//

Zniknie jedno z największych składowisk odpadów niebezpiecznych w kraju. Na wielkie sprzątanie śląskiego miasta pójdą grube miliony

3 minut czytania
fot. WD

44 miliony złotych – tyle ma otrzymać samorząd Mysłowic na likwidację nielegalnego składowiska odpadów. O środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska wnioskował tamtejszy samorząd a prezydent alarmował: sami sobie nie poradzimy.

– Miasto nie jest w stanie udźwignąć ciężaru finansowego wywozu tych odpadów ponieważ jest bardzo mocno zadłużone – wskazywał Dariusz Wójtowicz. – Tak ogromne kwoty są zresztą nie do udźwignięcia przez jakikolwiek samorząd – ciągnął prezydent Mysłowic. Pytany o to, jakie substancje znajdują się na składowisku w dzielnicy Brzezinka przyznał, że to „rozpuszczalniki i nie do końca określone odpady – tak stłoczone, że niedostępne do dokonania badań”.

Posprzątanie i utylizację toksycznej niespodzianki miasto wycenia na co najmniej 85 milionów złotych – a może i 88 milionów. Wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba zapowiedział, że 44 miliony miasto otrzyma z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Kolejne 15% dorzuci Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Pozostałą część miasto będzie musiało wyłożyć samo.

Na konferencji prasowej, na której ogłoszono przyznanie pieniędzy brylował minister Michał Wójcik. – To dobra informacja nie tylko dla mieszkańców Mysłowic, ale mieszkańców w ogóle Śląska. Jedno z największych składowisk odpadów niebezpiecznych w Polsce a na pewno największe, jeśli chodzi o centra miast – znajduje się w Mysłowicach. Zagraża ono zdrowiu mieszkańców. To miejsce robi ogromne, negatywne wrażenie – mówił Michał Wójcik.

– Efektem ma być przede wszystkim to, żeby zabrać stamtąd te odpady i unieszkodliwić je skutecznie. Nie przewieźć z miejsca A na miejsce B, ale unieszkodliwić w odpowiednich, specjalistycznych instalacjach – dodawał wiceminister Jacek Ozdoba.

To wszystko jednak działania doraźne, w reakcji na już zaistniały problem. Ministrowie deklarowali, że rząd będzie walczył z procederem porzucania niebezpiecznych odpadów. Mają temu służyć zmiany prawa i gęstsze kontrole inspekcji ochrony środowiska. – Jeżeli ktoś łamie prawo, to musi być pociągany do odpowiedzialności finansowej i trafić do więzienia. Państwo będzie stanowczo reagowało i wyciągnie konsekwencje wobec każdego, kto będzie miał taki pomysł i kto rozpocznie taką nielegalną działalność – skwitował wiceminister. (WD)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.