Saperka, zapałki sztormowe i radio. Plecaki ewakuacyjne trafią do ponad 540 małopolskich szkół

Fot. materiały prasowe Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie

Radio z akumulatorem, kompas, latarka czołowa, apteczka, saperka i zapałki sztormowe. Taki zestaw trafi do ponad 540 publicznych szkół ponadpodstawowych w Małopolsce. Pierwszy plecak ewakuacyjny wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar przekazał w piątek w magazynie Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie.

Fot. Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie

Przy przekazaniu byli też zastępca małopolskiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Jacek Ryncarz, I małopolski wicekurator oświaty Artur Pasek, starosta myślenicki Józef Tomal oraz Jacek Ślósarz, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Myślenicach.

- Reklama -

– Wiedza i dobre przygotowanie dają coś bardzo ważnego – pewność, że wiemy, co zrobić, kiedy liczy się szybka i właściwa reakcja. Ten plecak jest jednym z elementów tej edukacji. Niech będzie praktycznym wyposażeniem, ale też przypomnieniem, że bezpieczeństwo zaczyna się od wiedzy – mówi wojewoda.

Plecaki kupiono z pieniędzy Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Na zadania z tego programu Małopolska ma w tym roku blisko 415 mln zł. Idą m.in. na infrastrukturę ochronną, logistykę, sprzęt oraz szkolenia i edukację.

Polisa, a nie panikarstwo

Strażacy przekonują, że taki plecak to nie fanaberia.

– Plecak ewakuacyjny jest swoistą polisą na niebezpieczne, nieprzewidywalne sytuacje. Gdy dostajemy informację o zagrożeniu, mamy zaledwie kilka chwil na ewakuację z domu i udanie się w bezpieczne miejsce. Musimy wówczas ze sobą zabrać plecak ewakuacyjny, który zapewni nam przetrwanie poza domem na trzy doby. Jego posiadanie to nasza przewidywalność, odpowiedzialność, a nie tzw. panikarstwo – mówi st. bryg. Jacek Ryncarz.

Jak dodaje, w środku zawsze powinny się znaleźć woda, hermetycznie zapakowane jedzenie i ubranie dostosowane do pory roku. Ale też drobiazgi, o których łatwo zapomnieć: multitool do otwarcia konserw, gwizdek do wzywania pomocy, zwykły sznurek czy taśma.

Co jest w środku?

Szkolne plecaki mają charakter edukacyjno-szkoleniowy. Mają regulowane szelki, wyprofilowane plecy z kanałami wentylacyjnymi i zewnętrzny system montażowy, do którego można przypiąć dodatkowy sprzęt.

W każdym znajdą się m.in.: kieszonkowe radio z akumulatorem, kompas mapowy, wodoodporna latarka czołowa, podstawowa apteczka, butelka z wymiennym filtrem węglowym i tabletki do dezynfekcji wody, gwizdek sygnalizacyjny, multitool 10 w 1, składana saperka, taśma naprawcza i nylonowa linka, wodoodporny notes z wiecznym ołówkiem, zapałki sztormowe, koc ratunkowy, kamizelka odblaskowa i etui na dokumenty.

- Reklama -

Do tego instrukcja, karta wyposażenia apteczki i lista rzeczy, które trzeba skompletować samemu: dokumenty i pieniądze, woda i jedzenie, odpowiednia odzież, leki przyjmowane na stałe oraz elektronika.

Strażacy przeszkolą dyrektorów

Do końca roku plecaki mają trafić do dyrekcji wszystkich publicznych szkół ponadpodstawowych w województwie. Przy okazji strażacy spotkają się z kadrą kierowniczą szkół i przygotują ją do reagowania w sytuacjach kryzysowych.

– Zależy nam również na tym, aby młodzież nie tylko poznawała zasady bezpieczeństwa w teorii, ale mogła także sprawdzać je w praktyce. Umiejętność właściwego przygotowania się do ewakuacji i odpowiedniego zachowania w obliczu zagrożenia może mieć kluczowe znaczenie – mówi Krzysztof Jan Klęczar.

- Reklama -

Wicekurator Artur Pasek cieszy się, że w szkołach rośnie świadomość, iż lepiej być przygotowanym niż zaskoczonym.

– Nie da się skutecznie przygotować młodego człowieka do różnych sytuacji trudnych, jeśli nie będzie miał świadomości, że będzie mu to potrzebne – mówi.

Powiat myślenicki ma tu już coś do pokazania.

– W Zespole Szkół w Dobczycach edukuje się setki uczniów w klasach mundurowych o profilach żołnierskim, ratowniczym czy strażackim. Naszym zadaniem jako władz samorządowych i władz oświatowych w powiecie myślenickim jest budować ochronę ludności, jak i odporność społeczną od najmłodszych lat – mówi starosta Józef Tomal.

Wojewoda, który koordynuje w regionie zadania z ochrony ludności i obrony cywilnej, zapewnia, że pieniądze z programu mają odpowiadać na rzeczywiste potrzeby mocno zróżnicowanej Małopolski.

– Bezpieczeństwo wymaga zarówno odpowiedniego sprzętu i infrastruktury, jak i wiedzy oraz gotowości do działania, bo ochrona ludności to my i wy – mówi Klęczar.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *