Przyroda. Samotnik z wyboru

3 minut czytania

Zapewne brodziec samotny, ptak nieco mniejszy od kosa i związany ściśle ze środowiskiem wodnym w pełni zasługuje na tę nazwę. Nigdy nie widuje się go w stadach , a poza okresem lęgowym, kiedy to niejako „z musu” przebywa w towarzystwie małżonki a potem dzieciaków spotkać można, najzupełniej przypadkowo, jedynie pojedyncze osobniki tego tajemniczego ptaka.

Występuje na terenie całej Małopolski, a w regionie tarnowskim spotkać go można czasami w okolicach stawów w Lasach Wierzchosławickich i tych w dzielnicy Krzyż, a także nad brzegami rowów melioracyjnych w gminie Szczurowa. Doliczono się w Małopolsce ok. 200- 300 par tych ptaków.

Od swoich pobratymców,w tym np. brodźca krwawodziobego i śniadego różni się tym, że gnieździ się na drzewach. Jest przy tym leniuchem, i nie buduje własnego gniazda, zajmuje na lęgi gniazda po drozdach, turkawkach i wronach. Samotniczy żywot tego samotnika bierze się także z obyczaju jakiemu hołduje pani brodźcowa: kiedy tylko młode zejdą lub zostaną zniesione przez matkę z wysokiego drzewa i skryją się w trawie, pozostawia ona rodzinę i natychmiast udaje się na wędrówkę. Samotnie, rzecz jasna… Odtąd nie całkiem jeszcze dorosłymi pisklętami zajmować się musi wyłącznie ojciec.

Brodźca samotnego wypatrzeć trudno, łatwiej go rozpoznać kiedy w locie tokowym samiec odzywa się nadzwyczaj miłym, melodyjnym i czystym głosem. Kiedy widzimy niedużego ptaka biegającego po gałęziach albo zataczającego w powietrzu koła nad koronami wysokich drzew, możemy być pewni, że ujrzeliśmy tego właśnie samotnika.

Brodźce samotne zimują nad Morzem Śródziemnym, choć w Małopolsce nierzadkie są przypadki pozostawania u nas na zimę. Te, które odlatują, wracają do nas w marcu i kwietniu, a odlatują w tych właśnie dniach, pod koniec września i w pierwszych dniach października.

Znane są ze swoistej ekwilibrystyki w poruszaniu się po gałęziach, czego nie potrafi żaden z ich bliskich krewnych. Na widok człowieka samotniki siadają na drzewach i biegają wśród co grubszych gałęzi, posługując się, jak sójka, ostrzegawczymi głosami.

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Ze Starej Szafy.”Henek, mom komórke!”. Szych spisuje, Bielawski opowiada

Następny wpis

Ze Starej Szafy. Intensyfikacja jabłek i inne pomysły. Szych spisuje, Bielawski opowiada