W sobotnim meczu 25. kolejki ekstraklasy piłkarze Cracovii przegrali 1:2 z Wisłą Płock. To była trzecia kolejna porażka „Pasów”. Trener krakowskiego zespołu Luka Elsner nie krył, że to ciężki moment dla jego drużyny.
Szkoleniowiec Wisły Mariusz Misiura podziękował Elsnerowi za rywalizację i życzył mu, aby w następnym meczu odniósł zwycięstwo.
– Wiem, co to znaczy nie wygrać w pięciu kolejkach i życzę mu, aby tego nie doświadczył – stwierdził.
Misiura przyznał, że zdecydował się na bardziej bezpośrednią grę, niską obronę i szybki atak.
– Muszę pogratulować mojej drużynie, jak zareagowała na ostatnią porażkę. Od wtorku na treningach widać było, że nie mogą doczekać się tego meczu. Cieszyliśmy się z każdej zablokowanej piłki, dośrodkowania, wywalczonego autu i obronionego stałego fragmentu. Karmiliśmy się małymi rzeczami. Dziękuję też mojemu sztabowi za przygotowanie do meczu i władzom klubu za wsparcie w trudnych momentach – podkreślił.
Zdaniem Misiury w pierwszej połowie mecz był zamknięty, a w drugiej – mimo wielu dośrodkowań rywala – jego podopieczni byli skuteczni w niskiej obronie.
– Z naszej perspektywy wygraliśmy zasłużenie, a z perspektywy Cracovii, która miała dużo większe posiadanie piłki, można odczuwać niedosyt – stwierdził.
– Jesteśmy beniaminkiem, mamy 36 punktów, nie mamy się czego wstydzić – podsumował.
Trener Elsner nie krył, że przegrać takie spotkanie, to bardzo nieprzyjemne uczucie.
– Stworzyliśmy tyle sytuacji, że powinniśmy wygrać i zdobyć kilka bramek. Nie byliśmy jednak skuteczni, jeśli chodzi o piłki, które dostarczaliśmy w pole karne. To ciężki dla nas moment. Trzeba to jednak przyjąć i pracować dalej. Musimy też wrócić do wysokiego poziomu gry naszej defensywy, do tego jak funkcjonowała wcześniej, bo to klucz do zdobywania punktów – wyjaśnił.
Słoweński szkoleniowiec zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o kreację, to był to jeden lepszych meczów Cracovii w tym roku.
– Oddaliśmy 28 strzałów i zdobyliśmy tylko jedną bramkę. To dramat. Jeśli chodzi o kreację, to było lepiej, ale brakowało balansu. Strzeliliśmy sobie praktycznie dwa samobójcze gole – ocenił.
Elsner podziękował też kibicom, którzy wspierali go, skandując jego nazwisko.
– To był wzruszający moment. Dali nam dzisiaj ogromne wsparcie – podkreślił Elsner. (PAP)

