>

Powrót Początkującego Influencera: moja dietetyczka w zmowie z policją

1 minuta czytania

Jakoś tak niespodziewanie minęły mi trzy miesiące od ostatniej wizyty u mojej dietetyczki. I wszystko w ramach NFZ.

Tu uściślę, że na spotkaniach była nie tylko dietetyczka, ale także lekarka. A wszystko po to, by zrzucić kilka kilogramów, których nie mogę zrzucić od lat. Szczegóły zostawię sobie.

No więc dzwonię czy w dobie koranowirusa mam przyjść w ramach mojej wizyty na oficjalne ważenie i liczenie pochłanianych kalorii.

Niestety nie”.

Oficjalnego ważenie nie było. Zakaz odwiedzin kliniki. Była za to teleporada.

„Jadł pan coś dziś?” – pytanie.

I mój śmiech.

„Dlaczego pan się śmieje?” – pytanie numer 2.

Bardzo przepraszam, pani doktor. Ale jest pani drugą osobą, która dziś pyta mnie o to, jak minął mi dzień” – mówię.

„???” – cisza.

„Nie dalej, jak godzinę temu jeden z krakowskich policjantów zapytał mnie, czy coś dziś piłem. Ktoś od pani?” – pytam.

„Pan przyjdzie w lipcu, może już będziemy czynni.”

No przyjdę…

Początkujący Influencer

Fot. ilustracyjne pixabay.com

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

„Chcemy, żeby Morawiecki przestał kłamać”. 37 zatrzymanych w czasie protestu przedsiębiorców przed kancelarią premiera (wideo)

Następny wpis

Musicale dobre na wszystko. Anna Wendzikowska poleca