Uwaga! TVN: Szokujące odkrycie mieszkańców Rabki-Zdroju. Oskórowane nogi kucyka zawieszone w centrum miasta

IlustrowanyKurierCodzienny
4 Min. Czytania
 
Cztery oskórowane nogi kucyka wisiały w altanie wypoczynkowej w parku w Rabce-Zdroju. Padłe zwierzę należało do mężczyzny, który do niedawna prowadził nielegalną zagrodę w centrum miasta.

Interes życia

Mariusz Kożuchowski jest bezdomny, nie utrzymuje kontaktów z rodziną. Na początku roku sprzedał mieszkanie, a pieniądze zainwestował w, jego zdaniem – interes życia. – Zainwestowałem w konie, owce, bryczki, wozy i sanie. Biznes to może zbyt duże słowo, ale był to jakiś pomysł na życie. Zarobiłbym na siebie i te zwierzęta – przekonuje.

Mężczyzna koczuje w parku zdrojowym w Rabce-Zdroju. Jeszcze do niedawna, bez żadnego pozwolenia, stała w tam jego zagroda. A w niej trzy kucyki. – W nocy kucyki były wiązane do drzew, żeby pojadły trawy. Jeden był trzymany na łańcuchu, dwa miały jakieś sznury i lejce. Często je wiązał razem. Te kuce biegały luźno wśród dzieci, były dla nich zagrożeniem – uważa jedna z mieszkanek Rabki-Zdrój.

– To był przykry widok, jak on te konie ujeżdżał. Najmniejszy kucyk był wielkości psa i też na nim jeździł. Powiedział, że biznes rozkręci i będzie woził turystów – mówi Magdalena Zalewska-Tomalak, mieszkanka Rabki-Zdroju.

Pan Mariusz, oprócz swojej zagrody, do parku zdrojowego sprowadził swoje wozy i bryczki. Mężczyzna przekonywał, że to atrakcja dla miasta i dobry pomysł na biznes. Nie otrzymał jednak żadnej zgody od urzędu. – Uważa, że my niszczymy jego pomysł na biznes. Nie ma tygodnia, żeby z tym panem coś się nie działo. Myślę, że ten człowiek wymaga pomocy. Proponowaliśmy mu pobyt w schronisku, ale odmówił. Proponowaliśmy mu także, żeby złożył wniosek o mieszkanie, tego też nie zrobił – mówi Leszek Świder, burmistrz Rabki-Zdroju.

Oskórowane zwierzę

Kilka tygodni temu mieszkańcy Rabki-Zdroju dokonali w parku makabrycznego odkrycia. – Znajoma zawiadomiła nas, że w altanie wiszą części zwierzęcia. To były oskórowane, całe nogi kucyka, który prawdopodobnie padł kilka dni wcześniej – opowiada Krzysztof Kowalcze, prezes Rabczańskiej Spółdzielni Socjalnej „DziewięćSił”. I dodaje: Właściciel zwierząt tłumaczył, że jest bezdomny i musiał przygotować mięso do wędzenia. Świadkami wszystkiego byli przechodnie. Dobrze, że nie było tu dzieci. To by było makabryczne.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że wcześniej zwierzęta były pozostawione same sobie. – Te konie nie miały wody, także w upały, brakowało im trawy do skubania. Jak chciałam je dokarmić, to ich właściciel gonił mnie z kijem – mówi jedna z mieszkanek. – Chciałem, żeby te konie zapracowały na mnie. Ja im zapewnię ze swojej strony, co będę mógł, a one były takie, że odwzajemniały to. Nawet coś więcej się między nami wywiązało. Ten padły koń dalej jest moją własnością – przekonuje Kożuchowski.

Ostatecznie pozostałe kucyki zostały odebrane właścicielowi. Kilka dni temu, cały dobytek pana Mariusza próbowały usunąć służby miejskie. Ostatecznie mężczyzna sam zlikwidował swoje koczowisko. Nie wiadomo jednak, jak i gdzie przetrwa zimę.

– Pomysł był dobry, ale się nie udało. Muszę się zastanowić czemu. Pomagają mi anioły, czasem ludzie, ale jestem ciężki we współpracy. Muszę spróbować jeszcze raz, bo warto – przekonuje mężczyzna.

Policja prowadzi sprawę o znęcanie się nad zwierzętami. Od jej wyników będzie zależało to, czy dwa odebrane kucyki wrócą do właściciela.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *