Ze Starej Szafy. Pogrzeb „porządnego komunisty”. Bielawski opowiada, Szych spisuje

3 minut czytania

– Był kiedyś w Mościcach pogrzeb „porządnego komunisty”. Takiego przedwojennego. Należał, niestety, do łajdackiej, sprzedajnej KPP -Komunistycznej Partii Polski, będącej na usługach Związku Sowieckiego. Mówiono o nim w naszych Mościcach: ”komunista, ale mimo to porządny człowiek”.

Nazywał się on Stanisław Anioł i był w latach stalinowskich, aż do śmierci w 1951 roku dyrektorem Zakładów Azotowych.

Na jego pogrzebie w czerwcu 1951 zgromadziły się tłumy. Nie dlatego, że go aż tak wielbił lud, ale z tej przyczyny, że spędzono je, te tłumy, ze wszystkich niemal tarnowskich zakładów pracy.

I wtedy stała się rzecz niebywała. Jakiś towarzysz partyjny wygłosił płomienną mowę, która na pogrzebie się wszystkim podobała, ale potem, w gabinetach partyjnych, już nie.

Śpij spokojnie towarzyszu Aniele, bo sobie na to zasłużyłeś”.

Wezwano go do jakiegoś tam komitetu partyjnego i solidnie obsztorcowano.

– Co wy tu o jakimś towarzyszu Aniele mówiliście? Na naszym, partyjnym pogrzebie? Aniołowie są w niebach, a wy co?

W Wojniczu mieszkał kiedyś tak zwany „starożytny ubek”, jak go nazywano. Starożytny, bo od niepamiętnych lat był w tej organizacji.

Był to prosty chłop, rzemieślnik metalowy, jak o nim mawiano. Ale UB wystawiło go na stanowisko Witającego.

Witał gości na rozmaitych zebraniach SD (Stronnictwo Demokratyczne) Szefem był tam Roman Wisor.

– Witam Wisiora- wołał, a głos miał donośny.

Pan Wisor protestował.

– Nazywam się Wisor, kolego.

– No mówię przecież: witam Wisiora.

Zdecydowanie gorzej było z innym ważnym wtedy rzemieślnikiem, panem Czibą.

– Witam też na naszym rzemieślniczym zgromadzeniu pana Cipę.

Były burzliwe oklaski, a ktoś z końcowych rzędów zawołał: „niech żyje cipa”, co dziś byłoby w stylu obecnych feministek.

Ale feministek wtedy nie było.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Jak zamrażać i rozmrażać mięso?

Następny wpis

Kuchnia z owocami egzotycznymi. Ananasowo-kokosowe crumble, guacamole oraz crème brûlée z marakują