Obyczaje kulinarne. Dzisiaj na obiad? Kalafior z… makaronem

3 minut czytania

Bawiłem przez dni kilka u dalszej rodzin w Neapolu i z apetytem rzuciłem się – a raczej zarzucono mnie – osobliwościami tamtej kuchni codziennej. Ta neapolitańska różni się nieco od tradycyjnej, jaka kojarzy nam się z Włochami i zaskakuje niezwykłymi połączeniami.

Początkowo opierałem się zaproszeniu, naczytawszy się we włoskiej prasie o zuchwalstwie tamtejszej mafii, która lubi sobie od czasu do czasu postrzelać do niewygodnych dla niej ludzi. Kuzynka jednak, Polka która wyszła tam za Włocha i żyje w mieście od kilkunastu lat po którego zobaczeniu można umierać ( słynne „zobaczyć Neapol i umrzeć”) ostudziła moje lęki:

– Owszem, strzelają, ale przecież nie codziennie!

Zapewniała też, że mafia znalazła skuteczny sposób na migrantów, mogących być zagrożeniem dla spokojnych mieszkańców milionowego miasta. Dała im mianowicie zatrudnienie: imigranci sprzedają mafijne towary i są bardzo grzeczni, bo wiedzą że z Camorrą nie ma żartów…

Wałęsałem się zatem po uliczkach miasta o zmroku i tylko raz w ciągu tych kilku dni udało mi się słyszeć strzelaninę. Policja na ogół nie interweniuje, wiedząc że to ichniejsze, mafijne porachunki. A wieczorem zasiadaliśmy do późnego obiadu albo jak kto woli- wczesnej kolacji. Raz podano coś, co wprawiło mnie w osłupienie. Był to bowiem makaron serwowany z… kalafiorem, rzecz u nas absolutnie nie praktykowana.

A wystarczy do niej 15 dag wędzonego boczku pokrajanego w drobną kostkę i kilka ząbków czosnku. Smażymy to na patelni, bacząc by czosnek się nam nie przypalił. Osobno gotujemy w osolonej wodzie makaron, najlepiej typu „rurki”. Wkładamy go, nie całkiem dogotowanego, do naczynia- może być rondelek- z boczkiem i czosnkiem,zalewamy wodą i dodajemy niewielkie różyczki kalafiora. Pamiętać musimy, by całość starannie wymieszać, by nie przywarła i aby zespoliły się smaki. Kiedy solidnie zmięknie, danie można uznać za gotowe, pamiętając o tym by je solennie posolić i dodać pieprzu do smaku.

Taki niecodzienny zestaw, na który krzywią się moi znajomi zanim go skosztują rzeczywiście zadziwia osobliwym, ciekawym smakiem. No i ma dwie zalety: jest tani i łatwy oraz szybki w przyrządzeniu. Polecam!

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.