Mariusz Jop, trener Wisły Kraków: wiemy, na co nas stać

Ilustrowany Kurier Codzienny
5 Min. Czytania
Mariusz Jop, trener Wisły Kraków. Fot. ilustracyjne Tomasz Jamrozik/IKC

Po czterech latach przerwy piłkarze Wisły Kraków rozegrają mecz na poziomie ekstraklasy. W niedzielę gościć będą GKS Katowice. Trener 13-krotnych mistrzów Polski Mariusz Jop ze spokojem oczekuje tej konfrontacji. – Wiemy, na co nas stać, wiemy, czego chcemy – powiedział.

Niedzielne spotkanie cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Wszystkie bilety sprzedały się już 16 czerwca.

Trener Jop, dla którego będzie to debiut w roli trenera w ekstraklasie przyznał, że towarzyszy my ekscytacja z tym związana, ale także wewnętrzny spokój i poczucie, że zespół jest gotowy do takiej rywalizacji. Dodał także, że piłkarzom nie trzeba chłodzić głów z powodu emocji związanych ze startem w ekstraklasie.

– Emocje są dobre, bo pomagają w pokazaniu siebie w pełni. Pełny stadion to dla nas też nic nowego. Nasi zawodnicy dobrze to znają. Myślę, że wiemy, na co nas stać, wiemy, czego chcemy, wiemy, w jaki sposób się przygotowywaliśmy. Widzę w zespole koncentrację, ale i spokój – zapewnił.

GKS w poprzednim sezonie zajął piąte miejsce, co dało prawo gry w eliminacjach Ligi Konferencji. W czwartek podopieczni trenera Rafała Góraka zagrali pierwszy mecz, przegrywając 1:2 z MSK Żilina. Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” był na Słowacji i z trybun oglądał najbliższego rywala.

– Jadąc do Żyliny miałem już w głowie analizę, którą przygotował nasz sztab i pewne rzeczy się potwierdziły. Niektóre wyglądały troszeczkę inaczej, to znaczy były inne warianty, w niektórych fazach gry. Oczywiście, że występów na dwóch, czy na trzech frontach trzeba się nauczyć, bo jest czymś innym niż granie tylko w rozgrywkach ligowych, ale to nie jest nasz problem. Nie sądzę, aby fakt, że rywal miał mecz w czwartek i teraz gra w niedzielę, był jakimś problem dla nich. Biorę pod uwagę, że mogą być trzy, a nawet cztery zmiany w stosunku do tego, co widzieliśmy w spotkaniu z Żyliną – zaznaczył.

Przygotowania Wisły do sezonu przebiegały dość spokojnie. Największym problemem był fakt, że trzej kluczowi piłkarze – obrońca Darijo Grujcić, pomocnik Julius Erthaler i napastnik Angel Rodado z powodów zdrowotnych nie mogli trenować na sto procent. Erthaler i Radado, który w kwietniu przeszedł operację barku powinni znaleźć się w kadrze na niedzielny mecz. Trudno jednak przypuszczać, aby pojawili się w wyjściowym składzie.

Latem Wisła dokonała czterech transferów. Największe szanse na grę mają bramkarz Marcel Łubik oraz stoper Maxence Maisonneuve. Skrzydłowy Elie Youan i napastnik Jeremy Guillemenot muszą jeszcze nadrobić zaległości treningowe, choć ten pierwszy zapewne dostanie trochę minut ławki, bo w ostatnim sparingu pokazał się z dobrej strony i zdobył bramkę.

– Wszyscy, którzy dołączyli, sumiennie trenują. Wiedzieliśmy o tym, że oni są w różnym momencie przygotowania fizycznego, niektórzy potrzebują trochę więcej czasu, inni mniej. To jest naturalne. Poza tym jest też proces adaptacji do zespołu. To są rzeczy, które przebiegają w różnym stopniu, w zależności od tego, jaki to jest piłkarz – wyjaśnił Jop.

Trener krakowskiego zespołu zapytany, jakiego meczu się spodziewa odparł, że GKS to zespół, który lubi być w posiadaniu piłki.

– Jeśli chodzi o budowanie, konstruowanie ataków, to jest to podobna struktura do tego, co my robimy. GKS inaczej broni w porównaniu do nas, natomiast to jest zespół, który na pewno jest groźny, gdy ma piłkę, bo wie, co z nią zrobić. Tam struktura jest dosyć czytelna i ma też zawodników, którzy potrafią się odnaleźć w określonych przestrzeniach. To zespół, który lepiej się czuje w atakowaniu, niż w bronieniu – ocenił.

Jop zapytany o marzenia związane ze zbliżającym się sezon podkreślił, że nie mogą one wybiegać poza realność.

– Wiem na pewno, że Wisłę stać na to, żeby sprawiać niespodzianki w wielu spotkaniach. Na to, żeby pokazać się z dobrej, ofensywnej strony, żeby być blisko tego, co prezentowała w pierwszej lidze. Wierzę w to mocno, bo widzę jak zespół pracuje i jakie robi postępy – stwierdził.

Niedzielny mecz w Krakowie pomiędzy Wisłą i GKS Katowice rozpocznie się o godz. 20.15.

Grzegorz Wojtowicz (PAP)

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *