/

Szachowanie Szychem. W poszukiwaniu straconego fotela

5 minut czytania

Człowiek w epoce pandemii miewa rozmaite zachcianki. Weźmy, dla przykładu, takiego mnie.Taki ja zapragnąłem „wejść w posiadanie drogą kupna” nowego fotela do biurka, licząc się z tym, że ten paskudny „lokdałn” który niechybnie ogłoszą każe mi nie wyłazić z domu i jeszcze dłużej siedzieć przed komputerem. W dodatku stary fotel do tego stopnia się zestarzał, że uległ rozsypce. Dosłownie!

Udałem się zatem do pewnego dużego sklepu międzynarodowej (!) sieci takich sklepów, gdzie oprócz pajaców i krasnali robiących za święte mikołaje, sztucznych choinek, reniferów z saniami ze szklanych rurek i tym podobnych ozdób choinkowych z przeznaczeniem na bliskie już Boże Narodzenie – handlowano także krzesłami i fotelami biurowymi.

Moje wprawne oko trafiło na model jaki wydał mi się najbardziej stosowny. Na wszelki wypadek przymierzyłem fotel do swojego, hm… siedzenia i wyszło mi na to, że taki akurat chciałbym posiadać u siebie na stałe. Był on tak ciekawie skonstruowany, że w razie czego można by się było na nim nawet zdrzemnąć, nie wyłączając komputera, bo biedactwa podobno, jak gdzieś wyczytałem, stresują się, kiedy je wyłączać.

Udałem się do kasy i wytłumaczyłem szczegółowo na jaki model mam chrapkę. Kasjer zasięgnął porad w specjalnym katalogu.

– Niestety – wyraził ubolewania – nie mamy tego akurat fotela na magazynie.

– A nie mógłbym zakupić i wziąć ten, który jest eksponowany?

Był to chytry zabieg z mojej strony, wiedziałam bowiem że „na magazynie” dostanę fotel w częściach, co oznaczać będzie dla mnie akurat katusze przy jego składaniu A tu miałbym wszystko gotowe, podane jak na tacy.

– Nie – padła stanowcza odpowiedź Kasjera – to niemożliwe.

-Dlaczego? – zaciekawiłem się.

– Bo sprzedajemy tylko modele zapakowane fabrycznie. A takich nie mamy na magazynie.

– Kiedy będą?

– Jak zamówimy ,to za jakieś dwa tygodnie.

Model wystawiony na sprzedaż został więc w sklepie, należącym do międzynarodowej (!) sieci, a ja, jak nie przymierzając ten Proust od powieści „W poszukiwaniu straconego czasu” udałem się w miasto, w poszukiwaniu straconego fotela.

Nie musiałem błądzić daleko. Mniej więcej kilometr od tej sieci trafiłem na sklep m.in. z takimi artykułami. Na pierwszy, ale także na drugi i trzeci rzut okiem wydało mi się podejrzane, że wśród mebli, foteli i innych akcesoriów brakuje świętych mikołajów i sztucznych choinek.

Znalazłem upragniony fotel i przywiozłem go pod kasę.

– Mogę go zabrać ot tak, jak stoi? Mam tu niedaleko samochód. Zmieści się.

– Oczywiście! – ucieszyła się Kasjerka.

– … pytam, bo w poprzednim sklepie, należącym do międzynarodowej (!) sieci) było to niedozwolone.

Zapłaciłem i czym prędzej czmychnąłem ze sklepu, z gotowym do zasiadania, złożonym fotelem, a nie takim w częściach.

Byliśmy oboje szczęśliwi. Ja- że nie muszę kombinować, jak mam to złożyć i ona, że sprzedała towar.

A tamten sklep, którego już więcej nie odwiedzę, czeka pewnie teraz na dostawę „mojego” fotela…

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Śląsk na pierwszym miejscu pod względem liczby zakażeń koronawirusem. Liczba chorych rośnie

Następny wpis

Katowice. Kilka tysięcy respiratorów czeka w magazynach. Wystarczy zamówić – zapewniał dziś w czasie wizyty w katowickim szpitalu polowym premier Morawiecki