PiS na zakręcie; spór o stowarzyszenia i wpływy w partii

Ilustrowany Kurier Codzienny
10 Min. Czytania
Fot. PAP/Piotr Polak

Do czwartku każdy polityk PiS ma czas na złożenie deklaracji „lojalności” wobec partii i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Mają pokazać czy są z partią, czy przeciwko niej. Spór o rolę frakcji w PiS jest kulminacją narastających od trzech lat napięć i rywalizacji tych środowisk o przyszły kształt partii.

W ostatnim czasie ponownie nasilił się konflikt między zwolennikami Mateusza Morawieckiego, czyli „harcerzami”, a grupą skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną „maślarzami”. Bliżej tych ostatnich są też politycy z tzw. zakonu PC związani z Jarosławem Kaczyńskim, czy frakcja dawnej Suwerennej Polski.

Jednym z powodów zaognienia sytuacji była decyzja o wskazaniu w marcu Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera, co część działaczy PiS oceniła jako wyraźne wzmocnienie jego środowiska. To właśnie w tym czasie Morawiecki rozpoczął budowę własnego zaplecza politycznego, powołując stowarzyszenie „Rozwój Plus”, które obecnie liczy około 44 parlamentarzystów PiS. Choć oficjalnie miało ono służyć pracy programowej i aktywizacji środowisk eksperckich, w partii niektórzy interpretowali je jako próbę stworzenia niezależnej struktury skupiającej zwolenników b. premiera.

W reakcji Jacek Sasin powołał stowarzyszenie „Po pierwsze Polska”, które przedstawiał jako inicjatywę służącą pracy programowej i wzmacnianiu struktur PiS. Stowarzyszenie Sasina było postrzegane jako bliższe obecnemu kierownictwu PiS i Kaczyńskiemu, podczas gdy inicjatywa Morawieckiego jest interpretowana jako próba konsolidacji jego zwolenników.

Po obietnicach Kaczyńskiego w kwietniu ws. porozumienia z Morawieckim i oparcia działalności PiS o „dwa płuca”, za pomocą których partia miałaby dotrzeć zarówno do centrowych, jak i radykalnych wyborców, spór gwałtownie eskalował w ubiegłym tygodniu. Kierownictwo PiS zobowiązało w uchwale swoich działaczy – pod groźbą wykluczenia z partii – do wystąpienia ze stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną” w ramach ugrupowania, czyli m.in. „Rozwój Plus” i „Po pierwsze Polska”.

Termin na podjęcie decyzji przez każdego polityka PiS upływa w czwartek, 23 lipca. Sasin szybko ogłosił, że jego stowarzyszenie zakończyło działalność. Morawiecki zadeklarował natomiast, że jest w PiS i chce pozostać w obozie patriotycznym, przy czym sygnalizował, że nie zamierza rezygnować z działalności stowarzyszenia. Członkowie „Rozwój Plus” w liście do Kaczyńskiego podkreślili, że ich celem jest jedność partii i ponowne dotarcie do grup, które w ostatnich latach odeszły od partii.

Po decyzji władz PiS szybko doszło do spotkania Kaczyńskiego z Morawieckim. Rzecznik PiS Rafał Bochenek informował wówczas, że spotkanie nie doprowadziło do rozstrzygnięcia sprawy. W miniony weekend w mediach społecznościowych dochodziło do ostrej wymiany zdań między politykami PiS z różnych frakcji. Kaczyński zwracał się do nich o „chwilę oddechu i łyk zimnej wody”, podkreślając, że „wróg jest w innym miejscu”.

Stowarzyszenie Morawieckiego nie zrezygnowało też z planowanego na koniec lipca „grilla” w Warszawie, podczas którego mają się odbyć panele i dyskusje nt. przyszłości Polski.

W przyszłym tygodniu władze PiS mają podjąć decyzje ws. zatwierdzenia deklaracji o braku przynależności do stowarzyszeń ze strony każdego z parlamentarzystów partii.

W 25. letniej historii PiS wydarzyły się cztery duże rozłamy, a obecny spór nie jest wyłącznie konfliktem o stowarzyszenia. Jest efektem narastającej od czasu utraty władzy w 2023 r. rywalizacji pokoleniowej związanej z ambicjami młodszych członków partii, rywalizacji sukcesyjnej, w tym walki o przyszły kształt ugrupowania i rywalizacji personalnej związanej z układami między politykami w czasie ośmiu lat rządów PiS. Poszczególne środowiska partii różnią się wizjami czy PiS powinien dążyć do poszerzenia elektoratu o bardziej centrowych wyborców, czy do silniejszej mobilizacji prawej strony sceny politycznej.

Najsilniej kojarzone z obecnym sporem jest środowisko Mateusza Morawieckiego, skupione wokół wiceprezesa PiS i jego zaplecza politycznego, z którym współpracował jako premier lub wcześniej, jako prezes banku WBK. Członkowie, jak m.in. Michał Dworczyk, Marcin Horała, Ryszard Terlecki, Piotr Müller, Janusz Cieszyński czy Paweł Jabłoński przekonują, że PiS powinien odbudowywać poparcie poprzez poszerzenie elektoratu, akcentowanie kwestii gospodarczych i prezentowanie ugrupowania jako nowoczesnej, lecz doświadczonej formacji zdolnej ponownie przejąć władzę.

Inną pozycję zajmują „maślarze” na czele z Czarnkiem, Bocheńskim, Sasinem i Jakim, ale grupę wspierają także m.in. europosłanka Anna Zalewska czy wiceprezes PiS Anna Krupka. Frakcja ta otwarcie krytykuje rządy Morawieckiego i zależy jej na marginalizacji b. premiera w działaniach programowych i ewentualnym przyszłym rządzie PiS. Programowo reprezentują bardziej konserwatywny elektorat, który miałby walczyć o wyborców obu Konfederacji.

Grupa, która ulega obecnie stopniowej marginalizacji to politycy związani z dawną Suwerenną Polską, jak Michał Wójcik, Jacek Ozdoba, Sebastian Kaleta, Marcin Warchoł czy Michał Woś. Pozycja tzw. ziobrystów została osłabiona po wyjeździe Zbigniewa Ziobry z kraju. Według nieoficjalnych informacji, deklarują oni lojalność prezesowi PiS, choć częściowo dołączają też do innych frakcji, jak np. Patryk Jaki.

Politycy z kierownictwa partii, wierni Jarosławowi Kaczyńskiemu, są opisywani jako „zakon PC”. To środowisko większy nacisk kładzie na partyjną dyscyplinę, utrzymanie kontroli nad strukturami oraz zachowanie dotychczasowego modelu funkcjonowania ugrupowania. Istotną rolę odgrywają w nim m.in. wiceprezesi Joachim Brudziński i Mariusz Błaszczak, choć ten wymieniany jest też wśród „maślarzy”.

Pierwsze pęknięcia w PiS po utracie władzy nie przybrały formy otwartego rozłamu. W 2023 r. dla działaczy partii niewiadomą pozostawała pozycja Morawieckiego, który po odejściu z urzędu premiera zaczął być postrzegany, m.in. przez swoich zwolenników, jako potencjalny następca prezesa PiS. Jednocześnie swoje wpływy budowały środowiska związane z politykami dawnej Suwerennej Polski czy Przemysławem Czarnkiem.

Na początku 2024 r. środowisko Suwerennej Polski krytykowało sposób prowadzenia partii i końcówkę rządów Morawieckiego, choć miało to miejsce jeszcze za czasów jego rządów. W 2024 r. pojawiły się też pierwsze medialne doniesienia o założeniu własnego środowiska przez b. premiera, czy szerszym projekcie politycznym z prezydentem Andrzejem Dudą, czemu Morawiecki ostatecznie zaprzeczył.

Od połowy 2024 r. w PiS poszukiwano kandydata partii na prezydenta. Na liście potencjalnych osób byli m.in. Morawiecki, Czarnek, Bocheński czy ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki. Prezes PiS ocenił wtedy, że byłoby to „skrajnie nierozsądne”, aby nie umieścić Morawieckiego na liście kandydatów, ale „nie jest on idealnym kandydatem z perspektywy zwycięstwa”. Ostatecznie w listopadzie 2024 r. PiS poparło Nawrockiego, co pośrednio pozwoliło uniknąć wyraźnego uprzywilejowania którejkolwiek z partyjnych frakcji.

Napięcia powróciły jesienią 2024 r., kiedy PiS połączyło się z Suwerenną Polską. W efekcie do grona wiceprezesów PiS dołączyli liderzy SP – Zbigniew Ziobro oraz Patryk Jaki. Decyzja wywołała mieszane reakcje wewnątrz ugrupowania – z jednej strony była postrzegana jako krok w kierunku konsolidacji prawicy po utracie władzy. „Harcerze” publicznie podkreślali jednak, że są przeciwnikami połączenia obu partii i obawiali się, że wzmocnienie tzw. ziobrystów zmieni wewnętrzną równowagę.

Kampania prezydencka w 2025 r. na pewien czas wyciszyła spekulacje dotyczące wewnętrznej rywalizacji w PiS. Po czerwcowej wygranej Nawrockiego nastroje w partii wyraźnie się polepszyły. Wiązano nadzieje z postępującą zmianą pokoleniową wśród polityków PiS oraz na współpracę z Konfederacją, a przewodniczący rady programowej PiS Piotr Gliński rozpoczął przygotowania do konwencji programowej.

Problemy w partii powróciły jesienią ub.r., kiedy w zespole ds. opracowania założeń programu PiS – złożonym z wiceprezesów partii – zabrakło Morawieckiego. Zdaniem jego zwolenników miało to osłabić pozycję b. premiera; o taki zabieg oskarżali oni „maślarzy”. Napięcia pojawiły się też między „harcerzami” a „ziobrystami”. W listopadzie 2025 r. Sejm uchylił immunitet Zbigniewowi Ziobrze w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości. Według nieoficjalnych informacji, politycy SP mieli oczekiwać obrony Ziobry, choć w partii odczuwalna była frustracja jego postawą – Ziobro przebywał już wtedy w Budapeszcie. W związku z uzyskaniem azylu politycznego i ochrony międzynarodowej na Węgrzech oraz późniejszym wyjazdem do USA, wobec braku lidera frakcja Ziobry stopniowo ulega dezintegracji.

Do końca 2025 r. PiS mierzyło się także z innymi problemami. Konwencję programową PiS w Katowicach przysłoniła afera dot. sprzedaży w czasie rządu PiS działki KOWR firmie Dawtona; pojawiły się wewnętrzne spory wśród radnych z klubu PiS ze struktur lokalnych; zorganizowano też dwie konkurencyjne Wigilie PiS: jedna z prezesem PiS i kierownictwem partii, a druga z Morawieckim.

Od tamtej pory konflikt przybierał na sile i coraz częściej był widoczny m.in w mediach społecznościowych polityków PiS, którzy wielokrotnie krytykowali się nawzajem. Często poświęcano też posiedzenia prezydium komitetu politycznego PiS wewnętrznej sytuacji w partii – dyscyplinowano podczas nich polityków wdających się w medialne spory. Wśród nich byli m.in. Morawiecki (choć bywało, że nie pojawiał się na posiedzeniach), Sasin, Jaki, Terlecki, Müller, Kaleta, Jacek Kurski czy ziobryści.

To jak zakończy się trwający obecnie spór, będzie zależał od tego, czy poszczególne środowiska zdecydują się podporządkować decyzji kierownictwa, czy też potraktują obecny moment jako początek otwartej walki o przywództwo w obozie prawicy.

Katarzyna Lendzion (PAP)

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *