Rekordowy mecz w Chorzowie zakończył się remisem

Ilustrowany Kurier Codzienny
2 Min. Czytania
Fot. Ilustracyjne

Prowadząca w tabeli 1. ligi Wisła Kraków zremisowała na superauto.pl Stadionie Śląskim z walczącym o udział w barażach Ruchem Chorzów 1:1 w obecności 53 314 kibiców, co jest rekordem frekwencji na piłkarskim spotkaniu ligowym w tym stuleciu.

Fanów mogło być aż tylu, ponieważ sympatyków obu klubów łączy „sztama”. Toteż w otaczającym chorzowską arenę parku już dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego widać i słychać było fanów „Białej Gwiazdy” i gospodarzy, wspólnie zmierzających na widownię.

Korki na drogach dojazdowych do stadionu były takie same, jak przy okazji rozgrywanych w „Kotle Czarownic” meczów reprezentacji Polski. Chorzowsko-krakowskie starcie było reklamowane jako „Mecz Mistrzów”, gdyż Ruch zdobył tytuł 14 razy, a Wisła – 13.

W lutym 2025 roku spotkanie na tym samym obiekcie obejrzało 53 293 osób, a teraz ówczesny rekord poprawiono o 21 fanów. Wtedy goście wygrali 5:0.

Chorzowianie liczyli na powtórzenie sukcesu frekwencyjnego i lepszy wynik na boisku, co udało się im w obu kwestiach.

Piłkarzy na murawę wyprowadzili członkowie Zespołu Pieśni i Tańca „Chorzów”, ubrani w regionalne stroje Górnego Śląska i Małopolski. Odegrane i odśpiewane zostały chóralnie klubowe hymny. Na widowni panowała zgoda, różna była jedynie odpowiedź kibiców obu zespołów na pytanie spikera, „kto wygra mecz?”.

Z nietypowej perspektywy obserwowali grę zwycięzcy przedmeczowego konkursu, którzy zasiedli w jacuzzi, ustawionym na bieżni okalającej murawę.

Po kwadransie, kiedy nad stadionem gromadziła się chmura niebieskiego dymu z rac odpalonych przez fanów Ruchu, Patryk Szwedzik wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Krakowian i zapewnił gospodarzom prowadzenie.

W drugiej połowie powód do radości mieli fani gości. W 66. minucie Portugalczyk Frederico Duarte strzałem w okienko z 11 metrów doprowadził do wyrównania. Wiślacy atakowali do końca, ale spotkanie zakończyło się podziałem punktów, co widownia nagrodziła oklaskami.

Piotr Girczys (PAP)

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *