Szachowanie Szychem. Zabetonować i wykosić

Jakaś dziwaczna tendencja idzie przez Tarnów i nie chce się zatrzymać. A właściwie dwie tendencje. Pierwsza to opisywane już przeze mnie betonowanie wszystkiego co dotąd miało urok dzikości przyrody. Przykładów tej, co tu ukrywać, głupawej mody jest aż nadto, a do najbardziej jaskrawych należy „cywilizowanie” pięknej łąki na Falklandach, przy ulicy Wojska Polskiego i zupełnie niepojęte zamordowanie cudownej glinianki na obrzeżach miasta, która to glinianka została teraz sprowadzona do roli sztucznego zbiornika. Skąd się bierze ta osobliwa moda i komu służy?

Obserwuję teraz z balkonu jak w pocie czoła wykaszają inną jeszcze, także dziką łąkę między osiedlem Legionów a obiektami TOSiR. Był taki czas kiedy nikt nie wpadł na głupi pomysł by zniszczyć tutejszą przyrodę i można było od wiosny przez całe lato słuchać rechotu żab w niewielkich oczkach wodnych i przepięknych melodii wygrywanych na skrzypcach przez tysiące naszych cykad czyli pasikoników, świerszczy i turkuciów podjadków. Teraz diabli wzięli tę muzykę i zostało nam już to co w mieście banalne i przykre zarazem: warkot przyjeżdżających i odjeżdżających samochodów.

I jakoś tutejszemu samorządowi nie przyszło do głowy, żeby naśladować chwalebny przykład Krakowa,gdzie powstają właśnie kolejne- zamiast tarnowskiego betonu i wykaszania- kwietna łąki. Tej wiosny powierzchnia łąk kwietnych w Krakowie zwiększy się o jedną trzecią, czyli o ok. 10 ha. Nowe miejsca na polne kwiaty zaproponowali mieszkańcy. Zarząd Zieleni Miejskiej rozpoczyna wysiew prawie 600 kg nasion m.in. chabrów, maków i jaskrów!

Do tej pory łąki kwietne w Krakowie zajmowały ok. 20 ha powierzchni, a teraz będzie to ok. 30 ha. W lutym Zarząd Zieleni Miejskiej (ZZM)ogłosił, że przyjmuje od mieszkańców propozycje nowych lokalizacji.

Na dodatek,w przeciwieństwie do krakowskiego, tarnowski odpowiednik Zarządu Zieleni Miejskiej , czyli Dział Utrzymania Zieleni ( pięknie brzmi: Dział Utrzymania Zieleni,którą się…niszczy przecież!) broni idei wykaszania. Jak twierdzi w tekście Wiesława Ziobry w Temi Mariola Darczyńska-Wardząła, kierowniczka tego Działu Utrzymania :„ Łąki? No dobrze, ale jeśli zaprzestaniemy koszenia, szybko pojawią się chwasty”.

Mój Boże! To dobrze,że się pojawią, to raczej argument przemawiający za niewykaszaniem. Rzecz chyba jednak w tym, że zaprzestanie koszenia to utrata racji bytu dla Działu Utrzymania Zieleni. Jakoś w Krakowie pojawienia się chwastów, które oznaczają powrót do dzikości przyrody, zamiast jej , z przeproszeniem, „cywilizowania” na sposób tarnowski .Na łysej teraz, świeżo wykoszonej łące żyły jeże, ryjówki aksamitne , oprócz wymienionej wyżej gromady drobnych owadów. I znajdowały schronienie wśród chwastów i ziół, takich jak wrotycz pospolity, pokrzywa zwyczajna, ogórecznik lekarski , wiesiołek i cykoria podróżnik. Teraz diabli to wszystko wzięli.

Jaka szkoda, że przez takie nieprzemyślane zabiegi powiększamy obszar pustynnienia Tarnowa. Dosłownie i w przenośni.

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.