/

Kosić, nie kosić? Dylemat nie rozstrzygnięty

3 minut czytania
1

Kiedy na początku wiosny podrosły trawy i zioła, między miłośnikami przyrody a urzędnikami- także w Tarnowie- rozgorzał spór: kosić czy nie kosić. Ci pierwsi byli za tym, żeby kosiarki zostały w magazynach. Poza uzasadnionymi przypadkami,kiedy np. pobocza dróg wymagają, dla bezpieczeństwa, wykaszania. Ci drudzy byli i są za koszeniem wszystkiego, co rośnie. Oczywiście to oni, urzędnicy, mają rację absolutną, bo to oni podejmują decyzje, a wszelkiej maści ekolodzy jedynie od czasu do czasu popsują im humory, ale władzy nad kosiarkami nie posiadają żadnej.

Tak więc dylemat, spór raczej, nadal pozostaje nie rozstrzygnięty. Także teraz, kiedy przyszła pora na drugie już koszenie.

Zadam tu publicznie pytanie: komu i dlaczego przeszkadzają piękne połacie dzikiej przyrody, miejsca, zwłaszcza na osiedlach, gdzie powinno się taką dzikość chronić, a nie napadać na nią ,jak rasowi bandyci, z bronią w ręku. Czyli z kosiarkami.

Oto po raz drugi byłem świadkiem z jakim zapałem kosiarze całymi godzinami wykonywali swoją robotę, niszcząc nie tylko te „zielska i chwasty”, jak chcą urzędnicy, ale także ,a może przede wszystkim, pozbawiając życia milionów najprzeróżniejszego drobiazgu. Owadów które w łańcuchu troficznym stanowią przecież istotne znaczenie dla ptaków. Zwłaszcza w porze karmienia młodych,czyli teraz. Nic dziwnego, że ptaki coraz częściej znikają z tych miejsc, szukając pożywienia z dala od miast .I tak błędne koło absurdu się zamyka…

Proszę popatrzeć na prezentowane tu zdjęcia. Czyż te miejsca, pełne kolorów i zapachów, muszą być skazane na zagładę i to tylko z powodu ludzkiej głupoty?Wykaszanie śród osiedlowych łączek i trawników urzędnicy zaliczają do miana „estetyzacji”. A gdyby z niej zrezygnować- czy komuś stałaby się krzywda? Nie mówiąc o tym, że wykaszanie całych hektarów takich miejsc na osiedlach to olbrzymie koszty, za które ktoś musi zapłacić. Kto? Oczywiście, spółdzielczy lokatorzy. Nie dość, że pozbawiło się ich tych pięknych, dzikich miejsc, to jeszcze muszą do zbrodni dopłacać…

Te kolorowe fragmenty osiedlowych trawników, pełne ziół, które udało mi się uchwycić w obiektywie, wkrótce niestety znikną. Wyłysieją. W zamian dostaniemy „ucywilizowana” łąkę. Ucywilizowaną betonem i kosiarką..

Przykre to, ale prawdziwe. Czy istotnie tak musi być?

Tekst i zdjęcia Zygmunt Szych

1 Comment

  1. Coraz więcej miast (także w Polsce) zamiast trawników wysiewa łąki kwietne.
    Jeśli nie są ważne argumenty estetyczne, ekologiczne, to może przemówi ekonomia – tak jest o wiele taniej!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.