//

Przyroda. Harmider w miejskim powietrzu: to powróciły jerzyki!

5 minut czytania

Nie ma wśród ptasiej braci drugich takich wytrwałych i szybkich lotników jakimi są jerzyki. Potrafią w ciągu zaledwie 4 dni pokonać dystans 1300 kilometrów i to wtedy kiedy gwałtownym załamaniem się pogody, zimnem a więc i brakiem owadów które świetnie łowią- oddalić się na taki dystans od swoich gniazd w poszukiwaniu miejsc gdzie jest ciepło i pożywienia pod dostatkiem.

Właśnie powróciły, dokładnie 12 maja,we wtorek, do Tarnowa jerzyki z dalekiej podroży z Afryki Środkowej gdzie spędzały zimę. I od razu miejskie powietrze wypełniło się ich miłym, wesołym harmidrem. I będzie tak aż do połowy sierpnia. Ptaki te przylatują do nas najpóźniej i bardzo wcześnie odlatują, co w głównej mierze spowodowane jest wiosennym pojawianiem się i późno letnim zanikaniem latających owadów, na które tak namiętnie polują w powietrzu.

Są jerzyki nie tylko wytrwałymi lotnikami, ale i rekordzistami jeśli idzie o czas spędzany w powietrzu. Na sen wystarcza im zaledwie kilka godzin: od późnego wieczoru do wczesnego brzasku ,kiedy jako pierwsze z naszych ptaków pojawiają się na niebie, niezmordowanie polując. Ale nie tylko: w locie potrafią kopulować, uciąć sobie krótką drzemkę, falując bez poruszania skrzydłami,zbierać materiał do gniazda, napić się wody. Niemal nie odpoczywają: czasem tylko któryś przysiądzie na chwilę, trzymając się muru krótkimi, ale zaopatrzonymi w bardzo ostre pazurki łapami. A po chwili znowu są wysoko na niebie, gdzie łowią dziennie tysiące małych muszek i sporą ilość komarów, nie gardząc też innym fruwającym drobiazgiem.

Pojawiają się tak samo nagle, jak nagle znikają, a o tym że już są dowiedzieć się można właśnie po ich radosnym śpiewie, a raczej ostrych w tonacji okrzykach. W zeszłym roku, kiedy w drugiej połowie lipca mieliśmy załamanie pogody i przestały latać owady, jerzyki nagle zniknęły z tarnowskiego nieba. Wydawało mi się, że na dobre odleciały już do Afryki na przezimowanie. Ale, nie kiedy znowu wróciło słońce, nastały cieplejsze dni i owad ponownie tysiącami pojawiły się w powietrzu,wróciły także i jerzyki. Te „nasze”, tutejsze, najczęściej odlatują podczas chłodniejszych dni niedaleko, w Lasy Wierzchosławickie, gdzie nad stawami , lecąc nisko, zawsze coś upolować. Ale kiedy chłodniejsze dni przedłużają się, potrafią odlecieć na przeczekanie kiepskiej pogody aż na Słowację. Skąd wiedza,że pora wracać gdzie gniazda? To już ptasia tajemnica. Być może wracają dlatego, że tam gdzie odleciały, nastały chłody i brak jedzonka? Na podobnej przecież zasadzie, choć w zgoła innym wymiarze odbywają się przeloty bocianów . Odlatują od nas nie dlatego żeby bały się nadchodzącej zimy i chłodów, ale z tego powodu, że zanika ich pożywienie: polne myszy, węże, jaszczurki. Z kolei z Afryki wracają, kiedy tam nastaje uboga w pożywienie pora sucha.

Ciekawy jest sposób latania jerzyków: nie wymachują one, jak inne, skrzydłami, lecz… wprowadzają je w osobliwe drgania, jak sprzężny. Co chwilę przy tym zatrzymuje ten osobliwy ruch skrzydeł i „leci za darmo”, w kierunku poziomym lub pochyłym.

W zeszłym roku w Tarnowie zainicjowano ciekawą akcję lokowania w różnych miejscach miasta skrzynek dla jerzyków. Po to, by ich było tu więcej niż jest i mogły tępić jeszcze więcej niż obecne komarów, tak dla nas dokuczliwych. Interesujące,jak sprawdzi się ta akcja, i czy jerzyki istotnie zasiedlą takie oferowane im miejsca, skoro mają od lat te- w załomach murów kamienic i wszelkich miejscach związanych murami domów i bloków, które traktują jak skały. Niegdyś bowiem zamieszkiwały wyłącznie skaliste tereny, ale w miarę posuwania się budownictwa mieszkalnego,”zrozumiały” po ptasiemu, że to nowy rodzaj skał, i trzeba tylko znaleźć w nim jakieś zagłębienie…

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.