W Tarnowie: tragiczna, sylwestrowa noc w stadzie gawronów

2 minut czytania

Pisaliśmy swego czasu o gigantycznej „chmurze” gawronów”, które znienacka, przed kilkoma tygodniami obrały sobie za drzewa noclegowe stary, zdziczały sad jabłoniowy przylegający do osiedla Legionów w Tarnowie. Zapadają tu między 16-16.30 w stadach liczących ponad tysiąc sztuk, z głośnym gardłowym krakaniem, zagłuszającym nawet ruch uliczny.

W nocy z 31 grudnia 2019 na 1 stycznia 2020 ptaki spały już na dobre, kiedy nagle obudził je odgłos odpalanych rac i fajerwerków. Przerażone gawrony poderwały się o północy, kiedy było najgłośniej, wpadały na siebie, niektóre spadały na ziemię. Byłem świadkiem jak rozbijają się w dzikim popłochu o ściany najbliższych budynków. Co najmniej kilkanaście z nich zginęło. Nad ranem „zajęły się” nimi bezpańskie, osiedlowe koty…

Jak wiadomo, zwierzęta słyszą dźwięki o częstotliwości niesłyszalnej dla człowieka. Ptaki zwłaszcza są szczególnie wrażliwe na gwałtowne natężenie takich dźwięków, szczególnie kiedy zaskakują je one pośrodku nocy, w czasie snu. Ich udziałem jest wtedy niesamowity stres, będący nierzadko przyczyną śmierci ze strachu.

I tak właśnie było na osiedlu Legionów w sylwestrową noc. To co ludziom sprawiało chwilową przyjemność, dla gawronów stało się przyczyną tragedii i niewysłowionego stresu. Dopiero po dwóch godzinach, kiedy strzelanina ustała, powróciły na noclegowisko. Nie mogły jednak ponownie zasnąć i do białego rana słychać było ich przerażone głosy.

Zygmunt Szych, fot. ilustracyjne pixabay.com

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.