Fot.IKC

Pogrom Wisły Kraków w starciu z Rapidem. Grad bramek w Wiedniu

Wisła nie była faworytem tego meczu, ale to nie była zwykła porażka – to był pogrom. Rapid Wiedeń strzelił aż sześć bramek i to on awansował do kolejnej rundy kwalifikacji do Ligi Europy – wygrywając dwumecz aż 8:2. Wiśle pozostaje jeszcze walka o Ligę Konfederacji Europy.

Pierwszą rundę kwalifikacji Ligi Europy Biała Gwiazda przebrnęła bez problemów i wyeliminowała zespołu KF Llapi Podujevo. Najpierw w Krakowie Wisła pokonała rywali 2:0, w rewanżu też była lepsza i wygrała 1:2. Druga runda okazała się zbyt dużym wyzwaniem dla krakowskiej drużyny. Tydzień temu Wisła przegrała u siebie z Rapidem Wiedeń 1:2, dzisiejszy rewanż to klęska.

- Reklama -

Rapid od samego początku meczy ostro zaatakował. I już w 6. minucie strzelił gola Wiśle – do jej bramki piłkę wpakował Guido Burgstaller. Drugi gol dla gospodarzy padł w 24. minucie – tym razem zdobył go Dion Drena Beljo. Po kolejnych czterech minutach było już 3:0 – znowu za sprawą Guido Burgstallera. Naczwartą bramkę kibicie Rapidu nie musieli czekać długo – w 36. minucie znowu celnym strzałem popisał się Guido Burgstaller zapisując na swoim koncie hattricka. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy do bramki Wisły trafił Raux Yao. W pierwszych 45 minutach mogło być jeszcze gorzej, ale rzut karny na kilka minut prze przerwa obronił bramkarz Wisły.

Druga połowa była bardziej wyrównana, ale Rapid nie musiał już niczego udowadniać. Z kolei Wisła próbowała zmniejszyć rozmiary porażki, jednak długo ataki były niegroźne i nieskuteczne. Za to jeden z takich ataków Rapidem zakończył się kolejnym golem dla austriackiej drużyny – w 79. minucie zdobył go Christopf Lang. Dwie minuty później – na otarcie łez – Wisła zdobyła honorowego gola po strzale Angela Rodado.

Ostateczny wynik rewanżu w Wiedniu to aż 6:1 dla Rapidu.

Teraz Wiśle Kraków pozostaje walka w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Konfederacji Europy. Rywalem krakowskiej drużyny będzie Spartak Trnawa.

(AI GEG)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *