Connect with us
Reklama

Na dzień dobry

Przyroda. Harmider w miejskim powietrzu: to powróciły jerzyki!

Opublikowane

on

Nie ma wśród ptasiej braci drugich takich wytrwałych i szybkich lotników jakimi są jerzyki. Potrafią w ciągu zaledwie 4 dni pokonać dystans 1300 kilometrów i to wtedy kiedy gwałtownym załamaniem się pogody, zimnem a więc i brakiem owadów które świetnie łowią- oddalić się na taki dystans od swoich gniazd w poszukiwaniu miejsc gdzie jest ciepło i pożywienia pod dostatkiem.

Właśnie powróciły, dokładnie 12 maja,we wtorek, do Tarnowa jerzyki z dalekiej podroży z Afryki Środkowej gdzie spędzały zimę. I od razu miejskie powietrze wypełniło się ich miłym, wesołym harmidrem. I będzie tak aż do połowy sierpnia. Ptaki te przylatują do nas najpóźniej i bardzo wcześnie odlatują, co w głównej mierze spowodowane jest wiosennym pojawianiem się i późno letnim zanikaniem latających owadów, na które tak namiętnie polują w powietrzu.

Są jerzyki nie tylko wytrwałymi lotnikami, ale i rekordzistami jeśli idzie o czas spędzany w powietrzu. Na sen wystarcza im zaledwie kilka godzin: od późnego wieczoru do wczesnego brzasku ,kiedy jako pierwsze z naszych ptaków pojawiają się na niebie, niezmordowanie polując. Ale nie tylko: w locie potrafią kopulować, uciąć sobie krótką drzemkę, falując bez poruszania skrzydłami,zbierać materiał do gniazda, napić się wody. Niemal nie odpoczywają: czasem tylko któryś przysiądzie na chwilę, trzymając się muru krótkimi, ale zaopatrzonymi w bardzo ostre pazurki łapami. A po chwili znowu są wysoko na niebie, gdzie łowią dziennie tysiące małych muszek i sporą ilość komarów, nie gardząc też innym fruwającym drobiazgiem.

Pojawiają się tak samo nagle, jak nagle znikają, a o tym że już są dowiedzieć się można właśnie po ich radosnym śpiewie, a raczej ostrych w tonacji okrzykach. W zeszłym roku, kiedy w drugiej połowie lipca mieliśmy załamanie pogody i przestały latać owady, jerzyki nagle zniknęły z tarnowskiego nieba. Wydawało mi się, że na dobre odleciały już do Afryki na przezimowanie. Ale, nie kiedy znowu wróciło słońce, nastały cieplejsze dni i owad ponownie tysiącami pojawiły się w powietrzu,wróciły także i jerzyki. Te „nasze”, tutejsze, najczęściej odlatują podczas chłodniejszych dni niedaleko, w Lasy Wierzchosławickie, gdzie nad stawami , lecąc nisko, zawsze coś upolować. Ale kiedy chłodniejsze dni przedłużają się, potrafią odlecieć na przeczekanie kiepskiej pogody aż na Słowację. Skąd wiedza,że pora wracać gdzie gniazda? To już ptasia tajemnica. Być może wracają dlatego, że tam gdzie odleciały, nastały chłody i brak jedzonka? Na podobnej przecież zasadzie, choć w zgoła innym wymiarze odbywają się przeloty bocianów . Odlatują od nas nie dlatego żeby bały się nadchodzącej zimy i chłodów, ale z tego powodu, że zanika ich pożywienie: polne myszy, węże, jaszczurki. Z kolei z Afryki wracają, kiedy tam nastaje uboga w pożywienie pora sucha.

Ciekawy jest sposób latania jerzyków: nie wymachują one, jak inne, skrzydłami, lecz… wprowadzają je w osobliwe drgania, jak sprzężny. Co chwilę przy tym zatrzymuje ten osobliwy ruch skrzydeł i „leci za darmo”, w kierunku poziomym lub pochyłym.

W zeszłym roku w Tarnowie zainicjowano ciekawą akcję lokowania w różnych miejscach miasta skrzynek dla jerzyków. Po to, by ich było tu więcej niż jest i mogły tępić jeszcze więcej niż obecne komarów, tak dla nas dokuczliwych. Interesujące,jak sprawdzi się ta akcja, i czy jerzyki istotnie zasiedlą takie oferowane im miejsca, skoro mają od lat te- w załomach murów kamienic i wszelkich miejscach związanych murami domów i bloków, które traktują jak skały. Niegdyś bowiem zamieszkiwały wyłącznie skaliste tereny, ale w miarę posuwania się budownictwa mieszkalnego,”zrozumiały” po ptasiemu, że to nowy rodzaj skał, i trzeba tylko znaleźć w nim jakieś zagłębienie…

Zygmunt Szych

Czytaj dalej

Na dzień dobry

Dwie piątki „IKC-a”. Rozdajemy plusy i minusy za miniony tydzień

Opublikowane

on

Dodane przez

Minął tydzień. „Ilustrowany Kurier Codzienny” trzyma rękę na pulsie wszystkich ważnych wydarzeń. O czym pisaliśmy w ostatnich dniach? Co bulwersowało, a co mogło napawać optymizmem? Oto nasz subiektywny ranking.

Top 5 na plus:

  1. Siatkarze ZAKS-y Kędzierzyn Koźle najlepsi w Europie. Jak długo czekaliśmy na czempionat w Lidze Mistrzów?

Mamy to! ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zwycięzcą Ligi Mistrzów! Łzy szczęścia po fantastycznej grze Polaków

2. Bruk-Bet Termalica Nieciecza idzie jak burza w kierunku ekstraklasy piłkarskiej. Drużyna z wioski liczącej niewiele ponad 700 osób wygrywa jak chce. Kogo pokonała ostatnio?

Fortuna 1 Liga: „Słonie” rozpędzają się w boju o ekstraklasę

3. W Zakopanem powstaje nowe centrum komunikacyjne na miarę XXI wieku. Jaka jest skala przedsięwzięcia?

Zakopane: rusza kolejny etap prac przy budowie Centrum Komunikacyjnego

4. Powiat Tarnowski uruchomił punkt szczepień na covid. Zainteresowanie mieszkańców jest ogromne. Jakie szczepionki otrzymają pacjenci?

Ruszył Punkt Szczepień Powszechnych w powiecie tarnowskim. Dziennie może zaszczepić się trzysta osób

5. „Stramer” – powieść Mikołaja Łozińskiego, której akcja dzieje się w Tanowie przeniesiona na deski teatralne. Kto reżyseruje i gdzie zobaczymy premierę?

„Stramer” – saga tarnowskich Żydów na deskach warszawskiego teatru. Reżyseruje Marcin Hycnar, tarnowianin

Top 5 na minus:

1.Jakimż to trzeba być zwyrodnialcem, żeby skatować na śmierć swoją matkę i zamiast lekarza do konającej kobiety wezwać księdza. Pisaliśmy o tym tutaj:

Zabił własną matkę z zimną krwią. Do rannej kobiety zamiast pogotowia wezwał księdza

2. Tragedia w Raciborzu. Podczas prowadzenia kontroli drogowej śmiertelnie postrzelony został mł. asp. Michał Kędzierski. Miał 43 lata. Mordercą okazał się 40-latek, który w chwili popełnienia zbrodni był prawdopodobnie naćpany i pijany

To był ciepły, uśmiechnięty, życzliwy i uczynny kolega – wspominają zastrzelonego policjanta koledzy z pracy. Wcześniej Michał Kędzierski był lokalnym dziennikarzem

3. Będzie wspólny wniosek prezydenta Tarnowa i przewodniczącego rady miejskiej o odebranie tytułu honorowego obywatela miasta byłemu ordynariuszowi tarnowskiemu a obecnie metropolicie katowickiemu – abp. Wiktorowi Skworcowi. O co chodzi w całej sprawie?

Będzie oficjalny wniosek o odebranie abp. Wiktorowi Skworcowi tytułu Honorowego Obywatela Tarnowa. Przewodniczący rady i prezydent są w tej kwestii jednomyślni

4. To jakiś cyrk! Niezidentyfikowany młodzieniec grasuje nocą po Tarnowie i wypisuje wulgaryzmy na murach. Oszpecił już trzy budynki. Co na to policja i straż miejska?

„Tarnowski Banksy” znowu zaatakował. Policja i Miejski Zarząd Budynków bezradni

5. Jednymi z największych ofiar pandemii są właściciele lokali gastronomicznych. Gdyby tego było mało, zdecydowano, że w tym roku będzie mniej ogródków kawiarnianych na tarnowskim rynku. Dlaczego?

Będzie mniej ogródków kawiarnianych na tarnowskim rynku. Chodzi o… estetykę perły renesansu

Czytaj dalej

Na dzień dobry

Oscypki i bryndza najlepsze są maju

Opublikowane

on

Dodane przez

Coraz mniejszy jest wypas owiec na  Podhalu, a i w związku z tym i w całej Polsce. Jednak bycie pasterzem to spore wyzwanie, to spanie często pod gołym niebem i praca od świtu do późnej nocy…  Tak jak bywało to przed wiekami…

Czytaj dalej

co słychać?

Zabite niedźwiedzie w Tatrach – by je chronić nie wolno ich dokarmiać…

Opublikowane

on

Dodane przez

10 – letnia niedźwiedzica i jej jedno z młodych zastrzelono na Słowacji. Do zdarzenia doszło w rejonie hotelu Śląski Dom pod Gerlachem, który znajduje się w sercu Tatr Wysokich 1670 m n.p.m. Zwierzęta zginęły na parkingu.

 Jak tłumaczą służby słowackie, dwa niedźwiedzie zastrzelone zostały przez pracowników Państwowej Ochrony Środowiska w Wysokich Tatrach, a dwa młode uciekły w kierunku lasu. Akcja to wynik zbyt bliskich spotkań niedźwiedzi z ludźmi na terenie ludzkich siedzib.

W Tatrach jest około 80 do 90 sztuk niedźwiedzi – mówi Filip Zięba zastępca dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, naukowiec i przyrodnik. To dotyczy obszaru Tatr polskich i słowackich. Z reguły niedźwiedzie tak jak i inne dzikie zwierzęta nie pragną kontaktu z człowiekiem. Są jednak niestety czasami dokarmiane przez ludzi lub korzystają z okazji pozostawionego przez ludzi jedzenie, czy to na terenie lasów, parku, czy źle zabezpieczonych śmietnikach.

–  Są turyści, którzy świadomie dokarmiają zwierzęta, choć dużo jest i takich, którzy robią to nieświadomie, zostawiając resztki i to naraża nas na niebezpieczeństwo – wyjaśnia Filip Zięba.  Podkreśla, że taki niedźwiedź traktujący śmietnik, jak stołówkę, najpierw w okolice domostw podchodzi nocą, potem, gdy nic mu się nie dzieje wczesnym rankiem i tak przekracza kolejne granice i zaczyna chodzić w ciągu dnia między domami… Tymczasem wiele miejscowości w Tatrach na Słowacji, jak choćby Wysokie Tatry, czy Smokowiec leżą w środku lasu, to dlatego łatwiej tam jest spotkać dzikie leśne zwierzęta. Szukają one łatwego jedzenia, a to jest w źle zabezpieczonych np. śmietnikach… Niedźwiedź może więc szybko zdobyć obiad i uciec do lasu okrążającego miejscowość.

Jak wyjaśnia jednak Filip Zięba, jest to długi i złożony proces, aby zwierzę zaczęło wchodzić w ludzkie siedziby.– To jest problem bardzo złożony, aby wychować sobie takiego niedźwiedzia….

Dlatego tak ważne jest, aby nie dokarmiać dzikich zwierząt i dobrze zabezpieczać wszelkie miejsca z śmieciami. To niestety potem zwierzęta ponoszą konsekwencje niefrasobliwego zachowania ludzi. – Pamiętam sprawę sprzed dwóch, trzech lat, gdy Słowacy poprosili nas o pomoc w odłowieniu niedźwiedzicy. Ona sobie siedziała w centrum miejscowości na modrzewiu i karmiła młode. Potem przeszła na kolejne drzewo między turystami, po drodze jeszcze rozwalając śmietnik… To tak jakby chodziła sobie u nas np. po parku miejskim…  My pomogliśmy im ją odłowić. Złapaliśmy ją i założyliśmy jej obrożę – mówi Filip Zięba. Wyjaśnia, że pracownicy TPN namawiali Słowaków, aby zastosowali, taką samą metodę, jaka jest na terenie TPN, a więc odstraszania strzelaniem gumowymi kulami. – Jednak to nie takie proste, nie wszędzie wolno tak robić… Ja nie chcę komentować jednak tego, co się wydarzyło na Słowacji.

To już kolejny przypadek z niedźwiedziami w roli głównej. Nasz słynny niedźwiedź Iwo odłowiony w okolicy Łysej Polany, gdzie mu założono GPS, potem poszedł na Węgry i dalej na Ukrainę. Początkiem lat 90. XX wieku niedźwiedzica Magda została odłowiona i zawieziona do zoo we Wrocławiu z młodymi, niestety pokonała wszelkie przeszkody i uciekła na miasto i zginęła, jeden jej młody padł, a drugi Mango przez całe życie musiał być izolowany w klatce 5 na 5 metrów…

Warto też przypomnieć, że ostatni atak niedźwiedzia na człowieka w Polsce miał miejsce w 1926 roku, gdy to zaatakował on pasące owce na łące w Białce Tatrzańskiej dzieci – mówi Filip Zięba i podkreśla, że niedźwiedzie tak naprawdę są wegetarianami… Mają za to doskonały słuch i węch. Ich przysmakiem jest roślina świerząbek orzęsiowy. – Im naprawdę wystarczy to co rośnie teraz w lesie.

 Idąc w Tatry należy pamiętać, że to dom zwierząt, a w tym niedźwiedzi. Skoro mamy na terenie TPN ponad 270 km ścieżek, to oczywiście nie jest możliwe, aby w jakiejś odległości od nas nie był niedźwiedź, który nas doskonale czuje i słyszy, bo i słuch i węch ma znakomity. Niedźwiedzie zresztą nocą często korzystają naszych szlaków. Ważne jest jednak, aby z szlaków będąc już w parku nie zbaczać, bo można spotkać niedźwiedzia, a ten może być naszą obecnością, przy sprzyjającym wietrze zaskoczony. Takie zbliżenie się człowieka może potraktować jako atak, dlatego sygnalizuje stając na dwóch łapach i fucząc, aby do niego nie podchodzić…

Tekst Beata Szkaradzińska

Fot. główne ilustracyjne

Czytaj dalej

Polub nas na FB

Advertisement

Popularne