Korespondencja z Wiednia. Wyprawa śladami hrabiego Ossolińskiego

Ilustrowany Kurier Codzienny
5 Min. Czytania

W deszczową sobotę 16 maja 2026 roku ruszyliśmy śladami Józefa Maksymiliana Ossolińskiego. To właśnie pamięć o nim była motywem przewodnim naszego wyjazdu. Rok 2026 jest Rokiem Ossolińskiego, co wiąże się z przypadającą w tym roku 200. rocznicą śmierci tego wybitnego uczonego, pisarza i fundatora słynnego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.

Naszą trasę historyczną zaczęliśmy od Wiednia, od spotkania na Cmentarzu Matzleinsdorf. Znajduje się tam symboliczny grób oraz tablica upamiętniająca hrabiego. Po złożeniu kwiatów i zapaleniu zniczy udaliśmy się do Baden pod Wiedniem – miasta, które Ossoliński darzył szczególnym sentymentem. Baden było jednym z najmodniejszych uzdrowisk monarchii habsburskiej. Przyjeżdżali tu cesarze, arystokraci, artyści, uczeni i urzędnicy wiedeńscy. Uzdrowisko było wówczas „letnim salonem Wiednia”. Józef Maksymilian Ossoliński był w Baden postacią bardzo dobrze znaną, skupiał wokół siebie środowisko intelektualne.

Głównym punktem programu w Baden była wizyta w Rollettmuseum – najstarszym muzeum w Dolnej Austrii, założonym w 1810 roku przez dr. Antona Rolletta. Po ekspozycji oprowadziła nas pani Eva Reutt, Polka, która od 30 lat pracuje w tej instytucji. W Baden jest strażniczką pamięci o naszym rodaku – jest bowiem autorką wydanej przez muzeum książki „Graf Ossoliński und Baden”.

Nasza przewodniczka opowiadała o Ossolińskim z taką pasją, że w to sobotnie popołudnie hrabia wydawał się niemal obecny pośród nas. Choć kurort cieszył się renomą już wcześniej, to bez wątpienia hrabia mocno przyczynił się do spopularyzowania tego miejsca i do jego kulturalnego rozkwitu. Eva Reutt podkreślała też wielką przyjaźń hrabiego z dr. Antonem Rollettem, pokazując imponujące, gromadzone przez niego latami zbiory. Kolekcja ta ma charakter niemal uniwersalnego „gabinetu świata” – obok preparatów medycznych i zbiorów przyrodniczych znajdowały się tam także eksponaty archeologiczne, etnograficzne, a nawet słynna kolekcja czaszek Franza Josepha Galla. Wśród muzealnych eksponatów znajduje się unikatowa pamiątka po Ossolińskim – gipsowe popiersie z jego wizerunkiem. Co ciekawe, przez dekady rzeźba ta spoczywała w archiwach jako wizerunek nieznanego z nazwiska szlachcica. Dopiero szczegółowe badania pozwoliły zidentyfikować w niej polskiego magnata, co ówczesny dyrektor muzeum, dr Rudolf Maurer, uznał za sensację na skalę międzynarodową –  obiekt ten był bowiem zupełnie nieznany w świecie historii sztuki.

To właśnie ta idea ocalania pamięci i dokumentowania świata zbliżyła Rolletta do Ossolińskiego. Jeden gromadził pamiątki historii Baden, drugi ratował dziedzictwo kultury polskiej. Obaj wierzyli, że książki, dokumenty i historyczne przedmioty budują pamięć narodów i lokalnych wspólnot.

Integralną część muzealnej ekspozycji stanowią przygotowane przez panią Evę autorskie plakaty. Przedstawiają one dawną, imponującą posiadłość Ossolińskiego otoczoną ogromnym ogrodem, a na górze jednego z nich autorka zamieściła prowokacyjne, dające do myślenia pytanie: „Dlaczego Ossoliński jest tak mało znany?”.

Z muzeum ruszyliśmy dalej śladami hrabiego pod wybudowany przez niego w 1809 roku klasycystyczny pałac Braiten (Schloss Braiten). Obiekt ten szybko stał się ważnym miejscem spotkań intelektualnych i towarzyskich. Usłyszeliśmy tam o fascynującym wątku muzycznym – latem 1816 roku gościem Ossolińskiego był Ludwig van Beethoven, który spędził w pałacu Braiten kilka miesięcy. To właśnie tam pracował nad swoją Sonatą fortepianową op. 101. Kluczową rolę w tych muzycznych kontaktach odegrał Franciszek Mirecki – młody polski pianista i kompozytor pracujący jako sekretarz tracącego już wówczas wzrok Ossolińskiego. To właśnie on przekazał Beethovenowi nuty polskich pieśni ludowych, które niemiecki geniusz włączył później do swoich zbiorów.

Mimo niesprzyjającej majowej pogody, wyjazd przyniósł nam ogromną dawkę solidnej wiedzy historycznej i pozwolił godnie uczcić pamięć patrona 2026 roku. Na zakończenie udaliśmy się do jednej z licznych, badeńskich kawiarń, by w taki miły sposób, przy wspólnych rozmowach, zakończyć to udane spotkanie.

Kurort Baden ze swoją bogatą historią skrywa jeszcze jeden polsko-austriacki wątek. Dotyczy on obietnicy polskiego króla złożonej ponad 300 lat temu mieszkańcom Baden. Który to był król, co obiecał i czy słowa dotrzymał – o tym napiszemy w najbliższych dniach.

Źródło: polonika.at
Fot. Anna Hofstätter, Krzysztof Korbiel, Maria Glonek

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *