Ekstraklasa piłkarska. Wisła Kraków wygrała z Wisłą Płock 2:1

Artur Gawle
Artur Gawle
Dodane przezArtur Gawle
Fot. Ilustracyjne

Wisła Kraków – Wisła Płock 2:1 (2:1).

Bramki: 1:0 Angel Rodado (14), 1:1 Said Hamulić (28), 2:1 Jordi Sanchez (36).

- Reklama -

Żółte kartki – Wisła Kraków: Alan Uryga. Wisła Płock: Marcus Haglind-Sangre, Jurica Prsir.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 33 000.

Wisła Kraków: Marcel Łubik – Julian Lelieveld, Maxence Maisonneuve, Alan Uryga, Jakub Krzyżanowski – Frederico Duarte (74. Rafał Mikulec), Kacper Duda (89. Ervin Omić), Julius Ertlthaler, Angel Rodado (73 Jemes Igbekeme), Marko Bozić (64. Maciej Kuziemka) – Jordi Sanchez.

Wisła Płock: Rafał Leszczyński – Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Marcin Flis (46. Marin Karamarko) – Żan Rogelj, Adam Radwański, Dani Pacheco (60. Kyriakos Savvidis), Patryk Kun (60. Dion Gallapeni) – Jorge Jimenez (57. Jurica Prsir), Olaf Kobacki (70. Gleb Kuczko), Said Hamulić.

To był czwarty kolejny mecz, w którym na Synerise Arena w Krakowie sprzedano wszystkie bilety. Fani „Białej Gwiazdy” znowu mieli powody do radości, bo Wisła wygrała ze swoją imienniczką z Płocka 2:1.

Trener gospodarzy Mariusz Jop wystawił bardzo ofensywny skład. Po raz pierwszy w tym sezonie znaleźli się w nim pomocnik Julius Erthaler i napastnik Angel Rodado.

To właśnie Hiszpan w 14. minucie zdobył bramkę. Napastnik gospodarzy strzelił zza pola karnego, piłkę jeszcze nogą odbił Marcus Haglind-Sangre i ta wpadła do siatki obok zdezorientowanego Rafała Leszczyńskiego.

- Reklama -

Goście dość szybko wyrównali. Po złym podaniu Kacpra Dudy, Dani Pacheco zagrał do Saida Hamulica, a ten w sytuacji sam na sam nie dał szans Marcelowi Łubikowi.

Po okresie słabszej gry gospodarze znowu ruszyli do ataku i odzyskali prowadzenie. W zamieszaniu w polu karnym po wyrzucie z autu, do piłki dopadł Jordi Sanchez i umieścił ją w siatce. To był już czwarty gol Hiszpana w tym sezonie.

W drugiej połowie Krakowianie skoncentrowali się na obronie prowadzenia. Goście z Płocka uzyskali sporą przewagę, ale nie potrafili sobie wypracować zbyt wielu okazji bramkowych. Być może jakiś wpływ na to miała kontuzja Daniego Pacheco, który po godzinie musiał opuścić boisko.

- Reklama -

Najbliżej zdobycia wyrównującej bramki był w 88. minucie Marcin Kamiński. Po jego strzale głową piłka odbiła się od słupka.

Gospodarze starali się kontratakować i mieli w końcówce dwie okazje na podwyższenie prowadzenia. Jednej nie wykorzystał Jordi Sanchez, który nie trafił w dobrze piłkę. Potem Leszczyński zatrzymał Rafała Mikulca w sytuacji sam na sam.

Grzegorz Wojtowicz (PAP)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *