Słyszycie ten poranny wrzask? To przyleciały rosyjskie gawrony!

Ilustrowany Kurier Codzienny
2 Min. Czytania

Tarnów, środa, 8 listopada, kilkanaście minut po 6 rano. Ledwie rozjaśnia się niebo, gdy nagle od zachodu rozlega się nad naszymi głowami niesamowity wrzask i ochrypłe krakanie. To przyleciały rosyjskie gawrony i pobędą tu z nami aż do połowy marca. Te nasze odleciały przed paroma dniami na przezimowanie w południowej Europie.

Taki ceremoniał powtarza się co roku, ale zwykle przylot wielkich stad gawronów z północnej Rosji odbywa się w połowie października. Tym razem łaskawa aura spowodowała, że pojawiły się u nas dopiero teraz, w pierwszej dekadzie listopada. Z północy przygnał je do nas przejmujący chłód i trudności w zdobywaniu pokarmu. Tu znajdą go bez problemów. Odtąd, codziennie wczesnym rankiem, regularnie o tej samej porze poranka będą nas budzić ich krzykliwe głosy, kiedy to z północno- zachodniej części miasta udawać się będą w wielkich stadach na zachód, zwłaszcza zaś na ulubione przez nich wysypisko śmieci i zaorane świeżo pola , gdzie bez trudu znajdować będą wszelkie pędraki, drutowce, zimujące chrabąszcze. To z tego powodują tak chętnie trzymają się pół, gdzie znajdują te tłustości. Ale przede wszystkim są znakomitymi tępicielami myszy, lepszymi nawet od myszołowów.

Obecność pędraków w ziemi gawrony rozpoznają po zwiędłych liściach drzew, dzięki czemu wyszukują je tam celowo: często można zaobserwować scenki, jak ptaki te przetrząsają dziobami liście i wydłubują z nich ulubione kąski.

Noce spędzają na tych samych tzw. noclegowych drzewach, skąd zbudzone wczesnym rankiem łączą się w wielkie stada i z ogromnym harmidrem witają nowy dzień, udając się na żerowiska, a kiedy takie znajdą, zakreślają wysoko koła i jeden za drugim, jak kartka papieru, spadają w te miejsca, wykonując przy tym zabawne, karkołomne ewolucje. Często można je podziwiać, jak dla zabawy niby to napadają na siebie koziołkując w powietrzu i wydając przy tym przytłumione krakanie.

Cóż, naszych drobnych ptaków śpiewających dawno już nie ma, więc nie pozostaje nam nic innego jak polubić te rosyjskie gawrony i przyzwyczaić się do ich, co tu ukrywać, ponurego dosyć, porannego krakania. Oby do połowy marca!

Zygmunt Szych

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *