87 procent pracodawców uważa, że ludzie czują się u nich w pracy bezpiecznie. Pracowników, którzy się z tym zgadzają, jest… 55 procent. W tym czasie rośnie liczba zwolnień lekarskich z powodu stresu i problemów psychicznych.
Takie dane przynosi badanie Konfederacji Lewiatan. Wynika z niego, że co trzeci pracownik uważa, że jest wypalony zawodowo albo poważnie mu to grozi. 28 procent ankietowanych w ciągu ostatniego roku było na zwolnieniu lekarskim z powodu stresu, wyczerpania lub problemów psychicznych związanych z pracą.
– Wyczerpanie to jest stan poważniejszy od zmęczenia, ale taki, z którym możemy sobie poradzić dzięki regeneracji. Wypalenie jest wtedy, kiedy już pojawiają się trwałe zmiany, np. umniejszamy swoje osiągnięcia, cynicznie myślimy o współpracownikach, o zespole mówimy: „oni”, a nie „my” – mówi agencji Newseria dr Kuba Giedrojć, dyrektor Instytutu Nowych Idei w Konfederacji Lewiatan.
59 procent badanych przyznaje, że jest chronicznie wyczerpanych fizycznie lub emocjonalnie, a odpoczynek niewiele pomaga.
– Mówimy więc o masywnym napięciu. Presja jest dzisiaj jednym z głównych problemów – ocenia Giedrojć.
34 miliony dni bez pracy
Że to nie tylko ankietowe narzekania, pokazują dane ZUS. W 2025 r. lekarze wystawili o 9,6 procent więcej zwolnień z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania niż rok wcześniej. Dni absencji z tego tytułu było 34,1 mln, o 12,4 procent więcej niż w 2024 r. Ponad co trzecie takie L4 (36,7 procent) wiązało się z reakcją na ciężki stres i zaburzeniami adaptacyjnymi.
Nie jesteśmy w tym sami, ale i tak wypadamy gorzej od innych. Według badania OSH Pulse Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy znaczną presję czasu i nadmiar obowiązków odczuwa 44 procent pracowników w Unii. W Polsce – połowa. Ogólne zmęczenie pracą zgłasza 37 procent Europejczyków. W Polsce – niemal 60 procent.
Owocowe czwartki nie wystarczą
Pracodawcy przekonują, że o swoich ludzi dbają. 77 procent z nich deklaruje działania na rzecz komfortu psychicznego zespołu. Zauważa je 41 procent zatrudnionych. Albo firmy robią nie to, czego ludzie potrzebują, albo robią to tak, że nikt tego nie widzi.
– Programy wellbeingowe, dobrostanowe są bardzo dobrym narzędziem, ale niewystarczającym. Trzeba diagnozować, co się dzieje w zespole, jak wygląda poziom napięcia, stresu i rutyny w pracy – mówi Kuba Giedrojć.
Ekspert radzi szefom zacząć od dwóch rzeczy. Pierwsza: pracownik musi mieć pewność, że może zakwestionować decyzję, zadać pytanie albo przyznać się, że czegoś nie wie – i nie zostanie za to ukarany. Druga: jeśli coś proponuje, ma zostać wysłuchany i dostać odpowiedź.
– Nie wszyscy muszą się z tym zgodzić, czy to menedżer, czy firma, ale powinni dać pracownikowi sygnał, że dobrze, że o tym powiedział – tłumaczy Giedrojć.
A co z tymi, którzy już ledwo zipią? Jeśli stres wydaje się nie do udźwignięcia, to według eksperta sygnał alarmowy i czas szukać pomocy.
O wypaleniu zawodowym rozmawiano podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Panel nosił wymowny tytuł: „Jak żyć, żeby nie zwariować?”

