>
/

Przyroda. Kopciuszek, mistrz w wyszukiwaniu dziwnych miejsc na gniazda

4 minut czytania

W naszym ptasim światku niewiele jest fruwających istot które, jak kopciuszek, potrafią znaleźć najbardziej niezwykłe miejsca na zbudowanie gniazda. Zaskakują pomysłowością i zdolnościami adaptacyjnymi do wszelkich takich miejsc w których wszystkiego można by się spodziewać tylko nie ptasiego gniazda.

W mojej wiejskiej chałupie pod lasem z najwyższym zdumieniem zauważyłem, jak kopciuszek wpada znienacka do… metalowej skrzyni z licznikiem na gaz. Dosłownie wślizguje się tam przez niewielki otwór.

Żeby nie niepokoić tego zwinnego spryciarza, odczekałem czas jakiś aż zakończy się sezon lęgów. A był to już trzeci, późno letni lęg. Otworzyłem skrzynkę i ujrzałem starannie wymoszczone legowisko, a w nich aż 18 jajeczek. Normalnie pani kopciuszkowa w jednym lęgu składa ich zaledwie 5-6, a tu było ich aż tyle. I każde w nienaruszonym stanie, co oznaczało, że lęgi, z bliżej nieznanych przyczyn były tracone, i ptaszęta te przystępowały do kolejnych. Do dziś nie udało mi się rozstrzygnąć, co mogło się stać. W pobliżu pomieszkuje co prawda krwiożercza łasica, ale ta, gdyby się tu dostała, zapewne wypiłaby te jajeczka. A one, z trzech kolejnych lęgów pozostały w nienaruszonym stanie i z żadnego nie przybył na świat młody kopciuszek. Zdumiewające, jak samo miejsce na gniazdo.

Inny, tym razem miejski kopciuszek postanowił zamieszkać w… pracowni płatnerza, pana Mariana Mikuły przy ulicy Widok w Tarnowie. Znalazł tam sobie kąt pod sklepieniem dachu i pewnie napatrzył się do syta jak Mistrz Mikuła wykuwa różne rodzaje białej broni. Kopciuszek- militarysta? Na to wychodzi.

Niezwykłe było też miejsce, jakie znalazł na gniazdo inny mieszkaniec miasta. Ten przebił pomysłowością wszystkie pozostałe ptaki tego gatunku, przystępując do lęgów za wielkim neonem z graficznym symbolem galerii Gemini Park! Nie udało mi się stwierdzić czy w tak niecodziennym miejscu lęgi były udane, ale najwyraźniej tu u kopciuszka dał o sobie znać atawizm: w dalekiej przeszłości ptaki te zamieszkiwały górskie rejony i pewnie masywna bryła galerii została potraktowana jak skała właśnie, a wielki znak firmowy jak skalny załom, gdzie można się wygodnie rozgościć.

Kopciuszki-samiec jest pięknie, kontrastowo ubarwiony, kolor sadzy jakby dopiero co wyfrunął z komina (stąd pewnie nazwa) kontrastuje z intensywnie pomarańczowym ogonem którym ptak potrząsa na wzór pliszek- zostaną z nami jeszcze do końca października. Są tym samym jedynymi z drobnych ptaków śpiewających, jakie tak późno odlatują do wschodniej Afryki. Przed kilkoma laty, kiedy pod koniec października spadł pierwszy śnieg,widziałem pod blokiem, na chodniku kopciuszka który nic sobie nie robił z kapryśnej aury i, najwyraźniej uradowany z tego śniegu, szukał na nim czegoś do zjedzenia. Zniknął dopiero w listopadzie!

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Cała Polska w żółtej strefie. „Wariant pesymistyczny zakłada, że pandemia potrwa jeszcze 2 czy 3 lata”

Następny wpis

Wielki problem śląskich szpitali – brak personelu. Co z respiratorami?