Szakale polubiły podtarnowskie lasy i łąki. Mieszkańcy je widują. Już tu zostaną?

Ilustrowany Kurier Codzienny
4 Min. Czytania

Przed kilkoma tygodniami pisaliśmy tu o parze szakali złocistych, widzianych pod Tarnowem, nad potokiem Posmysz w okolicach Jodłówki Wałek. Okazuje się, że nie była to jedyna obserwacja tego egzotycznego u nas gatunku należącego do psowatych. Od tamtej pory widziano je w tych okolicach jeszcze dwukrotnie.

– Kiedy mój sąsiad mówił mi, że widział dwa szakale, myślałem, tak jak inni, że pomylił je z psami- mówi Tadeusz Ziemka z Pogórskiej Woli. – Ale kiedy i ja na nie przypadkowo natrafiłem, wracając wieczorem z autobusu do domu, i to z odległości ledwie paru kroków, wiedziałem że nie są to psy. Były nieco większe i wyższe od lisów, które w naszych stronach nietrudno napotkać.

Także myśliwi, którzy kilka miesięcy temu napotkali przypadkowo w lasach w okolicy Chotowej pojedynczego szakala, byli przekonani że widzą zabłąkanego psa. Kilka innych obserwacji, także dokonanych przez grupkę myśliwych pozwoliło stwierdzić, że to jednak nie pies, lecz szakal. Informacje o tym dotarły też do Zarządu Okręgu Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.

Czy szakale złociste osiedlą się na dobre w tej okolicy? Wszystko wskazuje na to, że jest to możliwe. Szakale złociste, których populację w Polsce ocenia się obecnie na ok. 2 tysiące sztuk ( są to jednak zaledwie szacunkowe dane, pochodzące nie z profesjonalnych obliczeń, lecz na podstawie przypadkowych spotkań), przywędrowały w nasze strony z północnej Polski, gdzie przed kilkoma laty pojawiły się po raz pierwszy na terenie naszego kraju. Nadal prowadzą wędrowny tryb życia, ale są już pierwsze symptomy osiedlania się na stałe w wybranych miejscach.

Graniczący z kompleksem leśnym Jodłówki Wałek potok i sąsiadujące z nim łąki i pola są wręcz idealnym miejscem na stałe bytowanie tych zwierząt. Polują na drobne gryzonie, takie jak norniki, myszy, krety których w tej okolic nie brakuje. Potrafią też zagryźć zająca a nawet koźlę sarny. Z dużą wprawą łowią ryby, a potok Posmysz znany jest min. z występowania tu miętusa, stosunkowo rzadkiej ryby słodkowodnej, przysmaku szakali. Nie brakuje też rozmaitych wykrotów, w których szakale chętnie budują swoje gniazda, w których wychowują młode.

O tym, czy obserwowana para starych osiedli się tu na stałe dowiemy się pewnie dopiero w połowie maja, kiedy na świat przychodzą młode. Niewykluczone, że rodzina tutejszych szakali liczyć będzie wtedy pięciu osobników i z pewnością będzie je można dużo łatwiej niż obecnie napotkać.

Alfer Brehm, niemiecki autor „Życia zwierząt „ pisze, że szakale za dnia pokazują się niezwykle rzadko, ich żywiołem jest noc. Gdy już całkiem zapadnie ciemność, słychać przejmujące, jakby żałosne ich wycie.

– Dźwięki te trudno jednak uznać za głos żalu- pisał Brehm- szakale bowiem wyją także przy obfitej uczcie, np. w pobliżu miejsca gdzie znajduje się większa padlina. Wyją wtedy tak żałośnie, jakby błagały o litość, iż można sądzić, że co najmniej od tygodnia nie miały w pysku ani kęsa.

No cóż, wypada poczekać jeszcze miesiąc. Nawet kiedy trudno je będzie spotkać oko w oko, to przynajmniej po tym żałosnym wyciu poznamy, czy są tu faktycznie. A wtedy można już będzie stwierdzić, że zdecydowały się wybrać te miejsca na stałą ostoję…

Zygmunt Szych

Fot. ilustracyjne pixabay.com

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *