Zmarła Stanisława Celińska, jedna z najbardziej cenionych, charakterystycznych i lubianych polskich aktorek – podał menadżer Maciej Muraszko. Aktorka niedawno ukończyła 79 lat.
„Fenomen Stanisławy Celińskiej polega na czymś więcej niż tylko powszechnym podziwie dla jej precyzyjnego warsztatu, oryginalnej interpretacji czy naturalnej muzyczności. To, że mamy do czynienia z aktorką wybitną, obdarzoną intuicją, rzetelną w swoich poszukiwaniach, odważną i oddaną pracy, to oczywiste. Jest ona jednak kimś więcej niż tylko aktorką wyśmienitą – jest przede wszystkim kobietą, której się ufa, jest kimś bliskim, u której chętnie w trudnej sytuacji szukałoby się rady i pomocy” – napisał o niej przewodniczący polskiej sekcji AICT dr Tomasz Miłkowski, gdy w 2023 roku przyznano jej nagrodę im. Ireny Solskiej.
Celińska urodziła się 29 kwietnia 1947 r. w Warszawie w rodzinie o artystycznych tradycjach. Jej ojciec był pianistą, a mama skrzypaczką. Bliscy nie chcieli jednak, aby poszła tą drogą. Wbrew nim zapisała się na zajęcia teatralne razem ze swoim ukochanym z czasów szkolnych — Andrzejem Sewerynem. „Była uzdolniona, śliczna, cudowna. Poznałem ją w szkole na Żoliborzu. Kiedy wychodziło się po lekcjach, to skręcało się w prawo, potem druga, może trzecia klatka i już było się u Stasi. Z tego okresu pamiętam jej surową babcię, która ją krótko trzymała i stanowiła postrach dla gości, także dla mnie” — wspominał aktor w książce „Ja prowadzę!”.
Zarówno Stanisława Celińska, jak i Andrzej Seweryn dostali się do warszawskiej Akademii Teatralnej. Ona ukończyła studia w 1969 r. Jeszcze przed dyplomem zadebiutowała jako Aniela w sztuce Aleksandra Fredry „Wielki człowiek do małych interesów” w reżyserii Jerzego Kreczmara w warszawskim Teatrze Współczesnym (premiera 21 grudnia 1968), do którego wkrótce została zaangażowana przez Erwina Axera. Niemal równocześnie zaczęła pracę jako aktorka filmowa i estradowa.
Występowała na scenach kilku warszawskich teatrów: była aktorką Współczesnego (1969-1974, 1981-1983), Nowego (1983-1988), Dramatycznego (1989-1990), Studio (od 1995), a także Teatru Nowego w Poznaniu (1990-1991). Współpracowała z TR Warszawa i Teatrem Kwadrat. Była także autorką programów muzycznych i spektakli STS-u (teksty, muzyka, scenografia). Na teatralnych deskach grała m.in. u Erwina Axera, Jerzego Kreczmara, Tadeusza Łomnickiego, Bohdana Cybulskiego, Jerzego Grzegorzewskiego. Wystąpiła też w wielu spektaklach Teatru Telewizji. „Wystartowałam świetnie. W 1969 r. Erwin Axer zaangażował mnie do Współczesnego (…) Grałam Akulinę w »Potędze ciemności« Tołstoja. Zapytałam Axera, jak mam to grać. Odpowiedział: nie wiem, sama sobie poradzisz. Po jednym z przedstawień niechcący usłyszałam, jak mnie chwali. Nie dosłuchałam do końca. Uciekłam z teatru” – wspominała po latach.
Najbardziej znana jest jednak nie ze swojej pracy teatralnej, a ról w filmach i serialach telewizyjnych. W 1969 r., zaraz po obronie dyplomu na warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, Celińska została zaangażowana przez Andrzeja Wajdę. Wystąpiła w roli Niny – tułającą się samotnie po śmierci rodziny – w obrazie „Krajobraz po bitwie”(1970). Zagrała u boku Daniela Olbrychskiego i stworzyła postać niejednoznaczną – agresywnej, ale w głębi duszy delikatnej dziewczyny, zamkniętej w sobie, a zarazem szczerej w kontaktach z ludźmi. Film Wajdy został entuzjastycznie przyjęty za granicą, m.in. podczas festiwalu w Cannes. Celińska zaistniała w oczach widzów i krytyków filmowych już przy pierwszym zetknięciu z kinem. „Po projekcji »Krajobrazu po bitwie« w Cannes niektórzy krytycy pisali, że należy mnie uhonorować obok Moniki Vitti. Dlaczego – myślałam w popłochu – przecież ja jeszcze nic nie umiem” – przyznawała.
W swojej kolejnej roli filmowej znów zachwyciła publiczność, grając Lusię w komedii Stanisława Barei „Nie ma róży bez ognia”. Jej kariera filmowa nabrała rozpędu – film Barei udowodnił, że Celińska doskonale sprawdza się także w komediowym repertuarze. Ponownie pracowała z Wajdą – w „Pannach z Wilka”, „Korczaku” i w „Katyniu”. Popularność przyniosły jej także role w serialach – przede wszystkim w „Alternatywy 4”, opowieści o codziennym życiu mieszkańców bloku na warszawskim Ursynowie, przedstawiający absurdy i warunki życia w Polsce Ludowej.
„Aktor powinien się bronić przed stawianiem kropki nad »i« w budowaniu postaci. Trzeba zostawić jej jakąś przestrzeń. Czasem łapię się na tym – to dotyczy zarówno pracy mojej, jak i kolegów – że kiedy na scenie powiem: »Wiesz, ten moment jest dobry«, to zostaje to dookreślone, nie ma już takiej siły, nie pochodzi z wewnątrz, zaczyna być sztuczne” – oceniała w rozmowie z „Gazetą Telewizyjną” w 2002 r.
W kolejnych latach Celińska wystąpiła m.in. w filmach „Noce i dnie” Jerzego Antczaka (1975) – jako Agnieszka Niechcic, córka Barbary i Bogumiła, „Panny z Wilka” Wajdy (1979) – jako Zosia, „Cwał” Krzysztofa Zanussiego (1995) – jako żona ministra, i „Panna Nikt” Wajdy (1996) – jako matka głównej bohaterki. Zagrała też w „Spisie cudzołożnic” (1995) Jerzego Stuhra, „Pieniądze to nie wszystko” (2001) Juliusza Machulskiego, „Jasnych błękitnych oknach” Bogusława Lindy (2006), „Rysiu” Stanisława Tyma (2007) i „Katyniu” Andrzeja Wajdy (2007).
Reżyserzy często powierzali jej role prostych, ale charakterystycznych kobiet. Grała m.in. kobietę czekającą w kolejce do cudotwórcy, piekarzową, bufetową w dyskotece, znachorkę, portierkę w Pałacu Kultury i Nauki oraz wiejską babę prowadzącą krowy. Te postaci, dzięki aktorskiemu kunsztowi Celińskiej, nabierały zawsze wyrazistego, jedynego w swoim rodzaju, charakteru. Artystka pytana, dlaczego tak chętnie wciela się w tego typu role odparła: „Dobrze się nimi bawiłam i chętnie je przyjmowałam, bo dawały mi szansę odreagować dramatyzm życia codziennego. Dlatego tak chętnie grywałam sprzątaczki, urzędniczki o niezbyt skomplikowanej psychice” („Rzeczpospolita”, 2002).
Równolegle rozwijała się kariera wokalna Celińskiej. Jeszcze w 1969 r. przyznano jej nagrodę za piosenkę „Ptakom podobni” podczas VII Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 2012 r. premierę miał album „Nowa Warszawa”, nagrany we współpracy z pianistą Bartoszem Wąsikiem i grupą Royal String Quartet. Celińska wykonała nowe aranżacje popularnych piosenek o Warszawie – utworów T. Love, Czesława Niemena czy Kaliny Jędrusik. W dwunastu piosenkach Celińska przeprowadziła słuchacza przez kolejne warszawskie dzielnice, miejsca zarówno ciemne i brudne, jak romantyczne, sentymentalne.
„Kocham Chopina, wychowałam się pod fortepianem, bo ojciec grał i ten Chopin jest w mojej krwi. Bartek zagrał mi kilka nokturnów i fragmenty te wtapiają się w płytę. Gdy musiałam wypowiedzieć tekst: »Warszawo, ja cię kocham«, poczułam, że to moja płyta. Zadrgały wspomnienia. Te emocje zalegały we mnie jak lawa i przy naciśnięciu wypłynęły. Warszawa łączy się z moim domem rodzinnym i odżyły we mnie dusze moich bliskich” – opowiadała o genezie albumu, który został wyróżniony nagrodą kulturalną „Wdechy” i okrzyknięty Wydarzeniem Roku. Sama Celińska otrzymała zań „Wdechę Publiczności” w kategorii Człowiek Roku. W 2015 r. ukazał się kolejny album – „Atramentowa” – na którym aktorka zaśpiewała z m.in. Katarzyną Nosowską i Muńkiem Staszczykiem. Ukazały się jeszcze albumy: „Atramentowa…Suplement” (2015) i „Świątecznie…” (2016).
„Czuję w sobie ogromną siłę, którą można by spożytkować: walnąć potężne rólsko, grzmotnąć głosem, osobowością, siłą, no i oczywiście problemem postaci” – mówiła w 1995 r. w wywiadzie dla „Głosu Szczecińskiego”. Przyznawała wówczas, że nie czuje się spełniona w zawodzie, że pragnie sprawdzić się w wielkiej roli i repertuarze. „Zazdrościłam Annie Polony, że spotkała swojego Swinarskiego, a ja nie mogłam” – powiedziała w 2002 r. jedna z najpopularniejszych polskich aktorek.
Jej marzenie spełniło się w końcu w latach 90., gdy spotkała Krzysztofa Warlikowskiego. Z nim Celińska stworzyła jedne z najważniejszych swych ról teatralnych. Zagrała m.in. w „(A)pollonii”, „Kabarecie warszawskim”, a także „Zachodnim wybrzeżu” Koltesa, „Oczyszczonych” Sarah Kane, „Aniołach w Ameryce” Kushnera, „Hamlecie” Szekspira w którym aktorka, kojarzona powszechnie z rolami komediowymi, „świetnie oddała dramat matki i kobiety” – pisał w 1999 r. Roman Pawłowski w recenzji spektaklu Warlikowskiego.
Stanisława Celińska dla wielu zupełnie sobie nieznanych osób stała się kimś bliskim dzięki odwadze, z jaką opowiadała o swoim wielkim problemie – przez całe lata zmagała się z alkoholizmem. Przestała pić dokładnie 26 lipca 1988 r., „Odzyskałam kontrolę nad swoim życiem dzięki boskiej pomocy. Ale żadnej nagrody sobie za to nie dałam. Człowiek, który zaczyna pić albo uzależnia się od czegoś, to ma tylko to, a cały świat już się nie liczy. A jak odstawi, to ma cały świat. Teraz mam cały świat do dyspozycji: spacery, dzieci, pieski, dobre jedzenie…” — opowiadała w programie „Demakijaż”.
W ubiegłym roku minęła dekada od premiery albumu „Atramentowa”. Z okazji tego jubileuszu Stanisława Celińska wyruszyła w specjalną trasę koncertową, podczas której przypominała publiczności utwory z tego przełomowego krążka. W kwietniu 2026 roku wokalistka zaśpiewała najpierw dla fanów w Warszawie, a następnie udała się na Pomorze. Jej ostatnie spotkanie z miłośnikami muzyki odbyło się 26 kwietnia na deskach gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej. Kalendarz gwiazdy zakładał kolejny występ za niecałe dwa tygodnie, ponieważ 24 maja miała zaprezentować swój repertuar we Wrocławiu. Tak się jednak nie stanie…
Celińska pytana o swoje niespełnione marzenie zawodowe odpowiadała: „Moja świętej pamięci mama zawsze powtarzała, że byłabym fantastyczną, szekspirowską Julią. Zagrać Julię byłoby oczywiście bardzo przyjemnie. Z drugiej strony dostałam od Pana Boga w prezencie tyle fantastycznych ról, o których nawet nie myślałam, że mogą takimi być…”.
„Z ogromnym smutkiem i żalem przyjęłam wiadomość o odejściu Stanisławy Celińskiej. Wybitnej aktorki teatralnej i filmowej, uwielbianej przez pokolenia pieśniarki, artystki o niezwykłej charyzmie, prawdzie i wielkim sercu. Na scenie i przed kamerą potrafiła zagrać absolutnie wszystko” – napisała na wieść o jej śmierci na portalu X ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska.
Agata Szwedowicz (PAP)

