Jeden z inicjatorów referendum odwoławczego Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta, Jan Hoffman, wezwał w czwartek urzędującego prezydenta do udziału w publicznej debacie. Miszalski przygotowuje odpowiedź w tej sprawie.
Hoffman, pełniący funkcję przewodniczącego rady dzielnicy Stare Miasto w Krakowie, wezwał do debaty prezydenta Miszalskiego w liście otwartym. Treść pisma przedstawił także dziennikarzom na konferencji prasowej.
Jak podkreślił, chce merytorycznej debaty o referendum, o Planie Ogólnym Miasta Krakowa oraz o przyszłości miasta. Zaproponował, aby debata odbyła się w terminie do sześciu dni od doręczenia listu, w miejscu i formule uzgodnionej przez obie strony, z udziałem niezależnego moderatora oraz przedstawicieli mediów. Oczekuje, że prezydent odpowie na jego list w ciągu 48 godzin.
– W ocenie inicjatorów referendum mieszkańcy Krakowa mają prawo usłyszeć jasne odpowiedzi w sprawach najważniejszych dla miasta: strefy czystego transportu, kosztów decyzji podejmowanych przez magistrat, polityki kadrowej, sposobu zarządzania urzędem oraz stanu prac nad Planem Ogólnym Miasta Krakowa – wyliczał Hoffman.
Co na to prezydent?
– Nie skorzystam z zaproszenia. Na debatach, które proponują politycy, korzystają zazwyczaj tylko politycy, a nie mieszkańcy Krakowa.
Prezydent Miszalski podkreśla, że w dalszym ciągu będzie rozmawiał z mieszkańcami Krakowa.
24 maja w Krakowie odbędzie się referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta oraz ws. odwołania rady miasta.
Referendum odbędzie się z inicjatywy grupy obywateli, którzy rozpoczynając zbiórkę podpisów pod wnioskiem o organizację referendum poinformowali dziennikarzy, że nie są grupą polityczną. Do akcji zbierania podpisów pod wnioskiem referendalnym przyłączyły się partie przeciwne KO – PiS, Konfederacja, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały, głównego rywala Miszalskiego w wyborach na prezydenta miasta w 2024 r.
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu: m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podoba się im również polityka transportowa, w tym sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.
Miszalski w ostatnich tygodniach mówił dziennikarzom, że zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Zgłaszał też kolejne korekty w polityce miasta. Wśród nich były np. likwidacja premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżenie wynagrodzenie dla członków rad nadzorczych tych spółek. Miszalski podkreślał również, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za wysokości tych premii i wynagrodzeń. Zapowiedział także m.in. zmianę zasad strefy czystego transportu. (PAP)

