Connect with us
Reklama

Opinie

„I lose it all” – said the woman

Opublikowane

on

Doc Bruce Banner, pelted by gamma rays, turned into the Hulk – ain’t he unglamorous! Wreckin' the town with the power of a bull, Ain’t no monster cause who is that lovable? It’s ever-lovin' Hulk!…Hulk! Hulk!

Making your way in the world today takes everything you’ve got. Taking a break from all your worries, sure would help a lot. Wouldn’t you like to get away? Sometimes you want to go where everybody knows your name, and they’re always glad you came. You wanna be where you can see, our troubles are all the same. You wanna be where everybody knows your name. You wanna go where people know, people are all the same, you wanna go where everybody knows your name.

Boy the way Glen Miller played, songs that made the hit parade. Guys like us we had it made

It doesn’t matter what comes, fresh goes better in life, with Mentos fresh and full of Life! Nothing gets to you, stayin' fresh, stayin' cool, with Mentos fresh and full of life! Fresh goes better! Mentos freshness! Fresh goes better with Mentos, fresh and full of life! Mentos! The Freshmaker!

My name is Rhoda Morgenstern. I was born in the Bronx, New York in December of 1941. I’ve always felt responsible for World War II. The first thing I remember liking that liked me back was food. I had a bad puberty; it lasted seventeen years. I’m a high school graduate. I went to art school. My entrance exam was on a book of matches. I decided to move out of the house when I was twenty-four. My mother still refers to this as the time I ran away from home. Eventually, I ran to Minneapolis, where it’s cold and I figured I’d keep better. Now I’m back in Manhattan. New York, this is your last chance!

Boy the way Glen Miller played, songs that made the hit parade. Guys like us we had it made, those were the days. And you knew who you were then, girls were girls and men were men. Mister, we could use a man like Herbert Hoover again. Didn’t need no welfare state, everybody pulled his weight. Gee our old LaSalle ran great. Those were the days.

My kinda people, my kinda place. There’s something special about this place. Got no reason to stray too far, ’cause it’s all right here in my own backyard! This is a Burger King town, it’s made just for me! This is a Burger King town, we know how burgers should be! Right up the road, left at the sign. My way, your way, one at a time, hot off the fire with anything on it! And don’t it feel good when it’s just how you want it? This is a Burger King town, it’s made just for me! This is a Burger King town, we know how burgers should be!

Opinie

Szachowanie Szychem. To był głupi protest

Opublikowane

on

Niedawno w kilku większych miastach w Polsce tamtejsi włodarze postanowili wyłączyć prąd na wielu ulicach. Jest to jedna najgłupszych form protestów z jakimi mieliśmy ostatnio w kraju. Można było przecież skorzystać z innych sposobów protestowania. Na przykład pisząc petycję do rządu.

Protest, przypomnę, dotyczył niezgody na rządowe projekty dotyczące zmian organizacyjnych w sposobach funkcjonowania samorządów.

Niestety, do głupiego pomysłu dołączył także włodarz Tarnowa. Najwyraźniej prezydent Ciepiela chciał się przypodobać władzom PO.

Tymczasem ustawa o samorządzie gminnym w art. 7 wskazuje, że do zadań własnych gminy należy m.in. ochrona porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli. Wyłączając oświetlenie samorząd postąpił wbrew od jednego z najważniejszych artykułów ustawy o samorządzie. Tym sposobem protest niby to skierowany przeciwko rządowi stał protestem… przeciwko mieszkańcom, ich bezpieczeństwu.

Przecież prezydent nakazując wyłączyć światło na dwóch ulicach miasta skazał mieszkańców, którzy tam mieszkają albo przechodzą tam na zagrożenie ich bezpieczeństwa. A już z całą pewnością postąpił wbrew ich woli.

W Gdańsku i kilku innych miastach Wybrzeża radni z PiS zdecydowali się przekazać sprawę prokuraturze, argumentując to tym, że władza postąpiła arogancko łamiąc tak haniebnie punkt 7 ustawy.

Ciekaw jestem czy także tarnowscy radni zdobędą się na taki, jedynie słuszny krok mieszkańców, którzy ich przecież wybrali do Rady Miasta?

Czytaj dalej

Na dzień dobry

Szachowanie Szychem. Samouczek w sprawie rozmów przy stole

Opublikowane

on

Kiedy zasiądziemy do świątecznego stołu – co może nam się przydarzyć lada moment, sądząc choćby po nagminnej wyprzedaży sztucznych choinek – nadejdzie taki czas, kiedy zabraknie nam tematów do konwersacji. Bo ileż można rozmawiać o pandemii i konieczności albo niekonieczności noszenia maseczek?

Chcąc wyjść na przeciw takiej tragicznej sytuacji, kiedy to przy stole zapanuje złowrogie milczenie,pragnę przedstawić tu państwu kilka istotnych tematów wokół których można się będzie bezpiecznie obracać. Opracowałem , korzystając z rozmaitych tzw. portali, które takie tematy podsuwają niestudzenie.

Tak zatem, między jedna drugą kolędą można by zająć się mieszkaniem Moniki Zamachowskiej. Dlaczego na nią padło? No bo „Monika Zamachowska pokazała swoje mieszkanie”. Co zauważymy, kiedy przyjrzymy się jej mieszkaniu? „ Kiedy przyjrzymy się jej mieszkaniu, zauważymy kaloryfery żeberkowe”. Czyż nie jest to wdzięczny temat do świątecznej pogawędki w gronie rodzinnym? Jest!

Ale bądźmy szczerzy :nawet taki temat jak żeberka u Zamachowskich kiedyś się skończy.Co wtedy? Wtedy możemy westchnąć o tym jak ten czas szybko leci. Pretekstem do takiej konstatacji będzie podniesiony w mediach doniosły fakt,że ” Henryczek, synek Małgosi Rozenek- Majdan skończył już 5 miesięcy”.  Mało tego: Małgosia pokaże nam jaki mu kupiła prezent. Jest to kubraczek na dodatek cały niebieściutki i Henryczkowi jest w nim bardzo do twarzy.

Możemy też mile zaskoczyć świątecznych gości supersensacją o tym, dokąd przemyka rozczochrana Blanka Lipińska. Otóż „rozczochrana i smutna Blanka Lipińska w niewymuszonej stylizacji przemyka do lokalnej drogerii”. Goście nie chcą nam uwierzyć? No to zaskoczymy ich zdjęciami Rozczochranej, publikowanymi na całej stronie jakiejś gazety.

I znowu jakaś kolęda, a zaraz potem powodujące wypieki na twarzach wiadomości o skonsternowanej Kasi Tusk. Dlaczegóż ona, bidulka, taka skonsternowana? No bo nie wierzy własnym oczom: „ Skonsternowana Kasia Tusk nie wierzy własnym oczom na widok swojego pokoju na stronie popularnej sieciówki”.

Taka wiadomość doda rumieńców świątecznym pogwarkom przy stole i na pewno ktoś zapragnie więcej wiadomości o Kasi. Proszę bardzo! „Kasia Tusk niedawno nosiła maseczkę za 10 złotych, ale teraz kupiła taką za 100 złotych”. No proszę, jak się niektórym ludziom powodzi…

Po kolędzie „Lulajże, Jezuniu” możemy nawiązać do faktu, podanego w „Fakcie”, że Dariusz Kubacki wkrótce zostanie ojcem, a jedna z aktorek których nazwisko pominiemy tu z litości, rozwodzi się. Po raz piąty.

Świąteczna uczta powoli dobiega końca, a po tylu konwersacjach na takie tematy nikt już nie będzie miał ochoty rozmawiania o tej paskudnej pandemii…

Czytaj dalej

Opinie

Szachowanie Szychem. W poszukiwaniu straconego fotela

Opublikowane

on

Człowiek w epoce pandemii miewa rozmaite zachcianki. Weźmy, dla przykładu, takiego mnie.Taki ja zapragnąłem „wejść w posiadanie drogą kupna” nowego fotela do biurka, licząc się z tym, że ten paskudny „lokdałn” który niechybnie ogłoszą każe mi nie wyłazić z domu i jeszcze dłużej siedzieć przed komputerem. W dodatku stary fotel do tego stopnia się zestarzał, że uległ rozsypce. Dosłownie!

Udałem się zatem do pewnego dużego sklepu międzynarodowej (!) sieci takich sklepów, gdzie oprócz pajaców i krasnali robiących za święte mikołaje, sztucznych choinek, reniferów z saniami ze szklanych rurek i tym podobnych ozdób choinkowych z przeznaczeniem na bliskie już Boże Narodzenie – handlowano także krzesłami i fotelami biurowymi.

Moje wprawne oko trafiło na model jaki wydał mi się najbardziej stosowny. Na wszelki wypadek przymierzyłem fotel do swojego, hm… siedzenia i wyszło mi na to, że taki akurat chciałbym posiadać u siebie na stałe. Był on tak ciekawie skonstruowany, że w razie czego można by się było na nim nawet zdrzemnąć, nie wyłączając komputera, bo biedactwa podobno, jak gdzieś wyczytałem, stresują się, kiedy je wyłączać.

Udałem się do kasy i wytłumaczyłem szczegółowo na jaki model mam chrapkę. Kasjer zasięgnął porad w specjalnym katalogu.

– Niestety – wyraził ubolewania – nie mamy tego akurat fotela na magazynie.

– A nie mógłbym zakupić i wziąć ten, który jest eksponowany?

Był to chytry zabieg z mojej strony, wiedziałam bowiem że „na magazynie” dostanę fotel w częściach, co oznaczać będzie dla mnie akurat katusze przy jego składaniu A tu miałbym wszystko gotowe, podane jak na tacy.

– Nie – padła stanowcza odpowiedź Kasjera – to niemożliwe.

-Dlaczego? – zaciekawiłem się.

– Bo sprzedajemy tylko modele zapakowane fabrycznie. A takich nie mamy na magazynie.

– Kiedy będą?

– Jak zamówimy ,to za jakieś dwa tygodnie.

Model wystawiony na sprzedaż został więc w sklepie, należącym do międzynarodowej (!) sieci, a ja, jak nie przymierzając ten Proust od powieści „W poszukiwaniu straconego czasu” udałem się w miasto, w poszukiwaniu straconego fotela.

Nie musiałem błądzić daleko. Mniej więcej kilometr od tej sieci trafiłem na sklep m.in. z takimi artykułami. Na pierwszy, ale także na drugi i trzeci rzut okiem wydało mi się podejrzane, że wśród mebli, foteli i innych akcesoriów brakuje świętych mikołajów i sztucznych choinek.

Znalazłem upragniony fotel i przywiozłem go pod kasę.

– Mogę go zabrać ot tak, jak stoi? Mam tu niedaleko samochód. Zmieści się.

– Oczywiście! – ucieszyła się Kasjerka.

– … pytam, bo w poprzednim sklepie, należącym do międzynarodowej (!) sieci) było to niedozwolone.

Zapłaciłem i czym prędzej czmychnąłem ze sklepu, z gotowym do zasiadania, złożonym fotelem, a nie takim w częściach.

Byliśmy oboje szczęśliwi. Ja- że nie muszę kombinować, jak mam to złożyć i ona, że sprzedała towar.

A tamten sklep, którego już więcej nie odwiedzę, czeka pewnie teraz na dostawę „mojego” fotela…

Czytaj dalej

Polub nas na FB

Advertisement

Popularne