Przyroda: Przyszła pora na zięby

3 minut czytania

Właśnie wróciły z północnej Afryki zięby i spotkać je można niemal wszędzie: w lesie, zagajniku, w parku, a czasem nawet na jakimś pojedynczym drzewie. Drzewa jeszcze się na dobre nie zazieleniły, a że zięba jest wszędobylskim, niemal oswojonym z ludźmi ptakiem, można ją podejść całkiem blisko.

Właśnie nastała dla tych ptaków pora zakładania gniazd, a przede wszystkim ostrych walk między samcami o przestrzeń życiową. Zdumiewające, ile zaciekłości, jak na tak małego ptaszka ( zaledwie wielkości wróbla) mają w sobie samce zięby, kiedy idzie o terytorium. Właśnie udało mi się podpatrzeć taką walkę na Plantach Kolejowych w Tarnowie. Oba ptaki wręcz splotły się ze sobą, pojedynek rozpoczął się na kasztanowcu, ale rychło przeniósł na ziemię. Zdarza się, że w ferworze walki można je podejść dosłownie na krok. Bywało, że bijące się sobą samce tak się zapamiętują, że tracą zupełnie instynkt samozachowawczy i dają się złapać do ręki! Pokonany jeszcze jakiś czas nie mógł pogodzić się z przegraną, poprawiał pióra, ale w końcu, zagrożony powtórnym atakiem zwycięzcy musiał dać za wygraną i odlecieć…

Wkrótce zięby zakończą budowanie gniazd, wznoszonych z porostów i nadzwyczaj miękko usłane mchem. Mimo, że drzewa są niemal zupełnie bezlistne, trudno takie gniazdo wypatrzeć, a to z tego powodu, że jest doskonale zamaskowane. Czasami znajduje się wysoko na dębie, to znowu gdzieś w niewielkim świerku. Często zięby maskują je dodatkowo kawałkami papieru albo fragmentami kory brzozowej, przez co trudno je wypatrzeć. Interesujące, że nawet kiedy samica rozpoczyna wysiadywanie, zachowuje się nader dyskretnie, a jej wystający poza obręb gniazda ogonek wygląda jak ułamana gałązka. Obowiązek wysiadywania spada niemal w zupełności na samicę: samiec jest stale zajęty obroną raz wywalczonego rewiru, na które stale ma ktoś ochotę. Jeżeli zatem para chce tu przetrwać i wychować młode, taki podział ról jest niezbędny.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.