Miały być Lekkoatletyczne Mistrzostwa Europy w 2024 roku, ale będą Drużynowe Mistrzostwa Europy w 2021 roku. Po porażce w prestiżowym wyścigu z Rzymem, włodarze obiektu chwalą się kolejnymi zawodami, które zorganizują w przyszłym roku.
Decyzję o przyznaniu organizacji tej imprezy ogłosił w Katowicach dyrektor European Atlhletics, Christian Milz. W jego ocenie brak organizacji o wiele bardziej prestiżowej imprezy nie jest „porażką” a „lekcją”. – Rzym to jest jednak Rzym. Możliwości finansowe województwa śląskiego są ciut skromniejsze – przyznaje marszałek województwa, Jakub Chełstowski.
Jak dodał marszałek, tamtą decyzję niedoszli organizatorzy przyjęli „na klatę”. – Damy radę. Jesteśmy jak bokserzy mocno osadzeni na nogach. Pomimo porażki z Rzymem, jednak wychodzimy do kolejnej rundy – skwitował Jakub Chełstowski. Tą „kolejną rundą” są Lekkoatletyczne Drużynowe Mistrzostwa Europy. Wydarzenie o niższej randze, które jednak zgromadzi osiem najlepszych reprezentacji Starego Kontynentu.
Na śląskim obiekcie rywalizować będą Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Ukraina, Hiszpania i Portugalia. W tym gronie będą również Polacy, którzy bronią tytułu mistrzowskiego z 2019 roku. Zdobyli go w Bydgoszczy. – Tak naprawdę Polacy będą bronić złotego medalu z ubiegłego roku. Nie zdarzyło się jeszcze, by reprezentacja, która zdobyła złoto, broniła tytułu na własnej ziemi – zwraca uwagę Bartłomiej Kowalski, radny sejmiku śląskiego.
A losy organizacji przyszłorocznego turnieju również są dość zawiłe. Gospodarzem miał być Mińsk, jednak EA, europejskie stowarzyszenie skupiające narodowe federacje lekkoatletyczne, poinformowało, że zawody tam się nie odbędą „z przyczyn technicznych”. Finalnie, po raz drugi z rzędu, rywalizacja będzie miała miejsce w Polsce. Tutejsza kandydatura okazała się lepszą od hiszpańskiej.
Szybko można otrzeć łzy po niedawnej porażce. Tym bardziej, że – jak podkreśla marszałek województwa – każda taka impreza oznacza przychody dla regionu. – Takie wydarzenia generują ruch, generują klientów, generują turystów, generują kibiców, generują przyjazd ekip, generują zapełnienie hoteli i obrót pieniędzy w gospodarce – wylicza Jakub Chełstowski.
Poziom sportowy również powinien być wysoki. – Będzie pełna mobilizacja wśród sportowców. Wystartuje najsilniejszy zespół. To rok olimpijski. Zawodnicy będą się chcieli pokazać z jak najlepszej strony już przed igrzyskami – zauważa prezes Stadionu Śląskiego Jan Widera. Jak wskazuje, łącznie na obiekcie noszącym tytuł „Narodowego Stadionu Lekkoatletycznego”, odbędą się w przyszłym roku cztery duże eventy lekkoatletyczne. Będą to również mistrzostwa świata w sztafetach oraz memoriały: Kamili Skolimowskiej i Janusza Kusocińskiego. (WD)