Australian Open – Hurkacz odpadł po pięciosetowej batalii z Miedwiediewem

Hubert Hurkacz (fot. EPA/JAMES ROSS, Dostawca: PAP/EPA)

Hubert Hurkacz przegrał z rosyjskim tenisistą Daniiłem Miedwiediewem 6:7 (4-7), 6:2, 3:6, 7:5, 4:6 w ćwierćfinale wielkoszlemowego Australian Open. Mecz trwał cztery godziny bez minuty.

Pierwszy w karierze ćwierćfinał 26-letniego wrocławianina na kortach Melbourne Park pełen był emocji i zwrotów akcji. Rozstawiony z numerem dziewiątym Polak może się czuć zawiedziony, bo długimi fragmentami to on był stroną dominującą, gra toczyła się na jego warunkach, a w całym spotkaniu zdobył osiem punktów więcej niż trzeci na świecie, dokładnie rok starszy od niego rywal.

- Reklama -

Jednak to większe doświadczenie, tenisowy zmysł brały górę w decydujących momentach i przesądziły o ósmym w karierze awansie Miedwiediewa do wielkoszlemowego półfinału.

Obaj tenisiści, być może ze względu na 30-stopniowy upał i dużą wilgotność, nie zaczęli spotkania na Rod Laver Arena – centralnym obiekcie kompleksu – z najwyższego pułapu. Mnożyły się błędy, piłka często lądowała na aucie, mało było finezyjnych akcji.

Już pierwszy gem przyniósł przełamanie na korzyść Rosjanina, ale Polak odrobił straty w szóstym i o losie pierwszej partii musiał zdecydować tie-break. W meczach wrocławianina to częsty przypadek, ale tym razem nie zaprezentował się najlepiej w tej rozgrywce, kilka razy się pomylił, a po autowym bekhendzie na 4-7 to rywal cieszył z wygrania seta.

W tej części spotkania zawodnicy „na spółkę” popełnili 27 niewymuszonych błędów.

Przegrany set nie podłamał Hurkacza, który podkręcił tempo, zaczął grać agresywniej i już gem otwarcia drugiej odsłony przyniósł przełamanie na jego korzyść. W drugim musiał bronić break pointa, ale rozstrzygnął go na swoją korzyść m.in. po jednej z najbardziej efektownych akcji meczu, gdy Miedwiediew bronił się rozpaczliwym lobem, po którym Polak popisał się zagraniem tyłem między nogami, a chwilę później zakończył akcję skutecznym wolejem przy siatce.

Wrocławianin coraz częściej pojawiał się w tej okolicy kortu, grał w bardziej urozmaicony sposób niż rywal, który sprawiał wrażenie coraz bardziej zmęczonego i choćby dlatego do maksimum wykorzystywał możliwe przerwy między serwisami. Hurkacz miał dwie okazje, by odskoczyć na 3:0, ale choć przegrał tego gema, to w tym fragmencie spotkania sprawiał lepsze wrażenie.

I niedługo to udowodnił. Szóstego gema – dzięki skutecznym serwisom – wygrał w 53 sekundy, chwilę później ponownie przełamał podanie przeciwnika i odskoczył na 5:2, a po kolejnych niespełna dwóch minutach gry przypieczętował zwycięstwo w drugim secie nad nieco bezradnym w ostatnich minutach Rosjaninem.

- Reklama -

Ten przerwę wykorzystał m.in. na wizytę w toalecie, jakby chciał wybić Polaka z rytmu. Początek trzeciego seta wskazywał, że mu się to nie udało, ale chwila dekoncentracji w drugim gemie kosztowała Hurkacza stratę serwisu. W kolejnej rozgrywce prowadził już 40:0 i był blisko rewanżu, ale pochodzący z Moskwy przeciwnik utrzymał podanie.

Miedwiediew – choć bez fajerwerków – to grał regularnie, rozstrzygał na swoją korzyść dłuższe wymiany, wygrywał kluczowe akcje, w czym podopieczny amerykańskiego trenera Craiga Boyntona pomagał mu własnymi błędami. Polak w ósmym gemie, choć popełnił dwa podwójne błędy serwisowe, obronił trzy setbole, ale w następnym trzeci zawodnik listy światowej dopiął swego – ósmym asem zakończył seta 6:3 i objął prowadzenie w meczu 2:1.

Mało efektowny, nieco usypiający, ale precyzyjny i co najważniejsze do bólu skuteczny tenis Miedwiediewa przyniósł sukces już w pierwszym gemie czwartej partii, kiedy dzięki minięciu po prostej ruszającego do siatki Hurkacza zapisał na koncie kolejne przełamanie.

- Reklama -

Polak, choć zaczął lepiej serwować (w trzeciej partii nie posłał ani jednego asa), w żaden sposób nie mógł dobrać się rywalowi do skóry i coraz częściej zwracał się w kierunku swojego boksu szukając taktycznego wsparcia. Tymczasem dwukrotny finalista tego turnieju grał bardzo pewnie, zwłaszcza z głębi kortu, odczytywał pomysły Hurkacza i wykorzystywał każde niedociągnięcie w jego grze.

Przełamanie i jednocześnie kolejny zwrot w tym pojedynku miały miejsce w ósmym gemie, kiedy Miedwiediew, który zakochał się w tenisie w 2005 roku oglądając triumf w Melbourne swojego rodaka Marata Safina, ugiął się przy skutecznych atakach Polaka. Ożywiła się biało-czerwona część publiczności, pojawiła się zaciśnięta pięść wrocławianina, który szybko poszedł za ciosem i głównie dzięki skutecznym serwisom za moment już prowadził 5:4.

Hurkacz wyraźnie przejął inicjatywę, grał szybciej, bardziej zdecydowanie i dzięki kolejnemu przełamaniu w 12. gemie wygrał tę odsłonę 7:5.

Obaj po raz drugi w tegorocznej edycji przystąpili do piątego seta. Polak sprawiał wrażenie świeższego, szybszego, ale męczący się przy zdobywaniu punktów były lider światowego rankingu dotrzymywał mu kroku dzięki większemu sprytowi i doświadczeniu.

Do stanu 3:3 walka toczyła się zgodnie z regułą własnego podania, ale w siódmym gemie Rosjanin wykorzystał dwa niewymuszone błędy Hurkacza i jego słabszy moment. Po chwili Polak mógł odrobić straty, jednak nie wykorzystał break pointa. Emocje sięgały zenitu, obaj gracze wykazywali się wielkim hartem ducha, ale też umiejętnościami technicznymi, jak w długiej akcji, kiedy piłka dwukrotnie zaczepiała o taśmę i spadała tuż za siatką, a mimo to obaj zdołali jeszcze ją przebić i uraczyli kibiców efektowną wymianą.

Miedwiediew w końcu dopiął swego. Po nieudanym lobie wrocławianina mógł wyrzucić ręce w górę w geście triumfu. Wygrał seta 6:4 i po trzech godzinach oraz 59 minutach gry po raz trzeci w Melbourne zameldował się w półfinale.

„Nie wiem, jak to przetrwałem. Jakoś jeszcze oddycham, ale ledwo stoję na nogach. +Hubi+ grał świetnie. Momentami wydawało się, że zmiecie mnie z kortu” – skomentował na gorąco triumfator, z którym na korcie rozmawiał John McEnroe.

„Niewiarygodny mecz, pełen zwrotów akcji, różnych odcieni. Hurkacz, najlepiej serwujący na świecie, w drugim secie zmiażdżył Rosjanina, z kolei w czwartym okazał się twardzielem, gdy odwrócił jego losy i odrobił przełamanie. Ale Miedwiediew to inteligentny gość, potrafił się dostosować do warunków, do rywala i znaleźć na niego sposób” – analizował słynny przed lat amerykański tenisista.

Ćwierćfinał to najlepszy wynik w Australian Open Hurkacza. Dzięki temu w najbliższym notowaniu światowego rankingu zamelduje się na najwyższym w karierze ósmym miejscu. Zapracował też na premię w wysokości 600 tys. dolarów australijskich, czyli prawie 1,6 mln złotych.

Z Miedwiediewem Polak zmierzył się po raz szósty i doznał trzeciej porażki. W 2021 roku był górą po pięciosetowym boju w 1/8 finału Wimbledonu. Jeszcze w tym samym sezonie dwukrotnie zwyciężył Rosjanin – w ćwierćfinale w Toronto oraz w fazie grupowej ATP Finals.

Kolejne dwa spotkania miały miejsce w 2022 roku i oba wygrał podopieczny Boyntona – najpierw w ćwierćfinale w Miami, a potem w finale w Halle, gdzie mieszkający już długo na Lazurowym Wybrzeżu, a od niedawna posiadający także francuskie obywatelstwo Miedwiediew występował jako lider światowego rankingu.

W Wielkim Szlemie najlepszym wynikiem Hurkacza pozostaje półfinał Wimbledonu 2021. Rosjanin w tym samym roku wygrał US Open, a finał Australian Open osiągnął w sezonach 2021 i 2022.

Półfinałowego rywala Miedwiediewa, który w tegorocznej edycji spędził już na korcie 16 godzin i 15 minut, wyłoni zaplanowany na środowy wieczór w Melbourne pojedynek wicelidera listy ATP Hiszpana Carlosa Alcaraza z szóstym w tym zestawieniu Niemcem Alexandrem Zverevem.

Wynik ćwierćfinału:

Daniił Miedwiediew (Rosja, 3) – Hubert Hurkacz (Polska, 9) 7:6 (7-4), 2:6, 6:3, 5:7, 6:4.

(PAP)

Australian Open – Zieliński odpadł w ćwierćfinale debla

Jan Zieliński i Hugo Nys odpadli w ćwierćfinale debla wielkoszlemowego turnieju tenisowego Australian Open w Melbourne. W środę Polak i Monakijczyk ulegli Niemcom Yannickowi Hanfmannowi i Dominikowi Koepferowi 4:6, 6:7 (3-7).

Zieliński i Nys – ubiegłoroczni finaliści – byli rozstawieni w imprezie z numerem siódmym, a na tym etapie rywalizacji w ich połówce drabinki nie było wyżej notowanego duetu.

27-letni Polak będzie mógł sobie powetować to niepowodzenie jeszcze w środę, kiedy w duecie z doświadczoną Su-Wei Hsieh z Tajwanu w półfinale gry mieszanej zmierzą się z parą gospodarzy Jaimee Fourlis – Andrew Harris.

Wynik meczu 1/4 finału gry podwójnej:

Yannick Hanfmann, Dominik Koepfer (Niemcy) – Hugo Nys, Jan Zieliński (Monaco, Polska, 7) 6:4, 7:6 (7-3).

(PAP)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *