Sąd Okręgowy w Krakowie otrzymał w poniedziałek od autora protestu referendalnego ws. ważności referendum zażalenie na postanowienie, w którym sąd oddalił ten protest. Oznacza to, że wyznaczenie przez premiera daty przedterminowych wyborów na prezydenta tego miasta oddala się w czasie.
Edward E. Nowak kwestionuje ważność referendum przeprowadzonego w stolicy Małopolski 24 maja. W wyniku głosowania Aleksander Miszalski (KO) został odwołany z urzędu prezydenta miasta. Według Nowaka na frekwencję i wynik referendum wpłynęło łamanie ciszy wyborczej i dlatego złożył protest referendalny. Sąd Okręgowy 17 czerwca oddalił protest uznając, że nie ma wystarczających dowodów na to, aby przypadki łamania ciszy zdecydowały o ważności referendum.
– Potwierdzam złożenie zażalenia – powiedział w poniedziałek PAP Nowak, działacz opozycji w PRL. Jak dodał, dokument liczy 65 stron i jest szczegółowy, posiada wiele danych. Sąd Okręgowy w Krakowie odnotował zażalenie w dzienniku podawczym po południu.
Sąd okręgowy przekieruje zażalenie do sądu apelacyjnego i ten, od chwili otrzymania go, będzie miał 30 dni, by je rozpatrzyć. Następnie wyznaczy termin posiedzenia, podczas którego ogłosi rozstrzygnięcie. Decyzja sądu apelacyjnego będzie ostateczna.
Jeśli sąd apelacyjny oddali zażalenie, to postanowienie sąd okręgowego stanie się prawomocne i ważność referendum nie będzie podważalna. „Sąd może jednak w ramach zażalenia zmienić postanowienie, czyli uwzględnić protest, lub może też uchylić sprawę do ponownego rozpoznania” – poinformowało PAP biuro prasowe SO w Krakowie.
Dowody inicjatorów protestu w sprawie pochodziły z serwisów społecznościowych i mediów. Według inicjatorów, w czasie ciszy referendalnej, czyli 23-24 maja, odnotowano m.in. ok. 3,8 mln wyświetleń publikacji na platformie X i ok. 430 tys. wyświetleń na YouTube treści łamiących ciszę referendalną.
Sąd ocenił, że choć część materiałów dowodowych miała charakter agitacyjny, to wnioskodawca nie udowodnił ich wpływu na wynik referendum. Sąd uznał również, że część dowodów nie miała charakteru agitacyjnego, a część miała charakter wieloznaczny, a przy części materiałów nie da się ustalić chwili ich publikacji; niektóre publikacje pojawiły się w internecie jeszcze przed ciszą referendalną.
O oddalenie protestu – jako bezzasadnego – zawnioskowała do sądu komisarz wyborcza w Krakowie Dagmara Daniec-Cisło. Oceniła ona m.in., że w proteście nie przedstawiono ani jednego przypadku, ani jednej osoby, która pod wpływem materiałów dowodowych wnioskodawcy poszłaby na referendum.
Protest Edwarda E. Nowaka był jednym z czterech, które wpłynęły do sądu. Jako jedyny został rozpatrzony przez sąd. Pozostałym sąd nie nadał biegu z powodów formalnych, np. wniesienie protestu po terminie. (PAP)

