Kraków. Sąd umorzył postępowanie ws. zabójstwa lekarza z powodu niepoczytalności sprawcy

Ilustrowany Kurier Codzienny
4 Min. Czytania
Fot. FB Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie

Sąd Okręgowy w Krakowie umorzył postępowanie wobec Jarosława W. podejrzanego o zabójstwo lekarza ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Zdecydował też o umieszczeniu mężczyzny w szpitalu psychiatrycznym.

Decyzja sądu zapadła w poniedziałek na posiedzeniu niejawnym. Sąd uwzględnił wniosek skierowany przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie, która wskazywała, że sprawca w momencie zbrodni był niepoczytalny. Śledczy, kierując wniosek, powoływali się na opinie biegłych, z których wynikało, że W. miał zniesioną możliwość rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem.

– Sąd uznał, że kilka opinii biegłych, które są sporządzone w tej sprawie, są opiniami spójnymi, pełnymi, wyczerpującymi, nie ma potrzeby ich uzupełniania – przekazał po wydaniu postanowienia rzecznik prasowy SO w Krakowie sędzia Maciej Czajka. Dodał, że sąd, wydając postanowienie, brał pod uwagę zarówno uznane za wiarygodne opinie biegłych, jak i cały materiał dowodowy w tej sprawie, w tym m.in. zeznania świadków.

Zgodnie z postanowieniem mężczyzna zostanie umieszczony w szpitalu psychiatrycznym – w ramach stosowania środka zabezpieczającego. Prokuratura wnioskowała o to, ponieważ według śledczych w związku z chorobą psychiczną W. istniałoby duże prawdopodobieństwo dokonania przez niego w przyszłości podobnego przestępstwa.

– Sąd będzie co sześć miesięcy, na podstawie opinii biegłych lekarzy psychiatrów, oceniał stan jego zdrowia, czy on się poprawił, czy zmienił się, czy podejrzany stanowi nadal zagrożenie dla społeczeństwa, to znaczy, czy istnieje niebezpieczeństwo, że ponownie popełni przestępstwo o dużej i znacznej społecznej szkodliwości – wyjaśnił sędzia Maciej Czajka.

W poniedziałek sąd przesłuchał trzech biegłych – psychologa i dwóch psychiatrów, którzy wydawali opinię w sprawie niepoczytalności mężczyzny. Z aresztu został doprowadzony Jarosław W. W posiedzeniu uczestniczyła także rodzina zmarłego.

Zdaniem żony lekarza, opinia sądowo-psychiatryczna, na której oparł się sąd, nie jest merytoryczna, a wnioski z niej zawarte nie prowadzą do konkluzji o niepoczytalności. W rozmowie z dziennikarzami powiedziała, że rodzina wnioskowała o zasięgnięcie opinii innego zespołu biegłych, ale prokuratura i sąd nie wyrażały na to zgody.

– Czuję się potwornie oszukana. Zginął mój mąż, zginął ojciec sześcioletniego chłopca i nikt nie jest winny. Doszło do straszliwych zaniedbań w Służbie Więziennej. Państwo również zawiniło w tej sprawie, a my nie dostaliśmy drugiej szansy – skomentowała orzeczenie w rozmowie z dziennikarzami Iwona Solecka.

47-letni lekarz Tomasz Solecki, ortopeda krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego, zginął 29 kwietnia ub. r. Do gabinetu, w którym badał pacjentkę, wtargnął 35-letni mężczyzna i zaatakował medyka nożem. Z sekcji zwłok wynikało, że napastnik zadał lekarzowi od kilkunastu do kilkudziesięciu ran kłutych. Mimo natychmiastowej pomocy i wysiłków personelu medycznego ortopeda zmarł.

Napastnikiem okazał się funkcjonariusz Służby Więziennej. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty zabójstwa lekarza oraz usiłowania naruszenia czynności narządów ciała pielęgniarki, zmieniając potem ten zarzut na usiłowanie zabójstwa pielęgniarki. Usłyszał też zarzuty grożenia dwóm innym lekarzom.

Mężczyzna przyznał się do zabójstwa, ale nie przyznał do pozostałych zarzucanych czynów.

Przez kilka miesięcy trwała obserwacja sądowo-psychiatryczna napastnika, która miała pozwolić na ustalenie, czy w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu miał zachowaną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem. W grudniu ub. r. prokuratura poinformowała o opinii biegłych, z której wynikało, że W. był niepoczytalny.

Po tragedii w krakowskim szpitalu odwołany ze stanowiska został dyrektor generalny Służby Więziennej płk Andrzej Pecka. Ówczesny szef resortu sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował wówczas, że informacje o nieprawidłowościach w pracy tego pracownika służby więziennej pojawiały się już w 2020 r.(PAP)yła także rodzina zmarłego lekarza.(PAP)

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *