Górnik Zabrze – Cracovia Kraków 3:0 (1:0).
Bramki: 1:0 Dimi Ikia (11-głową), 2:0 Jarosław Kubicki (78-głową), 3:0 Michał Rakoczy (82).
Żółta kartka – Cracovia Kraków: Bosko Sutalo, Gustav Henriksson.
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok). Widzów: 22 324.
Górnik Zabrze: Marcel Łubik – Paweł Olkowski (83. Mathias Sauer), Rafał Janicki, Josema Erik Janza (80. Ondrej Zmrzly) – Lukas Sadilek (80. Michał Rakoczy), Patrik Hellebrand (83. Bastien Donio), Jarosław Kubicki – Dimi Ikia, Sondre Liseth (72. Michal Sacek), Maksym Chłań.
Cracovia Kraków: Sebastian Madejski – Bosko Sutalo, Gustav Henriksson, Brahim Traore, Mauro Perković – Pau Sans (62. Maxime Dominguez), Beno Selan (62. Kahveh Zahiroleslam), Dijon Kameri (79. Gabriel Charpentier), Amir Al-Ammari, Ajdin Hasić – Jean Batoum (62. Mateusz Tabisz).
Goście w poprzedniej kolejce pokonali u siebie GKS Katowice 1:0, przełamując serię sześciu spotkań bez wygranej. W sobotę – z powodu narodzin dziecka – nie zagrał ich doświadczony pomocnik Mateusz Klich.
Szkoleniowiec gospodarzy Michal Gasparik – ubrany nietypowo w garnitur – miał wyraźne pretensje do swoich graczy na początku spotkania. Lepiej bowiem „wystartowali” rywale. Mogli objąć prowadzenie w szóstej minucie, kiedy tuż obok słupka z ośmiu metrów uderzył Ajdin Hasić.
Trenerowi Zabrzan humor szybko się poprawił. Pięć minut później bramkarz Cracovii odbił piłkę do góry po strzale Lukasa Sadilka i… przegrał powietrzny pojedynek z Yvanem Ikią Dimim, który głową otworzył wynik.
Potem gospodarze jeszcze kilka razy zagrozili bramce rywali. W dużym zamieszaniu sprzed linii bramkowej wybił piłkę Gustav Henriksson, Paweł Olkowski zakończył swój rajd środkiem boiska obiciem słupka, wreszcie Dimi nie trafił w piłkę w dobrej pozycji w polu karnym.
Przed przerwą do głosu doszli zawodnicy trenera Luki Elsnera. Dwa uderzenie Hasicia obronił Marcel Łubik, a Jean Batoum posłał piłkę nad poprzeczką.
Po zmianie stron Krakowianie ruszyli do przodu, jednak nie potrafili wypracować dobrych sytuacji do zmiany wyniku.
Szybko inicjatywę przejęli gospodarze. W 60. minucie nawet cieszyli się z gola, jednak nie został uznany, z racji pozycji „spalonej”.
Ofensywa ekipy trenera Gasparika trwała i przyniosła zmianę wyniku. Z prawej strony dośrodkował Sadilek, a Jarosław Kubicki głową nie dał szans Madejskiemu.
To nie był koniec niepowodzeń gości, bowiem w 82. minucie były zawodnik Cracovii Michał Rakoczy – tuż po wejściu na boisko z ławki rezerwowych – wpakował piłkę pod poprzeczkę z pięciu metrów i skończyło się wynikiem 3:0.
Dla Zabrzan ligowe starcie było ważne, ale kibice po końcowym gwizdku domagali się też wygranej w środowym półfinale Pucharu Polski z trzecioligowym Zawiszą w Bydgoszczy.
Piotr Girczys (PAP)

