Opowieści niesamowite. Mroczna tajemnica cembrowanej studni

Jest w Podegrodziu studnia w szczerym polu położona. Tak stara, że najstarsi mieszkańcy nie pamiętają kiedy ją wiercono. Podobno jeszcze ”za Austrii”, bo jest ocembrowana, a nie zbudowana z betonowych kręgów, czyli tak jak buduje się studnie teraz.

Dawno już straciła swój blask, a to z tego powodu, że pół wieku temu potężny huraganowy wiatr zerwał okap, dzięki któremu woda deszczowa nie dostawała się do środka. Niegdyś, dzięki tym cembrowinom z białego kamienia woda była tu tak krystalicznie czysta, że jeżdżono po nią konnymi zaprzęgami, z wielkimi konwiami i pobierano wodę na wielkanocne wypieki. Dziś już nieprzydatna do niczego. Ściany pokrywają mchy i porosty, pełno ich też w samej wodzie.

Ale to nie zabytkowy charakter studni powoduje, że jest ”na językach”. Ludzie tutejsi dawno już zauważyli, że do studni dziwnie lgną domowe zwierzęta. Przed południem przesiaduje tu dorodny indyk, choć nie zauważono nigdy by kiedykolwiek korzystał ze studziennej wody do picia. Nie mógłby, bo lustro znajduje się głęboko i trudno byłoby mu się stąd wydostać z powrotem na powierzchnię.

Nie inaczej jest z psem z jakiejś bliżej nieznanej okolicy, który pojawia się tu w południe i wyje tak, że choć studnia oddalona jest od gospodarstw, upiorny hałas staje się nie do wytrzymania. Po południu odwiedzają jeszcze to miejsce dwa szaro- bure koty- dachowce. Te drzemią przy studni, miaucząc wniebogłosy i znikają dopiero o zmroku.

Najdziwniejsze jednak zjawisko, spektakl nieomal, tyle że bez udziału aktorów, odbywa się tu tuż po zapadnięciu zmroku. Woda faluje wtedy, a z wnętrza studni dobywa się chichot, przerywany okrutnym łkaniem. Wszystko to trwa dobre pół godziny, po czym cichnie i studnia „uspokaja się”, jak mawiają miejscowi. A następnego dnia znowu pojawia się stary indor, przybiega wielki pies i wyje, a potem drzemią, miaucząc raz po raz dwa kocury.

Próbowali szukać pomocy w wyjaśnieniu mrocznego zjawiska u specjalistów ze Szczecina, szukający nieznanych bytów przy użyciu nowoczesnej aparatury. To oni niegdyś przebadali wnętrza tarnowskiego Muzeum Etnograficznego, gdzie zdołali odnaleźć osiem bliżej nieokreślonych bytów, straszących muzealników. Dopiero jednak interwencja księdza- egzorcysty spowodowała, że duch muzealny uspokoił się ostatecznie.

Co powoduje, że niezdatna do użytku woda w mrocznej, cembrowanej studni burzy się znienacka, choć stale o tej samej porze? Skąd niewyjaśniony szloch dobywające się z jej wnętrza? Dlaczego zwierzęta domowe tak bardzo upodobały sobie to miejsce, choć każde z nich pojawia się tu o innej porze i nigdy nie zdarzyło się, by wchodził sobie w paradę?

Takie pytania stawia sobie wielu, ale nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć, choć znających mroczne wydarzenia przybywa z każdym rokiem…

Zygmunt Szych

Dodał /

Napisz komentarz

Your email address will not be published.

Start typing and press Enter to search