Mieczysław Sobol, tarnowski Powstaniec Warszawski (wspomnienie)

Mietka Sobola, wieloletniego geodetę wojewódzkiego, biegłego do spraw geodezyjnych, miłośnika i odkrywcę starych map znałem od 30 lat. Ale dopiero niedawno dowiedziałem się, że pochodzi z Warszawy, gdzie jako 10-letni chłopiec przeżył Powstanie.

Nigdy wcześniej mi nie o tym nie mówił powiedział. Nie tylko ja kojarzyłem go zawsze z Tarnowem, brałem za tarnowianina z dziada- pradziada. A tu masz: warszawiak jednak!

- Reklama -

Uznałem, że nie było o czym rozprawiać  – uciął krótko, kiedy spotkaliśmy się przed rokiem z jakiejś okazji i kiedy po raz pierwszy opowiedział mi ze szczegółami o swoich warszawskich dziesięciu latach. Miał 10 lat, kiedy 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie.

Mieszkaliśmy z mamą na Mokotowie, przy Ursynowskiej 60. Akurat bawiliśmy się z chłopakami w pobliskim parku, graliśmy w piłkę, kiedy usłyszeliśmy strzały. Uciekliśmy do domu. Był 1 sierpnia 1944, tuż po godzinie 17.

Schronili się w mieszkaniu, znajdującym się na I piętrze, potem zeszli do piwnicy gdzie wraz z innymi lokatorami zamieszkali . Wystarali się o jakieś deski, żeby nie spać na betonie. Na Odyńca byli Niemcy, na Ursynowskiej nasi. Kto zna topografię Warszawy, wie jak to blisko siebie. W piwnicy mieszkali przez 2 miesiące.

Dwa miesiące w piwnicy!

Musieli coś jeść, więc nocami, chyłkiem, pod niemieckim ostrzałem, przemykali na Pola Mokotowskie. To był tak zwany „ teren niczyj”. Zbierali co tylko się dało, głównie kapustę i ziemniaki. Mama Mietka przyrządzała z tego zupy. Przez całe dwa miesiące piwnicznego życia.

Jak wielu chłopaków w jego wieku, także Mietek przenosił powstańcom meldunki. Znał dobrze teren, więc łatwo z nimi trafiał pod wskazane mu adresy.

Po dwóch miesiącach nierównej walki Powstanie ostatecznie dogasło.

- Reklama -

Niemcy przyszli do nich 26 września, po południu. Zapamiętał, że chcieli zastrzelić stróża, wzięli go za uczestnika walk. Mama, pochodząca z Poznańskiego, doskonale znała niemiecki. Wytłumaczyła Niemcom, kto to taki. A oni mieli respekt dla tych, którzy znali niemiecki. I tak ich stróż ocalał.

Trafili, jak tysiące innych cywilów, do obozu w Pruszkowie. Na szczęście cała ich kamienica przejęta została przez Niemców, bo gdyby to byli okrutni własowcy, dzicz zupełna ( własowcy: radzieccy żołnierze gen. Własowa, który przeszedł na stronę niemiecką. Wsławili się szczególnym okrucieństwem w pacyfikacji polskich wsi- przyp. Z. Sz.), na pewno by ich zabili. Popędzono wszystkich na Forty Mokotowskie. Potem na Służewiec, słynny z wyścigów końskich.

Następnie załadunek do wagonów i do Pruszkowa. Tu apel: kobiety z dziećmi osobno, mężczyźni osobno. Mężczyzn załadowano do wagonów i wysłano na roboty do Rzeszy. Ich ściśnięto w wagonach- węglarkach, po 70 osób w jednej. Jechali na południe, w rejon Kielc. Tu na jednej ze stacji spotkali niemieckich lotników. Dopytywali, skąd są i gdzie ich wiozą. Nie wiedzieli, co im odpowiedzieć.

W Wolbromiu pociąg zatrzymał się. Padła komenda: ”wszyscy wysiadać!”. Tak odzyskali wolność. Niemcy ich po prostu zostawili na pastwę losu. Nie wiedzieli, co mają robić w obcych stronach, daleko od domu, do którego i tak nie było po wracać, bo został kompletnie zniszczony.

Mieli stryja w Tarnowie, więc udali się do niego. Przez jakiś czas korzystali z jego gościny, potem wystarali się o mieszkanie. I tak warszawiak z Powstania Warszawskiego został tarnowianinem. Zamieszkał, nomen-omen, przy ulicy… Powstańców Warszawskich!

Był absolwentem I LO, a potem studiował na wydziale geodezji i kartografii Politechniki Warszawskiej

Próbował bliżej, w Krakowie, ale rozpytywano o pochodzenie, gdzie ojciec. A ojciec ,wysoki oficer lotnictwa, przedarł się w 1939 roku przez Rumunię do Francji, a potem do Anglii, gdzie służył jako lotnik. I tam został,po wojnie baał się wróćić do komunistycznego kraju.W Warszawie takich ceregieli nie robili, nie rozpytywali o taki sprawy.

Tam uzyskał dyplom. Pół w wieku temu. Miał zamiar wrócić do rodzinnej Warszawy, ale po ich domu został tylko szkielet . Nie było do czego wracać. Wrócił więc po studiach do Tarnowa i tu osiadł na dobre. Oczywiście odwiedzał stare kąty. Ich dom przy Ursynowskiej został na tym szkielecie odbudowany. Mieszkają tam teraz zupełnie inni ludzie.

(Powstańcze i późniejsze losy zmarłego 10 kwietnia 2020,w wieku 85 lat Mieczysława Sobola, jedynego tarnowianina który mieszkał w stolicy podczas Powstania Warszawskiego przypomniał Zygmunt Szych)

Fot Artur Gawle

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *