Była premier, a obecna europosłanka Beata Szydło nie będzie startować w wyborach do Sejmu. Miała odmówić startu w jesiennych wyborach parlamentarnych, przymierza się za to do kandydowania na prezydenta Polski.
Tak informuje gazeta.pl i podaje przyczyny decyzji europosłanki. Start Beaty Szydło w wyborach do Sejmu nie ma dla niej samej sensu z dwóch powodów. Jeśli wygra je PiS, ona premierem i tak nie zostanie, co oznacza dalsze marginalizowanie jej pozycji w obozie Zjednoczonej Prawicy. Jeżeli wygra wybory do Sejmu obecna opozycja, była premier musiałaby słuchać krytyki pod swoim adresem wygłaszanej przez nowego szefa rządu i jego ministrów.
Była premier z Małopolski ma więc inne plany na swoją polityczną przyszłość. Najpierw zamierza ponownie dostać się do Parlamentu Europejskiego, a potem zostać kandydatką PiS na prezydenta Polski. Wybory do europarlamentu odbędą się wiosną 2024, a prezydenckie w 2025 roku.
W wyborach do Sejmu Beata Szydło zawsze startowała z najmniejszego małopolskiego okręgu. Jej popularność pokazały tak naprawdę eurowybory, kiedy zagłosowało na nią ponad pół milion osób z województw małopolskiego i świętokrzyskiego. Spekulacje o kandydowaniu Beaty Szydło na prezydenta RP pojawiają się już od wielu miesięcy, tak samo jak na temat tego, że następcą Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim może być obecny premier Mateusz Morawiecki czy minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
Listy kandydatów na posłów w tegorocznych wyborach do Sejmu powinniśmy poznać na przełomie sierpnia i września.
(AI GEG)