Weekend z Tarnow.in. Przyroda: dzika łąka, gdzie teraz Gemini

Jeszcze kilkanaście lat temu, tu gdzie teraz wielki kompleks handlowy Gemini Park znajdowała się dzika łąka. Można tu było, wśród wysokich traw, spotkać bażanty, zaglądały też stadka kuropatw, ale stałymi lokatorami były tu niewielkie ptaszki, pięknie, egzotycznie wręcz ubarwione. Trzy zwłaszcza zwracają na siebie uwagę, już to ciekawym ubarwieniem, to znowu głosem, a raczej pięknymi trelami. Mam tu na myśli pleszkę, kopciuszka i pliszkę siwą.

Piszę „zwracają na siebie uwagę”, bo mimo że kompleks Gemini istnieje już od dekady, te miłe ptaki nie dały odebrać sobie domu, który zamieszkiwały od pokoleń. Dlatego po powrocie z Afryki nadal, mimo że pejzaż tak bardzo się zmienił, przylatują w te same m miejsca tak, jak to było od dawna.

W tej grupie, bardzo do siebie podobnej, zwraca uwagę zwłaszcza samiec kopciuszka. Przyjemnie popatrzeć, jak kiwa swoim pomarańczowym ogonkiem, trzepocąc nim na wzór pliszek i pleszki. Spotkać go można bez trudu na siatce ogrodzeniowej okalające magazyny Gemini, albo wprost na ziemi, na szerokim chodniku przy ulicy 16 Pułku Piechoty.

Z kolei pleszka zwraca na siebie uwagę wyjątkowej urody śpiewem, o czym teraz można się przekonać w tych samych miejscach gdzie widuję kopciuszka. Jej śpiew, oczywiście śpiew samca ,bo śpiewają wyłącznie samce ptaków, kiedy zasiada gdzieś wysoko, na przykład na lampie oświetleniowej, to kilka fletowych, bardzo miłych treli. Lubi ukrywać się w zieleni krzewów, a kiedy tylko zauważy, że jest obserwowana przez człowieka, natychmiast z wielką zręcznością przeskakuje, a raczej prześlizguje się wśród niskich krzewów, aż wreszcie decyduje się na ukrycie wśród gałęzi wierzby, dającej już o tej porze niezłe schronienie przed oczami nazbyt nachalnego obserwatora.

I wreszcie pliszka siwa, dyskretnie, ale pięknie, z pewną wyszukaną elegancją ubarwiona: ta siwizna która dała jej nazwę kontrastuje z dużą, czarną plamą na piersi u samca.

Wszystkie te trzy gatunki widuję często w okolicach… dworca PKP w Tarnowie. Ruch, jaki tu panuje zupełnie im nie przeszkadza, a wśród torów biegają lub podlatują z zadziwiającą zręcznością. Jakby wiedziały, że ten ruch wiecznie spieszących się ludzi w niczym im nie zagraża.

W okolicach dzikiej łąki, gdzie teraz Gemini widywałem niegdyś, nim handlowy kolos powstał, także znacznie rzadszą piękność, pliszkę żółtą, jak buszowała wśród łanów kwitnących mleczy, zręcznie wydziobując z nich maleńkie muszki. Dziś już tu nie zalatuje ,widocznie jest jednym z tych ptaków, który przedkłada zdecydowanie bardziej dzikie tereny, od tych, zabudowanych przez człowieka…

Napisz komentarz

Your email address will not be published.

Start typing and press Enter to search