Nadmierna prędkość kierowcy była przyczyną utraty panowania nad samochodem, zjechania na chodnik i uderzenia w małżeństwo z 8-miesięcznym dzieckiem w wózku – wynika ze wstępnych ustaleń śledczych. Do wypadku doszło w sobotę w Krakowie. Kobieta i mężczyzna zmarli w szpitalu, a dziecko walczy o życie.
– Kierujący Volkswagenem Golfem Hubert B. w poniedziałek zostanie doprowadzony do prokuratury. Najprawdopodobniej usłyszy zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym – powiedział w niedzielę po południu PAP prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Jak dodał, 26-latek kierujący autem jest mieszkańcem województwa mazowieckiego. Podobnie jego partnerka, podróżująca z nim samochodem. W aucie były jeszcze dwie osoby.
Hubert B. od soboty przebywa w policyjnym pomieszczeniu zatrzymań. Policja prowadzi z nim czynności. W niedzielę rano prokurator informował, że mężczyzna doprowadzony będzie do Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze.
Do wypadku doszło w rejonie zakrętu, ulic Solnej i Nadwiślańskiej, w Podgórzu w Krakowie przed godz. 18. – Kierujący samochodem marki Volkswagen stracił panowanie nad pojazdem prawdopodobnie z uwagi na nadmierną prędkość. Zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie uderzył w dwie dorosłe osoby prowadzące wózek z 8-miesięcznym dzieckiem – powiedział w niedzielę PAP prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, powołując się na ustalenia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
Rodzice niemowlaka, oboje w wieku 32 lat, zmarli w szpitalu mimo podjętych przez medyków działań. Niemowlę walczy o życie, jest w stanie ciężkim. Ze wstępnych informacji policji wynika, że ofiary były mieszkańcami województwa małopolskiego.
W samochodzie, który spowodował wypadek, oprócz 26-letniego kierowcy, było troje pasażerów w wieku od 27 do 28 lat. To mieszkańcy województw mazowieckiego i małopolskiego.
Alkomat nie wykazał obecności alkohol w powietrzu wydychanym przez kierowcę. Pobrana została mu krew do badań celem stwierdzenia alkoholu i substancji niedozwolonych.
Prokurator zaznaczył, że policja zgromadziła duży materiał dowodowy, w tym zeznania świadków. (PAP)

