>

A to ciekawe - Page 28

/

Małopolski sanepid odradza organizację wesel w trzech powiatach

Live

Małopolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny wydał specjalny komunikat, w którym odradza organizację przyjęć weselnych na terenie miasta Nowego Sącza oraz powiatów nowosądeckiego, suskiego i wadowickiego, gdzie dynamicznie rozprzestrzenia się koronawirus. Komunikat ten trafił do wiadomości także wszystkich Powiatowych Inspektorów Sanitarnych…

Wybory prezydenckie: komitet wyborczy R. Trzaskowskiego złożył protest w SN (wideo)

Warszawa. Przedstawiciele komitetu wyborczego Rafała Trzaskowskiego złożyli protest wyborczy w Sądzie Najwyższym. Wśród argumentów wymieniono m.in. naruszenie konstytucji w związku z ustaleniem terminu wyborów czy działalności TVP, która – zdaniem komitetu – wspomagała tylko jednego z kandydatów.
Do południa w czwartek do Sądu Najwyższego wpłynęły 164 protesty przeciwko ważności wyborów prezydenckich – poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego tego sądu. Dodał, że ponad połowa z tych protestów została skierowana do SN z zagranicy.
Zdaniem posłanki Koalicji Obywatelskiej Barbary Nowackiej, wybory nie były uczciwe, bo kandydaci „nie byli traktowani po równo”.

– Uruchomiono gigantyczną machinę państwa, gdzie Mateusz Morawiecki odbył, jak się chwalił, 200 spotkań wyborczych, gdzie agitował wprost, gdzie nadużywano państwa i jego instytucji do działań na rzecz jednego kandydata, gdzie TVP urządzała seanse nienawiści w stosunku do jednego kandydata, a drugiego prezentowała jako najlepszego człowieka świata. To w końcu gigantyczne zaniedbania MSZ dotyczące głosowania Polonii za granicą – wyliczała posłanka.
 

Przyroda. Co się dzieje z ptakami?

Ptakami, które najwcześniej do naszego regionu powracają z Afryki i Półwyspu Arabskiego są skowronki. Pojawiają się już w połowie lutego, kiedy czasami,w porach prawdziwych zim, śnieg jeszcze zalega na na polach. Teraz, niemal w połowie lipca można usłyszeć i osobliwe trele, kiedy w pieśni godowej wzbijają się wysoko. Ponieważ budują gniazda wprost na ziemi- w zasadzie nie są gniazda w pełnym tego słowa znaczeniu, lecz niewielki dołek w ziemi- często padają ofiarami rozmaitych wrogów,w tym także węży. Kiedy stracą lęg ,ponawiają go w innym miejscu. Żyją często w osobliwej symbiozie z… krowami. Kiedy krowa wygniecie racicami dołek, zajmuje go skowronek i właśnie tam buduje gniazdo.

Zawodowi ornitolodzy obliczyli, że na 11 tysięcy gatunków ptaków 426 gniazduje w Polsce. Z tej liczby 230 gatunków każdej wiosny przystępuje do lęgów,a bierze w nich udział…100 mln. par. Skowronek jest tu rekordzistą: żyje ich u nas-cyfra zaiste imponująca- ok. 11 milinów par! Warto jednak przy tym wiedzieć, że w ciągu ostatniego tylko dziesięciolecia zmniejszył swą populację o ok. l, 2 mln par. Oznacza to,że, statystycznie rzecz ujmując,ubyło 15 procent całej populacji tego charakterystycznego w naszym rolniczym krajobrazie ptaka.

A liczebność ptaków rozmaitych gatunków na terenie Polski zmniejszyła się o ok. 25 procent. To alarmujące dane, a wpływ na taki stan rzeczy ma człowiek, zwłaszcza wycinając śródpolne drzewa, gdzie wiele gatunków znajduje schronienie lub wije gniazda. Szkodliwa dla obecności ptaków jest komasacja gruntów. Źle się one czują w monokulturach,czyli setkach hektarów obsianych np. wyłącznie pszenicą lub innymi zbożami i opuszczają takie miejsca.

Z tych powodów aż o 80 procent (! ) zmniejszyła się liczebność świergotka polnego. Ale nie z wszystkimi gatunkami jest tak samo .I tak np. zajmujący tereny wiejskie mazurek, łudząco podobny do wróbla, zwiększył swój „stan posiadania” aż o niemal 2 mln par. Ornitolodzy twierdzą,że wkrótce zniknie z naszego pejzażu kraska, ptak wyjątkowo pięknie ubawiony, zwracający uwagę swym szmaragdowo-turkusowym upierzeniem. Jeszcze w 1980 roku doliczono się ponad tysiąca par tego ptaka związanego z polami i łąkami. W roku minionych już tylko…13 par, co z pewnością zapowiada katastrofę.

Do tego, jak pożyteczną rolę pełnią ptaki w przyrodzie nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy przykład pustułki, ptaka należącego do rodziny szponiastych. W tak zwanych „mysich latach”, latach urodzaju na zboża, wszelkie gryzonie, w tym norniki, zwiększają populację i rodzą dwa razy w ciągu roku. Jak bardzo są szkodliwe? Otóż potrafią one zjeść nawet do 20 procent plonów! To niebywałą strata. Ale z pomocą przychodzi nam pustułka właśnie, która każdego dnia w czasie karmienia młodych musi upolować kilka norników, żeby wykarmić potomstwo.

Dodam jeszcze,ż e pustułka w Tarnowie , i to w samym centrum ma swoje gniazdo,ukryte w zakamarkach katedry. Przed kilkoma laty udało mi się ją zaobserwować jak po locie patrolowym nad centralną dzielnicą miasta upolowała… szczura, który jakimś cudem znalazł się w pobliżu ratusza…

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne pixabay.org

Obyczaje kulinarne. Zbawienne działanie czosnku

Czosnek stosowany jest u nas przede wszystkim jak przyprawa, znakomicie podkreślająca smak potraw. Można by rzec, że nie ma takiego mięsa- z wyjątkiem ryb- do którego czosnku się nie dodaje. Zwłaszcza, jeśli idzie o pieczyste. Ale, dokładnie roztarty, świetnie nadaje się także do „smarowania, przed panierką, kotletów schabowych”.

Znana jest także, i to niemal we wszystkich kulturach świata, zbawienna działalność czosnku jako rośliny mającej wpływ na zdrowie: od pozbywania się pasożytów z jelit po zwyczajną grypę czy lekkie przeziębienie.

Moją ulubioną ni to przyprawą ni napojem jest syrop z czosnku. Łatwy niezwykle do przygotowania. Cały proceder zaczynami od wyciśnięcia soku z cytryny do szklanki z przegotowaną, ostudzoną do temperatury pokojowej wodą. Ząbki czosnki obieramy miażdżymy, albo pod wałkiem używanym do ciasta albo w prasce. Teraz do szklanki z woda i sokiem z cytryny dodajemy tak „rozprasowany” czosnek i miód ( pół szklanki miodu na szklankę wody z cytryną). Bardzo ważne jest trzymanie się proporcji, ale to już każdy musi dostosować się do swoich upodobań.

Teraz wszystkie składniki należy starannie zlodowacenie, a kiedy osiągniemy efekt , taki sok z czosnkiem, miodem i cytryną przelewamy do słoika, zakręcamy go starannie ( czosnek bardzo łatwo, w nieszczelnym naczyniu traci swój niepowtarzalny aromat a wraz z nim witaminy). odkładamy słoik w ciemne miejsce i trzymamy tak przez dobę

I wreszcie finał: po 24 godzinach przecedzamy całą miksturę przez gazę. Tym sposobem uzyskaną nalewkę przelewamy do pojemnika z zakrętką i odstawiamy do lodówki. Zupełnie wystarczy łyżka stołowa rano, koniecznie na czczo, a druga-wieczorem, przed pójściem spać.

W takim soku można też marynować filety z kurczaka, Nabędą wyjątkowego aromatu i smaku. W takiej marynacie powinno się je trzymać kilka godzin.

I na zakończenie odejdę od kulinariów. Otóż jeżeli cierpi ktoś na bezsenność dobrze jest włożyć pod poduszkę kilka ząbków czosnku, przekrajanego wzdłuż. Zapach działa usypiająco i wyjątkowo skutecznie.

Wypróbujcie!

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne pixabay.org

Tarnowianie podziwiają kometę. Niezwykłe zjawisko na niebie

Pojawia się nad Falklandami, kiedy zapadnie zupełna ciemność. Około godz. 22 widać ją gołym okiem jak przemieszcza się z okolic Woli Rzędzińskiej,od strony Lasku Lipie i znienacka „wyskakuje” nad wysokimi blokami Falklandów. Świeci bardzo jasno i łatwo ją dostrzec na nieboskłonie, kiedy wędruje w kierunku południowo-zachodnim.

To kometa nazwana przez astronomów C/2020 F3 Neowise. Będzie ją można podziwiać jeszcze przez kilkanaście dni. Po 23 lipca trzeba będzie użyć do jej obserwacji lornetki lub lunety, bo stopniowo oddala się od Ziemi. Warto skorzystać z takiej okazji: następna taka trafi się dopiero za kilka tysięcy lat!

Tarnowianie podziwiają jasno świecące, niezwykłe ciało niebieskie z balkonów. Niektórzy późną nocną pora wychodzą na obserwatorium niedawno wybudowane w tzw. Parku Westerplatte. Ale prawdziwi miłośnicy astronomii dla których pojawienie się komety stanowi nie lada gratkę, wyjeżdżają o północy na Górę św. Marcina, skąd doskonale ją widać.

– Ta kometa jest tym, na co czekaliśmy blisko 23 lata – mówi Karol Wójcicki, twórca portalu „Z głową w gwiazdach”. Miłośnicy astronomii z południowej półkuli Ziemi takich pięknych, spektakularnych komet mieli co najmniej kilka. Nas to szczęście omijało bardzo szerokim łukiem. Przez  23 lata nie mieliśmy okazji zobaczyć na niebie tak jasnej i dobrze widocznej komety z pięknie wykształconym warkoczem. „Po drodze” pojawiło się wprawdzie kilka komet, które cieszyły bardziej zaawansowanych miłośników astronomii, ale pozostawały poza zasięgiem zwykłych ludzi. A dzisiaj każdy, w zasadzie bez większego problemu, może kometę dostrzec nieuzbrojonym okiem. Takie widoki nie zdarzają się co dzień.

Skąd się biorą komety? Od czasu do czasu pojawiają się tacy „przybysze” z krańców naszego Układu Słonecznego. Do końca nie wiadomo, co jest tego powodem, ale astronomowie wysuwają hipotezę, że na krańcach Układu Słonecznego jest masa „rupieci” skalno- lodowych, które pozostały z czasów, gdy ten Układ się tworzył. I od czasu do czasu, być może pod wpływem gwiazd z Drogi Mlecznej, te „rupiecie” zostają wytracone  ze swych dotychczasowych orbit i spadają na Słońce. Tak też się stało z tą kometą – tłumaczy astronom dr Adam Michalec.

Ta kometa będzie miała dużą jasność jeszcze przez co najmniej tydzień lub dwa, jeśli nie dłużej. Dzieje się tak ponieważ przeszła ona już na początku lipca przez peryhelium, czyli ten punkt orbity, w którym jest najbliżej Słońca. Natomiast do Ziemi zbliży się najbardziej 23 lipca. Będzie wtedy od nas w odległości 100 milionów kilometrów. Jest ona teraz jasna, dlatego że jest stosunkowo blisko zarówno Słońca, jak i Ziemi – wyjaśnia Jarosław Pawelec, członek Lubelskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Astronomii.  

– Kometa jest obiektem dosyć charakterystycznym. Bowiem choć mówimy o niej jako o „ogoniastej gwieździe”, jest obiektem ze smugą, mającą długość 4 do 6 sześciu średnic Księżyca w pełni  – informuje Karol Wójcicki.

„Głowa” komety, czyli jej jądro, składa się z lodu takiego, jaki znamy na ziemi, oraz lodu amorficznego, który powstaje przy niskim ciśnieniu i bardzo niskiej temperaturze. Pod wpływem promieniowania te związki ulatniają się. Kometa posiada jeden warkocz, który zawsze rozpościera się w przeciwną stronę w stosunku do Słońca, dlatego że jest spychana wiatrem słonecznym – dodaje dr Adam Michalec.

Komety zawsze interesowały ludzi, budziły trwogę, a z ich pojawieniem się wróżono rozmaite nieszczęścia. Zachowały się zapiski słynnego eronikarza Jaan Długosza, który tak oto pisał o kometach:

„W miesiącu maju w tym roku ukazała się kometa, która kierując ogon i żagiew ze wschodu na zachód świeciła przez osiemnaście dni i wysuwając się bliżej ku krajom ruskim wróżyła klęskę, którą w następnym roku zadali im Tatarzy” – pisał średniowieczny historyk .

Według Długosza dwie komety, jakie pojawiły w okolicach Bożego Narodzenia 1315 roku, poprzedzały klęskę głodu. Kometa z 1378 roku zwiastować miała schizmę w Kościele. Pod rokiem 1472 zapisał Długosz:

„W początku miesiąca stycznia roku bieżącego, kometa wielka, którą gwiazdarze zowią kometą panującą wznoszącego się nieba, nikłości i natury Merkurego, mała w sobie, lecz mająca miotłę ogromną, wpływ i własności złowieszcze Saturna, ukazała się w królestwie polskim i we wszystkich prawie krajach i przez dwa miesiące ciągle w wierzchołku europejskiego nieba była widzialną.

Według zdania astrologów pojawiła się naprzód w królestwie węgierskim i tamże w wierzchołku nieba dostrzeżoną być miała; a przez jeden dzień świeciła na zenicie królestwa polskiego. Poprzedzała ona pasmo wypadków, które przez trzy lata ciągnęły się jedne po drugich, wróżąc klęski niezwykłe królom, książętom i innym osobom znakomitym, niższego zaś stanu ludziom rozmaite utrapienia, obawy, niepokoje, napady, zdradziectwa, podstępy, pożogi, grabieże, spustoszenia, burze, grady, nawałnice, pioruny, trzęsienia ziemi, a w niektórych krajach choroby długotrwałe, chroniczne, suche i ostre bóle, gwałtowne wymioty, pomieszanie rozumu, gorączki, morzyska, zimnice, poronienia.

No cóż, obecnej komecie też można przypisać pewnie nieszczęście: mamy przecież pandemię, związaną z pojawieniem się koronawirusa…

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne pixabay

Przegrał wybory, ale wygrał we wszystkich dużych miastach

Kandydat KO Rafał Trzaskowski w II turze wyborów prezydenckich wygrał we wszystkich 11 dużych miastach liczących powyżej 250 tys. mieszkańców. Poparcie dla prezydenta Andrzeja Dudy przekroczyło 40 proc. tylko w Lublinie i w Białymstoku, w miastach tych niewiele stracił on do kontrkandydata.

Dane opublikowane w poniedziałek przez Państwową Komisję Wyborczą w przypadku każdego z 11 dużych miast – Warszawy, Poznania, Gdańska, Krakowa, Wrocławia, Szczecina, Łodzi, Bydgoszczy, Lublina, Katowic i Białegostoku – pochodzą już ze wszystkich obwodów.

W każdym z tych miast wygrał kandydat Koalicji Obywatelskiej. Najwyższy odsetek głosów uzyskał w Poznaniu – 71,94 proc., i w Gdańsku – 70,18 proc. Ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda zdobył zatem w tych miastach mniej niż 30 proc., odpowiednio: 28,06 proc. i 29,82 proc.

Najsłabszy wynik Trzaskowskiego, a zarazem najlepszy wynik Dudy odnotowano w Lublinie i w Białymstoku, gdzie różnica między kandydatami była niewielka z przewagą dla kandydat KO. W Lublinie Trzaskowski dostał 51,24 proc. głosów, a Duda 48,76 proc. Z kolei w Białymstoku na Trzaskowskiego głosowało 52,20 proc. wyborców, a na Dudę 47,80 proc.

Prezydent Duda przegrał także w rodzinnym Krakowie, gdzie otrzymał poparcie od 38,53 proc. osób, podczas gdy Trzaskowski – od 61,47 proc. Podobnie wyniki wyglądały w Katowicach (Trzaskowski 61,53 proc., Duda 38,47 proc.), w Bydgoszczy (Trzaskowski 62,82 proc., Duda 37,18 proc.), w Szczecinie (Trzaskowski 63,68 proc., Duda 36,32 proc.).

Trzaskowskim wygrał również w zarządzanym przez niego mieście – Warszawie. W stolicy na kandydata KO zagłosowało 67,65 proc. wyborców, a na prezydenta Dudę 32,35 proc.

Z częściowych danych PKW pochodzących z 99,87 proc. obwodów wynika, że prezydent Duda wygrał II turę wyborów, uzyskując 51,21 proc. głosów poparcia. Trzaskowski zdobył 48,79 proc.(PAP)

Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie. PKW czeka jeszcze na protokoły z Anglii i Brukseli, które nie wpłyną na wyniki

Dziś o godz. 8 rano obyła się konferencja Państwowej Komisji Wyborczej, która wbrew wcześniejszych zapowiedziom o nie podawaniu cząstkowych wyników wyborów, podała wyniki z 99,69 proc. obwodów wyborczych.

Obecny prezydent, Andrzej Duda, otrzymał 10 mln 413 tys. głosów – czyli 51,21 proc. 

Rafał Trzaskowski uzyskał 48,79 proc. (9 mln 921 tys. głosów).

Do podania oficjalnych wyników brakuje jeszcze danych z 9 obwodów: z Anglii (Londyn, Manchester) i z Brukseli.

Czekamy na te dane aby podać ostateczne wyniki głosowania w II turze wyborów prezydenckich – poinformował szef PKW Sylwester Marciniak. – Ale dane z tych obwodów nie wpłyną na ostateczne wyniki wyborów.

Frekwencja w II turze wyborów prezydenckich na podstawie 99,69 proc. obwodów głosowania wyniosła 67,48 proc.

Fot. Artur Gawle

Exit poll Ipsos: A. Duda zwyciężył w II turze Z poparciem 50,4 proc. głosujących; R. Trzaskowski uzyskał 49,6 proc. Ale jeszcze wszystko może się zmienić

Warszawa. Andrzej Duda zdobył 50,4 procent poparcia, a Rafał Trzaskowski 49,6 procent – wynika z sondażu exit poll przeprowadzonego przez Ipsos. Pracownia poinformowała, że na podstawie tego badania nie da się wskazać zwycięzcy wyborów. Margines błędu przy sondażu exit poll wynosi 2 punkty procentowe, a różnica poparcia między dwoma kandydatami to 0,8 procent.

Państwowa Komisja Wyborcza informowała w piątek, że zakładając scenariusz optymistyczny oficjalne wyniki wyborów prezydenckich poznamy w poniedziałek wieczorem, może w nocy z poniedziałku na wtorek. W wersji pesymistycznej będzie to wtorek godz. 23.

 

Małopolskie: dramatycznie brakuje krwi; krwiobusy w miejscach turystycznych

Dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie Łukasz Guliński apeluje o oddawanie krwi, której dramatycznie brakuje. Powodem jest sytuacja związana z pandemią i okres wakacyjny – zauważa dyrektor. Krwiodawcy podczas wakacji mogą korzystać z mobilnych punktów pobrań m.in. w Zakopanem czy Wieliczce.

„To trudny moment w naszej działalności, bo krwi dramatycznie brakuje. Brakuje każdej grupy krwi i każda jednostka jest dla nas na wagę złota” – podkreślił w rozmowie z PAP Guliński.

Dodał on, że krwi szczególnie brakuje w okresie wakacyjnym, a teraz nałożyła się jeszcze na to sytuacja związana z covid-19. Według niego, ludzie nadal obawiają się wszelkich skupisk i mają lęk przed zarażeniem w instytucjach służby zdrowia.

„Odnotowujemy spadek poboru krwi. Ponadto w okresie wakacyjnym co roku mamy problem z tym, że dawcy wyjeżdżają na wypoczynek i nie koncentrują się nad oddawaniem krwi. Bardzo istotną grupą krwiodawców są także studenci, którzy również wyjeżdżają do swoich domów na odpoczynek” – powiedział.

Dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie uspokaja, że koronawirus nie jest przenoszony drogą krwi, a wszystkie punkty pobrań dokonują preselekcji dawców przed wejściem do miejsc poboru. Po takiej preselekcji medycznej krwiodawca jest dopuszczony do dalszych procedur związanych z oddawaniem krwi.

Krwiodawcy w Małopolsce mogą skorzystać z mobilnych punktów pobrań tzw. krwiobusów. Specjalne autobusy wyposażone w specjalistyczny sprzęt do pobrań krwi codziennie parkują w innym miejscu Małopolski. Co środę do końca wakacji z takiego punktu turyści mogą korzystać na Krupówkach w Zakopanem. Podczas takiej akcji w minioną środę pod Giewontem udało się pobrać 32 jednostki krwi.

Lekarz Maria Lambrecht z zakopiańskiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, zaapelowała o oddawanie krwi w krwiobusach szczególnie do turystów wypoczywających pod Tatrami.

„Szczególnie latem w sezonie wakacyjnym potrzeba krwi, a banki krwi świecą pustkami w całej Polsce. Zapewniam, że personel przestrzega przepisów sanitarnych w zakresie covid-19 i pozostałych. Podczas wakacji w każdą środę na Krupówkach przed budynkiem Poczty będzie krwiobus, gdzie będzie możliwość oddania krwi. Zwracam się z apelem do wszystkich, którzy mogą oddać krew na rzecz leczenia chorych onkologocznie, hematologicznie, operacji, poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych , w górach i innych nieszczęśliwych zdarzeń. Jeśli czujesz się zdrowo, jesteś pełnoletni i chcesz zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka – zapraszamy do krwiodawstwa” – powiedziała PAP lek. Maria Lambrecht.

Chętni krwiodawcy muszą posiadać przy sobie dowód osobisty, a wchodząc do punktu pobrań powinni mieć ubraną maseczkę ochronną. (PAP)

Drzewo roku 2020. Lipa spod św. Jana Nepomucena w Dulczy Wielkiej

Z okazji Światowego Dnia Drzewa z inicjatywy LOP i społeczności lokalnej zgłoszono Lipę spod św. Jana Nepomucena w Dulczy Wielkiej w gminie Radomyśl Wielki. „zwyciężyła” w konkursie na drzewo roku 2020- przez Ligę Ochrony Przyrody Okręg Podkarpacki w Rzeszowie na  „drzewo najbardziej kochane, drzewo z opowieścią, drzewo, które pobudza wyobraźnię i jednoczy ludzi”.

Klub Gaja ogłosił oficjalne wyniki plebiscytu Drzewo Roku 2020. Pierwsze miejsce bezapelacyjnie zajęła lipa św. Jana Nepomucena w Dulczy Wielkiej – zdobyła 15 346 głosów. Do samego końca nie było wiadomo, czy „wygra,” bo rywalizowała z nią sosna falenicka z Warszawy. Zagłosowało na nią 14 902 osoby.

Lipa drobnolistna rośnie w Dulczy Wielkiej w gminie Radomyśl Wielki. Nie przypomina innych drzew tego gatunku. Drzewo posiada szeroką koronę, a najniższe konary łukowato przeginają się niemal do samej ziemi. W krajobrazie typowo rolniczym, pozbawionym większych kompleksów leśnych, a nawet okazalszych drzew, jest wyjątkowa.

Rosnąca w tak niecodziennym miejscu lipa posadzona została prawdopodobnie po to, aby mogła dawać cień pracującym na polu rolnikom w tek odludnej okolicy.. Obok lipy znajduje się kapliczka św. Jana Nepomucena, patrona powodzian.

Lipa jest pomnikiem przyrody, ma ok. 150–170 lat, wysokość ok. 15–17 m i 430 cm w obwodzie. Drzewo dostało się do konkursu za sprawą zgłoszenia przez Ligę Ochrony Przyrody Okręg Podkarpacki w Rzeszowie.

Lipa ta weźmie obecnie udział w konkursie na Europejskie Drzewo Roku.

Konkurs na polskie Drzewo Roku jest organizowany przez Klub Gaja, założony w 1988 r. przez Jacka Bożka, który od ponad ćwierć wieku zachęca Polaków do podejmowania realnych działań na rzecz środowiska naturalnego i poszanowania praw zwierząt.

Plebiscyt ma dwóch ambasadorów: Elżbietę Dzikowską oraz polskiego językoznawcę prof. Jana Miodka.

Nie szukamy drzew najstarszych, najwyższych, najgrubszych, najpiękniejszych ani najrzadszych. Szukamy drzewa najbardziej kochanego, drzewa z opowieścią, drzewa, które pobudza wyobraźnię i jednoczy ludzi. Uczestnictwo w konkursie to także szansa na wypromowanie walorów przyrodniczych, turystycznych i kulturowych swojego miejsca zamieszkania czy regionu” – piszą organizatorzy konkursu.

Zwyciężczyni tegorocznej edycji plebiscytu będzie reprezentować Polskę w konkursie europejskim Tree of the Year w 2021 r.

(zyg)

Było głośno, kolorowo i efektownie. W Krakowie odbył się zlot amerykańskich samochodów (wideo)

Nie lada gratka dla fanów amerykańskiej motoryzacji. W Krakowie odbył się pierwszy tegoroczny zlot w ramach cyklu Amcarowe Wtorki. Było głośno, kolorowo i efektownie.