>
//
Live

Rozpoczęły się podziemne protesty górników. Afera futerkowa przesłoniła śląskie problemy na kopalniach. Premier nie zamierza przyjechać do Katowic

5 minut czytania
DeKa

Związkowcy zapowiadają eskalację podziemnych protestów w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej. Kilkudziesięciu górników nie wyjechało po porannej szychcie na powierzchnię. W piątek w Rudzie Śląskiej planowana jest demonstracja.

W Katowicach zebrał się Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno – Strajkowy i jego przedstawiciele podali scenariusz dalszych działań.

Premier nie odpowiedział na ultimatum związków zawodowych. Do dzisiaj związki dały mu czas na to, by przyjechał i włączył się w negocjacje dotyczące programu dla górnictwa i energetyki. Termin minął o północy z niedzieli na poniedziałek. Ale i dzisiaj nie było żadnego sygnału z jego kancelarii. W kopalniach, którym może grozić likwidacja, część górników zdecydowała się podjąć protest na dole i nie wyjechała po porannej zmianie. „Tam jest duża wilgotność, duża temperatura, ale też duże obciążenie psychiczne. Ci ludzie są odizolowani od swoich rodzin. Nie mają kontaktu ze swoimi rodzinami. To ciężka forma protestu, której nie chcemy nadużywać” – tłumaczy lider Sierpnia 80 Bogusław Ziętek.

Dlatego z uwagi na bezpieczeństwo górników, rozmowy powinny zacząć się jak najszybciej, ale niekoniecznie… z premierem – podkreślają związkowcy.

 – Mamy taką nadzieję i mimo wszystko, mimo tej trudnej sytuacji w koalicji rządzącej związanej z futerkami, apelujemy jednak do pana premiera, żeby w nieskończoność nie czekać i nie dopuszczać do dramatów ludzkich w kontekście tych osób, które protestują na dole – podkreśla szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz i dodaje: „Już nie ważne, czy będzie to premier, najważniejsze, by to była upełnomocniona przez niego delegacja rządowa, gotowa do rozmów, gotowa do podpisania porozumienia”.

Podziemny protest górnicy prowadzą w kopalni Halemba, Pokój, Bielszowice i Wujek zagrożonych likwidacją.

Według przedstawicieli Polskiej Grupy Górniczej protestuje w sumie 65 osób, najwięcej, bo aż 49 na Halembie. Związkowcy mówią, że jeszcze dzisiaj wieczorem może to być nawet 100 osób. Według nich liczba protestujących jest płynna i będzie się dynamicznie zmieniać. Tłumaczą, że protest zaczął się spontanicznie, ale oni zajęli się jego koordynacją. Dostarczają jedzenie, leki i kontaktują z rodzinami górników. Jutro w kopalniach przeprowadzą masówki, czyli spotkania informacyjne z załogami.

„Premier nie ulegnie szantażowi górników” – komentuje sytuację wicepremier Jacek Sasin.

W piątek planowana jest duża demonstracja w Rudzie Śląskiej. Z tego miasta mogą zniknąć wszystkie kopalnie. Według zapowiedzi związkowych, będzie to manifestacja całego społeczeństwa Rudy Śląskiej i związków zawodowych z różnych gałęzi przemysłu, nie tylko górniczych.

Związkowcy kwestionują Projekt Polityki Energetycznej Państwa, który zakłada szybsze odejście od węgla i szybszą likwidację kopalń.

Według nich realizacja tych założeń oznaczałaby zamknięcie kopalń węgla kamiennego do 2036-37 r. i katastrofalne skutki społeczno-gospodarcze. Uważają, że transformacja regionu powinna być rozłożona na około 40 lat.

Tydzień temu związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe i reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. W jego skład weszły największe działające w regionie związki: Solidarność, OPZZ, Kadra i Sierpień’80.

DeKa

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

„Premier nie ulegnie szantażowi górników” – mówi wicepremier Jacek Sasin. Górnicy rozpoczęli podziemny protest. Premier na Śląsk się nie wybiera

Następny wpis

Tarnów: jak Chińczycy na prawo jazdy zdawali…