>

Przyroda. Czego, czego się tak drzeeesz!

5 minut czytania

Zanurzyłem się niedawno w olchowy, nieco podmokły zagajnik tuż za Laskiem Lipie, żeby sprawdzić, czy wśród najwyższych gałęzi uganiają się tu już gromadki drobnych ptaków, szukających późną jesienią i zimą wygodnej stołówki. Nie zawiodłem się: falistym lotem przenosiły się z miejsca na miejsce piskliwe czyżyki i czeczotki, nasi pierwsi zimowi goście z północy. Towarzyszyły im nieodłączne kowaliki i szczygły. Taka wesoła gromadka, oblatująca olchy i z zapałem wyłuskująca z nich nasiona ma swój sens: ptaki wzajemnie informują się o tym, gdzie warto się zatrzymać i podjeść do syta, a poza tym w gwarnej grupie czują się bezpiecznie i żadne drapieżny ptak, zwłaszcza kobuz, nie ma do nich dostępu.

Kiedy nadchodzi noc, ptaki rozdzielają się i każdy z gatunków szuka na własną rękę, a raczej skrzydło schronienia. Czeczotki, wyjątkowo ruchliwe i gwarne zapadają tuż przed zmrokiem w gęstwinę tarniny, gdzie czują się bezpiecznie. Bywa jednak, że w srogie zimy potrafią znienacka wpaść w głęboki śnieg, który daje im schronienie także przed dotkliwym zimnem.

Jak wszystkie ptaki pochodzące z odludnej północy, czeczotki nie boją się, na własną zgubę, człowieka. Na zgubę, bo dają się łatwo schwytać i często trzymane są w niewoli, gdzie oswajają się łatwo i szybko, a trzymane są w klatkach dla ich subtelnego śpiewu…

W gromadce tych jesiennych wędrowców trudno nie zauważyć czyżyków, nieco podobnych sylwetką ale i upierzeniem do czeczotek. To wyjątkowo ruchliwe ptaki, uwijające się z zapałem na olchach, zawsze na najwyższych gałęziach, bo tam mają pod dostatkiem szyszek z nasionami. W tym roku olchy wyjątkowo obrodziły, więc gromadka nie może narzekać na brak pożywienia. Czyżyki czepiają się cienkich gałązek z duża zręcznością i wygląda to tak, jakby gimnastykowały się dla zdrowia, często zwisając głową w dół. W utrzymaniu równowagi pomaga im budowa nóżek: zapatrzone są one w długie palce i ostre mocno zakrzywione pazurki, co pozwala im przyjmować najbardziej karkołomne pozy, kiedy dobierają się do nasion. Widziałem niedawno jak porywisty wiatr kołysze gałęziami kruchej olchy, ale czyżyki nic sobie z tego nie robiły i ani na chwilkę nie przerywały ucztowania, choć bujanie się w te i z powrotem utrudniało posilanie się nasionami, które spadały na ziemię, niesione przez wichurę.

Bardzo interesująco śpiew czyżyków opisał w swoim dziele „Ptaki ziem polskich” jeden z najwybitniejszych polskich ornitologów, prof. Jan Sokołowski: ”nazwa czyżyk jest wiernym odzwierciedleniem głosu, który składa się z tonów ” czy” i szy”. Śpiew nie jest piękny, nieco skrzypiący lecz miły dla ucha i składa się z kombinacji opisanych tonów, a na zakończenie dodaje czyżyk jeszcze przeciągłe ” deeee”, przypominające tonem trąbki jarmarczne. W interpretacji ludowej tłumaczony jest jako „czego, czego się tak drzeeeesz”.

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Opowieści niesamowite. Dom przy cmentarzu

Następny wpis

Czy za 50 złotych da się ugotować obiady na cały tydzień? Jan Kuroń testuje