Dla klubu z 16-tysięcznych Niepołomic ekstraklasa to nie tylko historyczny sukces, ale także spore wyzwanie. Puszcza nie będzie mogła grać na własnym stadionie, bo nie spełnia on warunków licencyjnych ekstraklasy. Już wiadomo, że mecze w roli gospodarza Puszcza będzie rozgrywać w Krakowie – na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana, czyli na stadionie Wisły, którą drużyna z Niepołomic rozgromiła w półfinale baraży.
Jak poinformował prezes Puszczy Niepołomice Marek Bartoszek, w najbliższych dniach sfinalizowana zostanie umowa z Zarządem Infrastruktury Sportowej w Krakowie na wynajem Stadionu Miejskiego. Puszcza będzie korzystać tylko z części trybun, mogącego pomieścić 33 tysiące kibiców obiektu. Na stadionie nadal swoje mecze ma rozgrywać także Wisła Kraków, która pozostaje w 1. Lidze.
Sytuacja Puszczy Niepołomice nie jest pierwszą, w której drużyna awansująca do Ekstraklasy nie może grać na własnym stadionie, bo nie spełnia on określonych wymogów. W sezonie 2017/2018 na stadionie w Niecieczy odbywały się mecze Sandecji Nowy Sącz. Stadion nowosądeckiej drużyny został właśnie przebudowany – inwestycja dobiega końca, ale Sandecja spadła teraz do drugiej ligi.
Czego brakuje boisku w Niepołomicach? – Największym problemem jest brak drogi dojazdowej do stadionu, którą mogłyby dojechać tiry producentów sygnału telewizyjnego. Na realizacji tej inwestycji władze miasta skupią się w pierwszej kolejności. Konieczne też będzie dostawienie dodatkowych trybun, aby zwiększyć pojemność – wyjaśnił prezes Puszczy Marek Bartoszek.
Klub z 16-tysięczynych Niepołomic był prawdziwą rewelacją zakończonego sezonu 1. ligi. „Żubry” zakończyły fazę zasadniczą na piątym miejscu, ale w meczach barażowych najpierw pokonały Wisłę Kraków 4:1, a potem innego spadkowicza z ekstraklasy – Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 3:2. Niedzielny mecz był bardzo dramatyczny i rozstrzygnął się dopiero w dogrywce.
Głównym autorem sukcesu jest trener Tomasz Tułacz, który pracuje w Puszczy od 13 sierpnia 2015 roku. Na szczeblu centralnym nie ma szkoleniowca o dłuższym stażu w jednym klubie.

53-letni Tułacz nie ukrywał wzruszenia, dziękując zawodnikom po awansie. – Są wielcy! Za to co zrobili dzisiaj i za to, jak funkcjonowali przez cały ten rok należą im się wielkie gratulacje. To są wspaniali ludzie, stworzyli kolektyw trudny do pokonania. Brakuje mi słów, aby nazwać to, co zrobili. Jestem z nich dumny – powiedział.
Trener Puszczy podziękował także Wiśle Kraków i Bruk-Betowi za rywalizację w barażach. – Myślę, że w sportowej rywalizacji wygrał zespół skuteczniejszy. Mecz w Niecieczy miał różne fazy. W pierwszej połowie był „zamknięty”, ale po stracie pierwszego gola zmieniliśmy plan i konsekwencją oraz pomysłem zrobiliśmy swoje. W dogrywce mogliśmy zdobyć czwartą bramkę, ale nie wybrzydzam. Jestem mega szczęśliwy – zapewnił.
Po wygranym barażu piłkarze Puszczy cieszyli się ze swoimi kibicami, których pół tysiąca przyjechało do Niecieczy. Jeden z kluczowych zawodników – Jakub Serafin przyznał, że zespół cały czas wierzył w awans. – Inaczej nie byłoby nas tutaj. Skupialiśmy się na sobie. To był mecz godny finału – mnóstwo emocji i zwrotów akcji. Wydaje mi się, że kibice przed telewizorami i na stadionie się nie nudzili. Były różne momenty – raz musieliśmy się bronić, raz mocniej atakować. Tak to wygląda w tej lidze, aby przetrwać trudne chwile, a te lepsze zamienić na bramki i my tak zrobiliśmy. Gra w ekstraklasie była marzeniem każdego z nas. Na pewno będziemy tam walczyć o swoje, jak w pierwszej lidze – zapewnił pomocnik „Żubrów”.
Trener Tułacz nie chciał na razie wybiegać daleko w przyszłość. Wyjawił tylko, że ma plan przygotowań, które rozpoczną się 23 czerwca. – Przed nami nowe wyzwanie, nie tylko przed trenerem, ale działaczami. Każdy sobie teraz układa w głowie, jak ta Puszcza będzie wyglądała w ekstraklasie, ale musimy do tego podejść spokojnie. Jak zawsze w naszym klubie. Dzisiaj mogę powiedzieć tylko, że chciałbym, abyśmy w ekstraklasie byli – tak jak w pierwszej lidze – takim języczkiem u wagi – stwierdził.
(PAP (AI GEG)