/

Przyroda. Grzywacze zdobywają… balkony!

4 minut czytania

Po raz kolejny wracam tu do grzywaczy, największych w Europie dzikich gołębi. Te, które zaanektowały na dobre okolice osiedla Legionów i samo osiedle w Tarnowie już takie dzikie nie są. Niedawno udało mi się podejść do jednego z nich na odległość zaledwie metra i nic sobie z tego nie robił. Przyglądał mi się z uwagą, i dopiero po jakimś czasie, ale wcale nie ze względu na moją bliską obecność, odfrunął. Zniknął w gąszczu potężnego świerka i stamtąd włączył się w chóralne gruchanie, tak charakterystyczne dla tych ptaków.

Nieznane są przyczyny dla których grzywacze znalazły się przed dwoma zaledwie lat na tym osiedlu. Prawdopodobną jest hipoteza, że porzuciły Lasek Lipie z uwagi na niebezpieczeństwo jaki im tam groziło ze strony dość licznych tu jastrzębi gołebiarzy. Na osiedlu czują się bezpiecznie.

Są niezwykle ekspansywne, i to też zadziwiające zjawisko. W zasadzie słychać tylko grzywacze, jak pohukują od wczesnych godzin rannych, często już o piątej rano, aż do popołudnia a nawet do zmierzchu. Ich głosy zdecydowanie teraz tu dominują. A jeszcze do niedawna dominowały sierpówki czyli synogarlice tureckie i sroki.

Niezwykle ciekawym zjawiskiem jest zupełna, szokująca nowość: niektóre z grzywaczy za miejsca gniazdowania wybrały…balkony!Decydują się na te, na których właściciele hodują kwiaty w specjalnych donicach i skrzynkach. Składają w gąszczu kwiatów kilka zaledwie gałązek i to im zupełnie wystarcza na gniazdo.

Taka sytuacja ma miejsce min. na jednym z balkonów na trzecim piętrze w bloku nr 4. Gołębica rozsiadła się pośród rabatek, złożyła cztery jajka i pilnie je wysiadywała. Odlatywała na chwilę tylko wtedy gdy właścicielka mieszkania wychodziła na balkon by podlać kwiatki. Z czasem jednak ptak nie wytrzymał nerwowo i odleciał, nie wracając Wiadomo, że w takim przypadku lęg jest stracony. Ale po jakimś czasie gołębica znowu się tu pojawiła, złożyła jeszcze jedno jajko i ponownie przystąpiła do wysiadywania. W końcu jednak i ten drugi,”jednojajowy” lęg porzuciła. Nie zrezygnowała jednak całkowicie z posiadania potomstwa , budując wraz z małżonkiem solidne gniazdo wśród gęstych liści brzozy, ledwie kilka metrów od znajomego balkonu.

Ta komitywa dzikich ptaków z ludźmi przypomina mi sytuację sprzed lat, kiedy to na tym samym osiedlu balkony wybrały sobie na miejsce gniazdowania jaskółki oknówki .Osiedlały się tylko na tych balkonach, które pomalowane były na biało. Na niektórych balkonach było nawet po kilka ulepionych z gliny i jaskółczej śliny gniazd.

Mieszkańcy początkowo z sympatią odnosili się do tych miły ptaków. Ale przeszło im, kiedy okazywało się, że suszone na balkonie pranie jest stale brudzone przez ptaki. Kiedy odleciały, gniazda zostały pozrzucane i jaskółki już tu nie wróciły…

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.