Na derby Krakowa czekano 1650 dni. Wisła wygrała z Cracovią 2:1, a w pamięci zostaną dwie rzeczy: dym, przez który sędzia doliczył do pierwszej połowy aż 12 minut, i… niesportowe zachowanie Mateusza Klicha za co dostał czerwoną kartkę.
Piątkowy wieczór, Synerise Arena, 31 849 widzów. Wisła jako beniaminek Ekstraklasy podejmowała Cracovię w 204. Wielkich Derbach Krakowa. Pierwszych od ponad czterech lat.
Gospodarze zaczęli szybko. W 9. minucie Marc Carbo – który wskoczył do składu za kontuzjowanego Jamesa Igbekeme – uderzył sprzed pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od Gustava Henrikssona i wpadła do siatki. Sebastian Madejski był bez szans.
Jedenaście minut później było 1:1. Otar Kakabadze padł w polu karnym Wisły i sędzia Szymon Marciniak najpierw pokazał mu żółtą kartkę za „symulację”. Po analizie VAR zmienił zdanie i wskazał na wapno. Ajdin Hasić strzelił, Marcel Łubik obronił, ale przy dobitce był już bezradny.
Potem grali głównie… kibice. Race w sektorze Cracovii, potem w sektorze C, dym nad murawą i dwie przerwy w grze. Marciniak doliczył do pierwszej połowy 12 minut. I Wisła z tego skorzystała. W 45+2 Angel Rodado przycisnął w środku pola, wybicie Kakabadze trafiło w niego i spadło pod nogi Marko Bożicia. Ten uderzył w długi róg. 2:1.
Druga połowa należała do Cracovii, przynajmniej w posiadaniu piłki. Najgroźniej było w 63. minucie, gdy Łubik złapał strzał Hasicia tuż przed linią. Wisła odpowiadała kontrami i dowiozła wynik.
I wtedy, w doliczonym czasie, kapitan Cracovii Mateusz Klich kopnął pod kolanem wprowadzonego chwilę wcześniej Jeremy’ego Guillemenota. Czerwona kartka. Bez dyskusji.
– Dziwię się, że tak doświadczony zawodnik ma problem z kontrolą emocji. Zawodnik, który grał też w dobrych klubach, powinien wiedzieć, że zdrowie rywala jest bardzo cenne – mówił po meczu trener Wisły Mariusz Jop.
Trener Cracovii Bartosz Grzelak był bardziej oszczędny w słowach.
– W takich derbach jest dużo emocji i niestety pod koniec meczu były one trochę za duże. Uważam, że nie powinniśmy przegrać tego meczu – ocenił.
W sieci Klicha nie oszczędzano. „Jakie wieśniactwo Klicha” – napisał Krzysztof Stanowski z Kanału Zero. „Piłkarski bandyta. Mam nadzieję, że Mateusz Klich przynajmniej do końca roku już nie zagra” – ocenił Mikołaj Duda z Weszło. Maciej Łanczkowski z „Piłki Nożnej” pisał o „idiotycznym faulu”, a Damian Gołąb z Interii zauważył, że „aż dziwne, że to akurat jemu »odcięło prąd«”. Mateusz Rokuszewski z meczyki.pl policzył krótko: „No to Klich następny mecz dopiero na wiosnę”.
Nie wszystkich derby porwały. „Słabe te derby, mimo trzech goli” – skwitował Kuba Seweryn. Justyna Krupa z WP SportoweFakty przypomniała za to, że Bożić zapowiadał jej, że lubi grać w takich meczach. Dotrzymał słowa.
Przypomnijmy, że Wisła wróciła do Ekstraklasy po latach w I lidze, a na derby chętnych było – jak szacował klub – od 50 do 60 tys. Wpuścić można było nieco ponad połowę.
Po zwycięstwie Wisła awansowała na 5. miejsce w tabeli. Cracovia spadła na 13. i zrobiło się jej bardzo blisko strefy spadkowej. A kolejne mecze zagra bez swojego kapitana.





















