Dlaczego lubimy ryzyko? Psychologia przyjemności w grach

Ilustrowany Kurier Codzienny
12 Min. Czytania
Fot. pexels.com

Nie trzeba być uzależnionym od hazardu, żeby poczuć dreszczyk emocji przy zakładzie. Czasem wystarczy kilka darmowych spinów, symboliczna stawka albo zwykły bonus bez depozytu, żeby nagle poczuć przyjemne napięcie.

Szczególnie wtedy, gdy wybieramy kasyno bez depozytu z możliwością wypłaty, bo taka opcja daje realną szansę na zysk bez inwestowania własnych środków. Skąd się to bierze? Co sprawia, że nawet małe ryzyko potrafi wywołać tyle w nas emocji?

Nawet w grach na niskie stawki, które oferują najlepsze kasyna online, wiele osób odczuwa emocje porównywalne z tymi, które towarzyszą grze o duże pieniądze.

Ten artykuł będzie o miejscu, gdzie kończy się zabawa, a zaczynają emocje, które sterują decyzjami. Z czego wynika przyjemność z niepewności i co sprawia, że niektórzy szukają takich emocji regularnie, mimo że nie mają problemu z hazardem? Odpowiedzi szukamy w badaniach, nie w stereotypach.

Umiarkowane ryzyko wyzwala pozytywne emocje

Ryzyko samo w sobie nie musi być czymś złym. Badania pokazują, że niewielka niepewność – jak ta, którą odczuwamy, grając w kasyno online  – może pobudzać pozytywne emocje. To właśnie ten dreszcz oczekiwania, chwila napięcia przed wynikiem, która sprawia, że gra jest ekscytująca. Nie chodzi o wielką stawkę, ale o samo poczucie możliwości wygranej, zaskoczenia i zmiany.

W badaniu Juergensen i współpracowników zauważono ciekawą zależność: uczestnicy, którzy coś wygrali i poczuli się dobrze, w kolejnych turach grali ostrożniej. Nie dlatego, że się bali, ale dlatego, że chcieli utrzymać ten pozytywny nastrój. Autorzy nazwali to hipotezą utrzymania nastroju (mood maintenance). Gdy wszystko idzie dobrze, człowiek naturalnie dąży do pozostania w tym stanie, a więc podejmuje ostrożniejsze decyzje.

To udowadnia, że dla sporej liczby osób hazard może być po prostu formą rozrywki, która daje pozytywne emocje bez konieczności ryzykowania za wszelką cenę. Granie z umiarem, bez presji wygranej, może działać trochę jak adrenalina w bezpiecznych dawkach: pobudza, ale nie przytłacza.

Co ciekawe, wielu graczy właśnie dlatego sprawdza TOP kasyna i sięga po bonusy bez depozytu, bo to sposób na doświadczenie tej emocji bez dużego ryzyka. A jak pokazują badania, często właśnie ten moment tuż „przed” (oczekiwanie, możliwość, napięcie) jest dla mózgu przyjemniejszy niż sama wygrana.

.

Pozytywny nastrój a mniejsze ryzyko

Jak już wcześniej wspomniałam, w dobrym nastroju zwykle podejmujemy mniej ryzykowne decyzje, i potwierdzają to również badania. W eksperymentach nawet tak drobne bodźce jak cukierek czy miły komentarz wpływały na decyzje uczestników. Ci, którzy doświadczyli lekkiego „emocjonalnego podbicia”, podejmowali ostrożniejsze decyzje niż ci, którzy byli w neutralnym nastroju.

Dlaczego? Bo gdy mamy dobry nastrój, chcemy go zatrzymać. Nieświadomie omijamy wszystko, co mogłoby zepsuć dobry nastrój. Z pozoru to dobra wiadomość, ale w praktyce oznacza, że to właśnie w gorszych momentach hazard może być bardziej ryzykowny – kiedy liczymy, że poprawi nam samopoczucie.

Kiedy jesteśmy w dobrym nastroju, rzadziej podejmujemy impulsywne decyzje – mniej ciągnie nas do ryzykownych zagrań czy „va banque”. Dlatego tak ważne jest, z jakim nastawieniem siadamy do gry – emocje potrafią ustawić cały przebieg sesji.

Widać to też po samych kasynach. Coraz częściej wprowadzają funkcje przypominające o przerwach, ustawianiu limitów czy nawet czasowym wylogowaniu. Nie chodzi tylko o zasady – chodzi o to, by gra nie wymknęła się spod kontroli. Bo nawet jeśli grasz tylko dla rozrywki, to emocje, czy tego chcesz, czy nie – mają ogromny wpływ na to, ile postawisz i kiedy przestaniesz.

Zły nastrój – większe chęci do ryzyka

Badania pokazują, że to właśnie w gorszym nastroju jesteśmy bardziej skłonni ryzykować. Kiedy coś nas złości, smuci albo po prostu mamy kiepski dzień, chętniej sięgamy po impulsywne decyzje, w tym w trakcie gry. Nie po to, żeby wygrać fortunę, ale żeby „coś się zmieniło”. Choćby na chwilę.

Psychologowie Raghunathan i Pham zaobserwowali, że osoby w negatywnym stanie emocjonalnym częściej decydują się na ryzykowne opcje, nawet jeśli szansa na stratę była oczywista. Dlaczego? Bo w takich momentach gramy nie tyle o pieniądze, co o poprawę nastroju. Myślimy: „a może się odwróci, może los da mi coś w zamian”. Tyle że często kończy się to odwrotnie, i zamiast ulgi mamy tylko więcej frustracji.

Ten mechanizm widać też na poziomie codziennej gry. Jeśli ktoś odpala kasyno po kłótni, stresującym dniu albo w poczuciu nudy i zniechęcenia, jego decyzje mogą być zupełnie inne niż wtedy, gdy gra na luzie. Ryzyko staje się wtedy sposobem na ucieczkę, szybkie emocje, wyniki i nadzieję. Tylko że właśnie wtedy najłatwiej przegrać więcej, niż się planowało.

To dlatego tak ważne jest, żeby zauważać nie tylko to ile i za ile gramy, ale też dlaczego. Z pozoru niewinna sesja „dla relaksu” może wyglądać zupełnie inaczej, jeśli towarzyszy jej napięcie, złość albo frustracja. A to właśnie w takich chwilach podejmujemy najgorsze decyzje.

Emocje i regulacja – komu grozi przepadek?

Nie chodzi tylko o to, czy grasz, ale w jakim jesteś wtedy stanie psychicznym. Nowsze badania (Marchica i wsp.) pokazują, że młodzi dorośli, którzy grają po to, żeby poprawić sobie nastrój, są bardziej podatni na nadmierne zaangażowanie. Co ciekawe, to nie brak wiedzy czy nadmiar wolnego czasu decydował o ryzyku – tylko sposób, w jaki dana osoba radziła sobie z emocjami.

Jeśli grasz, bo masz ochotę na rozrywkę, śledzisz promocje (np. bonus bez depozytu czy darmowe spiny) i czujesz się dobrze, to twoje decyzje są zwykle bardziej przemyślane. Ale jeśli sięgasz po grę, bo masz kiepski dzień, jesteś zmęczony lub przytłoczony – wtedy mechanizmy psychologiczne działają inaczej. Pojawia się większe napięcie, impuls, chęć szybkiej ulgi. A wtedy łatwiej przegapić moment, w którym emocje przejmują stery.

To wcale nie znaczy, że hazard z definicji prowadzi do problemów. Wręcz przeciwnie – wiele osób korzysta z kasyn online jako lekkiej rozrywki po pracy, elementu relaksu, czy formy testowania szczęścia przy bonusach bez wpłaty. Klucz tkwi w samoświadomości. Kiedy wiemy, dlaczego gramy, łatwiej rozpoznać moment, w którym gra przestaje być zabawą.

Dlaczego hazard wciąga nawet tych, którzy „myślą rozsądnie”?

  1. Umiarkowane ryzyko może być przyjemne.

 W badaniach neurologicznych zauważono, że nieduże ryzyko, takie, które nie wywołuje jeszcze stresu, ale już podnosi napięcie, aktywuje w mózgu te same układy nagrody, co np. muzyka, taniec, aktywność fizyczna czy gry komputerowe. Właśnie dlatego wiele osób mówi, że „grało dla emocji”, nawet jeśli nie obstawiało dużych kwot. To uczucie oczekiwania, napięcia i możliwości „a może się uda” działa na nas stymulująco.

  1. Dobry nastrój działa jak naturalny bufor.

 Osoby w pozytywnym nastroju są bardziej skłonne podejmować decyzje z rozwagą. Nie czują wewnętrznej presji, by coś „odzyskać” czy „odbić się”, więc ich zakłady są często mniejsze, bardziej kontrolowane, a sama gra przyjemniejsza. To tłumaczy, dlaczego kasyna coraz częściej zachęcają do robienia przerw i grania „na luzie”, bo to sprzyja zdrowszemu podejściu.

  1. Złe emocje potrafią zmusić nas do działania.

Gdy dopada nas zły nastrój, potrzeba działania potrafi się mocno nasilić. W takich momentach hazard kusi nie tylko możliwością wygranej, ale też jako sposób na odcięcie się od myśli, oderwanie głowy od codzienności. To mechanizm znany z tzw. hazardu kompensacyjnego.  Dobra wiadomość? Jeśli uczymy się zauważać, co nami kieruje, łatwiej jest w porę się zatrzymać i uniknąć błędnych decyzji.

  1. Wygrane pieniądze łatwo postrzegać jako „luźne środki”.

Efekt „house money” sprawia, że to, co przyszło „ekstra”, wydaje się mniej wartościowe, przez co wrzucenie tego z powrotem do gry wydaje się nieszkodliwe. Ale nie wszyscy tak robią. Niektórzy gracze, zwłaszcza ci, którzy dobrze rozumieją swoje emocje, zamiast rzucać się w wir kolejnych zakładów po wygranej, reagują odwrotnie. Traktują swoją wygraną jako coś, co warto zatrzymać i nie chcą jej ryzykować „na chybił trafił”. To dowód, że refleksja i samoobserwacja naprawdę mają znaczenie.

  1. Młodzi dorośli, którzy dopiero uczą się rozpoznawania emocji, są bardziej narażeni.

W grupie 18–27 lat częściej zdarza się, że gra ma służyć poprawie nastroju, jako szybka ucieczka od stresu czy nudy. Ale z drugiej strony to właśnie w tym wieku najłatwiej rozwijać dobre nawyki. Edukacja o emocjach, narzędzia samokontroli (limity czasowe i finansowe, samowykluczenie), a także świadomość własnych motywacji potrafią znacząco zmniejszyć ryzyko. To czas, kiedy świadoma gra może wejść w nawyk i zostać na dłużej.

Wnioski dla graczy

Hazard rzadko bywa zimną kalkulacją. Częściej to gra emocji, napięcia i nadziei, właśnie to czyni go tak pociągającym. Nawet jeśli nie grasz o duże stawki, nawet jeśli to tylko bonus bez depozytu, to doświadczenie bywa intensywne. Dzieje się coś ciekawego – serce bije szybciej, myśli krążą wokół „co jeśli się uda?”, a każdy wynik wywołuje reakcję.

To zupełnie naturalne. Gry losowe bazują na emocjach i nie trzeba być uzależnionym, by odczuwać ekscytację albo rozczarowanie. Ale w tej emocjonalnej dynamice łatwo stracić z oczu jedną ważną rzecz: gracz powinien pozostać w centrum decyzji, a nie być tylko pasażerem emocjonalnego rollercoastera.

Dlatego warto spojrzeć na siebie jak na stratega: nie tylko „czy wygrałem”, ale dlaczego gram teraz?, czy gram dla rozrywki, czy może próbuję czymś zapełnić pustkę?. To nie są pytania z psychologicznego podręcznika – to praktyczne narzędzia, które pomagają utrzymać równowagę między zabawą a odpowiedzialnością.

Coraz więcej platform, szczególnie te uznawane za najlepsze kasyna online, oferuje funkcje pomagające graczom zarządzać emocjami i czasem gry: limity dzienne, przypomnienia o przerwie, możliwość zablokowania konta na chwilę. Skorzystanie z tych opcji nie świadczy o słabości – wręcz przeciwnie. To oznaka dojrzałości i szacunku do samego siebie.

Nawet jeśli korzystasz tylko z okazji, warto pamiętać, że mechanizmy w mózgu działają podobnie w każdym przypadku. Ekscytacja, złudzenia kontroli, chęć „dociśnięcia szczęścia” – one nie pytają, czy grasz za swoje.

Dlatego świadomy gracz to nie ten, który się nie emocjonuje, ale ten, który zna swoje emocje – i potrafi zdecydować, kiedy grać, a kiedy zrobić krok w tył.

Bo w grze chodzi o przyjemność. A ta jest największa wtedy, gdy to Ty decydujesz, co dalej.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *