Czajka podniebna akrobatka

Ilustrowany Kurier Codzienny
3 Min. Czytania

Srodze zawiodłem się tej wiosny na czajkach, które zwykle spotykam na łąkach i polach przy Lotniczej w Tarnowie. Tej wiosny – a są to jedne z najpierwszych ptaków, wracających z zimowisk – w ogóle ich tu nie zauważyłem. Pewnie uznały, że pole, obsiane w zeszłym roku kukurydzą, której pręty sterczą teraz smętnie – nie dla nich.

Szkoda, bo to wyjątkowo wesołe ptaki. Lot czajki jest znakomity, a dzięki najrozmaitszym ewolucjom kreśli ona jakieś esy-floresy w powietrzu, przy czym skrzydła ma wtedy przeważnie złożone. Jedynie gdy leci tuż nad powierzchnią wody, porusza powoli, majestatycznie skrzydłami, szeroko rozpostartymi, a gdy tylko znajdzie się w wyższych partiach , zaczyna swoje wymyślne igraszki. Żaden z naszych rodzimych ptaków nie lata jak ona, żaden też nie potrafi w podobny sposób wykonać w powietrzu wszelkich możliwych ewolucji.

Charakterystyczny jest jej lot tokowy: najpierw ukośnym łukiem wzbija się w górę, krzycząc przy tym wniebogłosy i chichocząc, potem chwilę leci przed siebie na tej samej wysokości, wołając przy tym głośno, następnie lotem nurkowym rzuca się gwałtownie w dół, kładąc przy tym na grzbiecie, wreszcie przemyka tuż nad ziemią, jak ciężka bryła przewracając się z jednego boku na drugi, a samiec, za pomocą wydłużonych lotek wywołuje w locie osobliwy, falujący szmer.

To przemyślny ptak, odznacza się wielką czujnością, wie doskonale do których ludzi na łące czy polu może odnieść się ufnie, a których ma unikać. Daje dowody wybitnej odwagi, a nawet zuchwalstwa, kiedy do gniazda, wydłubanego w ziemi dołka, zbliża się największy jej prześladowca – lis. Napada na niego z taką zapalczywością, że drapieżnik musi w końcu uciekać. Widywałem takie sceny niejednokrotnie przy Lotniczej, gdzie czajki zaciekle broniły jajeczek albo dopiero co wyklutych młodych. Potrafi też gwałtownie atakować wielkie ptaki, takie jak czaple siwe czy bociany, o których wie, że nie dorównują jej doskonałością i zwinnością w locie. Ale przezornie unika drapieżnych ptaków, bo te potrafią niemal tyle samo, co i ona.

Zajada się chrząszczami, skorkami, komarami i ich larwami, a kiedy ma ochotę na coś większego potrafi bardzo zręcznie dreptać wokół niewielkiej dziurki w ziemi tak wytrwale, że w końcu znużona tym hałasem dżdżownica ma dość tego, i wyłazi na powierzchnię. Prosto pod dziób czajki.

W maju mamy najlepszy czas na obserwowanie powietrznych ewolucji czajek. Kiedy na dobre dojrzeje lato, w sierpniu młodzież i starszyzna stworzą większe gromady i aż do października krążyć będą po okolicy, aż pewnego dnia znikną na dobre, do kolejnej, wczesnej wiosny…

Zygmunt Szych
Fot. W. Stachoń

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *