Tarnów: Biskup tarnowski Andrzej Jeż skazany (nieprawomocnie). To pierwszy taki wyrok w Polsce

Fot. Artur Gawle

Biskup tarnowski Andrzej Jeż skazany. Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał go dziś (czwartek, 29 października) winnym tego, że zbyt późno zawiadomił organy ścigania o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez dwóch podległych mu księży. Kara to dwa lata ograniczenia wolności. W praktyce przez dwa lata z pensji biskupa będzie potrącane 25 procent na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd nie przychylił się ani do wniosku prokuratury, ani obrony. Prokurator Marcin Stępień domagał się 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 20 tys. zł grzywny. Obrońcy, wśród nich prof. Zbigniew Ćwiąkalski, chcieli uniewinnienia. Biskup od początku nie przyznawał się do winy.

- Reklama -

To pierwszy w Polsce proces biskupa diecezjalnego oskarżonego o to, że nie zawiadomił niezwłocznie organów ścigania o pedofilii podległych mu księży. I pierwszy taki wyrok..

Kuria: nie zgadzamy się, będzie apelacja

Kuria Diecezjalna w Tarnowie zareagowała jeszcze przed południem. W oświadczeniu napisała, że nie zgadza się z rozstrzygnięciem sądu. Obrońcy wystąpią o pisemne uzasadnienie wyroku, a po jego analizie złożą apelację.

Kuria przypomina, że w obu sprawach dokonała formalnych zgłoszeń do organów ścigania, a o sprawach wiedziały też inne osoby i instytucje państwowe. Ponownie wyraża też ubolewanie z powodu krzywdy osób pokrzywdzonych.

O co chodziło? Przypomnijmy

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy dwóch księży: Stanisława P. i Tomasza K. Postępowanie wobec Stanisława P. umorzono w 2022 r. z powodu przedawnienia karalności. W sprawie Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 r. skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu. Wątek biskupa – zwierzchnika obu duchownych – wyłączono do osobnego postępowania.

W kwietniu 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie oskarżyła ordynariusza, że nie powiadomił organów ścigania niezwłocznie, jak wymaga przepis. Śledczy nie twierdzili, że kuria w ogóle nie zawiadomiła. Twierdzili, że zrobiła to za późno, choć Kościół – prowadząc własne postępowania – wcześniej miał wiarygodne informacje.

Wersja kurii, przedstawiona przed procesem, brzmiała tak: o czynach Stanisława P., którego wydalono już ze stanu duchownego, biskup dowiedział się w 2019 r., gdy do Tarnowa trafiła dokumentacja z pobytu księdza w Ukrainie. Dokumenty budziły „pytania i wątpliwości”, sprawą zajęła się watykańska Dykasteria Nauki Wiary, a zawiadomienie do prokuratury poszło w sierpniu 2020 r. Kuria dodawała, że jeden z pokrzywdzonych już w 2010 r. poinformował Prokuraturę Okręgową w Opolu.

O Tomaszu K. biskup miał dowiedzieć się pod koniec 2021 r. i zgłosić sprawę od razu – zawiadomienie złożono 16 grudnia 2021 r. Wcześniej, według kurii, świadkowie w kościelnym procesie zaprzeczali, by pokrzywdzeni mieli w chwili czynów mniej niż 15 lat. Ksiądz i tak został ukarany przez Kościół.

- Reklama -

Kuria zapewniała wtedy, że w diecezji obowiązuje zasada „zero tolerancji”, a jej władze w ostatnich latach złożyły kilkanaście zawiadomień.

23 chłopców i przedawnienie

Prokuratura widziała to inaczej. W mowie końcowej 15 października – o czym pisaliśmy na tarnow.ikc.pl – prokurator mówił, że zawiadomienia trafiły do śledczych z kilkuletnim opóźnieniem. Skutek? Przedawniły się czyny Stanisława P. wobec 23 chłopców poniżej 15. roku życia.

– Nie ma powodów, które mogłyby uzasadnić ukrywanie pedofilii – przekonywał prokurator.

- Reklama -

Obrona odpowiadała, że do uchwały Sądu Najwyższego z 2022 r. nie było jasne, czy obowiązek zawiadamiania obejmuje także czyny sprzed 2017 r. I że o nadużyciach wiedziały również inne instytucje.

Obowiązek zawiadomienia o seksualnym wykorzystaniu dziecka poniżej 15 lat wprowadziła nowelizacja kodeksu karnego z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie obowiązek społeczny. Dziś niezawiadomienie to występek z art. 240 § 1 kodeksu karnego, zagrożony karą do trzech lat więzienia.

Proces ruszył w lutym i trwał osiem miesięcy. Teraz sprawą zajmie się sąd drugiej instancji. Na prawomocny wyrok jeszcze poczekamy. Ale precedens już jest.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *