//

Krótka ballada o maseczce

1 minuta czytania

Leżała niechciana, odtrącona. A przecież jeszcze niedawno ratowała komuś życie. Teraz spoczywa tu, na chodniku przy ulicy Wojska Polskiego w Tarnowie, nieopodal przystanku autobusowego.

Kim był jej właściciel i dlaczego tak niecnie się zachował? Byłżeby to desperat, który doszedł do wniosku że da się żyć bez maseczki? Albo ktoś, kto nie wierzył w koronawirusa i te sztuczki z maseczkami?

A przecież przywiózł je do Polski z dalekich Chin największy samolot świata, a na ich, tych maseczek, powitanie udali się najwyżsi dostojnicy państwowi, w osobach prezydenta i premiera Polski, ministrów nie licząc. Wyrzucenie maseczki w średniej wielkości mieście było zatem wyrazem niechęci nie tylko dla maseczek, ale i dla rządu jako takiego.

Przysiadłem na chwile na ławce przy przystanku autobusowym by śledzić losy maseczki. Wysiadali ludzie, ale nikt na maseczkę nie zwrócił uwagi. Leżała obojętnie, niepomna na los jakiego doświadczała.

Cóż było robić? Założyłem rękawiczki ochronne z Chin. I wrzuciłem maseczkę do kosza na śmieci.

Niech spoczywa w pokoju!

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Nieciecza: Słonie w barażach o PKO Ekstraklasę

Następny wpis

Wesele w czasie pandemii. Iść czy nie iść?