Piast Gliwice – Wisła Kraków 4:3 (2:1)
Bramki: 1:0 Samuel Ntamack (17), 2:0 Hugo Vallejo (32), 2:1 Jordi Sanchez (38), 2:2 Marko Bozić (55), 3:2 Jakub Łabojko (65-karny), 3:3 Jordi Sanchez (69-głową), 4:3 Leandro Sanca (88).
Żółta kartka – Piast Gliwice: Igor Drapiński, Oskar Leśniak.
Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock). Widzów: 5 762.
W czwartej doliczonej minucie pierwszej połowy rzutu karnego dla Wisły nie wykorzystał Marko Bozić. Bramkarz Piasta Domen Gril obronił.
Piast Gliwice: Domen Gril – Filip Borowski (58. Emmanuel Twumasi), Juande Rivas, Igor Drapiński, Jakub Lewicki – Ivan Lima (46. Szczepan Mucha), Oskar Leśniak, Jakub Łabojko, Quentin Boisgard (58. Jorge Felix), Hugo Vallejo (74. Leandro Sanca) – Samuel Ntamack (46. Andreas Katsantonis).
Wisła Kraków: Marcel Łubik – Raoul Giger (34. Julian Lelieveld), Alan Uryga, Maxence Maisonnevue, Jakub Krzyżanowski – Maciej Kuziemka (46. Angel Rodado), Kacper Duda (85. Marc Carbo) , Frederico Duarte, James Igbekeme (46. Julius Ertlthaler), Marko Bozić (74. Elie Youan) – Jordi Sanchez.
Siedem goli i mnóstwo sytuacji podbramkowych zaprezentowali kibicom piłkarze obu zespołów w upalne sobotnie popołudnie. Gospodarze wygrali po trafieniu rezerwowego Leandro Sanki w 88. ninucie.
Gliwiczanie na inaugurację sezonu przegrali na wyjeździe z Zagłębiem Lubin, krakowski beniaminek u siebie pokonał GKS Katowice 2:1.
Szkoleniowiec gospodarzy Daniel Myśliwiec mówił przed tym spotkaniem, że jego zawodnicy muszą lepiej się zachowywać w obu polach karnych. Miał rację, bowiem już w pierwszym kwadransie Gliwiczanie zmarnowali – tuż przed bramką rywali – kilka okazji do objęcia prowadzenia.
Zrehabilitowali się w 17. minucie, kiedy po prostopadłym podaniu Ivana Limy uciekł krakowskim obrońcom Samuel Ntamack i płaskim strzałem pokonał Marcela Łubika.
Drużyna trenera Mariusza Jopa, która dość sennie zaczęła mecz, po tej stracie ruszyła do przodu. Kilka razy było gorąco przed bramką Piasta. Domen Gril obronił uderzenia Bozica i Macieja Kuziemki.
Piłkarzom nie ułatwiła zadania pogoda. Rywalizowali w bardzo wysokiej temperaturze, która mogła mieć wpływ na tempo gry. Dlatego sędzia po niespełna pół godzinie zarządził przerwę na napoje. Krótko po wznowieniu Krakowianie pozwolili Hugo Vallejo na strzał zza pola karnego i było 2:0.
I znów zaatakowali goście, tym razem skutecznie. Golkiper Piasta wygrał pojedynek sam na sam z Bozicem, ale w dużym zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Jordi Sancheza, który dopełnił z bliska formalności.
Sporo emocji przyniosły doliczone cztery minuty. Po zagraniu ręką przez Igora Drapińskiego sędzia podyktował rzut karny dla Wisły. Gril obronił uderzenie Bozica, a dobitka Alana Urygi – też przy udziale bramkarza – wylądowała na słupku.
Tuż po przerwie mógł z kilku metrów doprowadzić do remisu wprowadzony chwilę wcześniej Angel Rodado, jednak i tym razem górą był Gril. W odpowiedzi, po drugiej stronie boiska oko w oko z Łubikiem znalazł się Szczepan Mucha, ale golkiper „Białej Gwiazdy” pewnie obronił. A po chwili, wraz z kolegami, cieszył się z wyrównania, kiedy Bozić „przymierzył” zza linii pola karnego.
To absolutnie nie oznaczało końca emocji.
W 65. minucie ręką zagrał w pobliżu własnej bramki Maxence Maisonneuve i sprezentował w ten sposób „jedenstkę” gospodarzom. Skutecznym egzekutorem był Jakub Łabojko i ponownie Gliwiczanie wyszli na prowadzenie. Na krótko, bo w ogromnym zamieszaniu bramkarz Piasta obronił co prawda strzał Rodado, ale do piłki doszedł jeszcze Sanchez i głową posłał ją do siatki.
Mimo bardzo wysokiej temperatury oba zespoły walczyły o komplet punktów. Zapewnił go Piastowi rezerwowy Sanca, pokonując Łubika uderzeniem z dystansu.
Mariusz Jop, trener Wisły: za łatwo traciliśmy bramki
Za łatwo traciliśmy bramki, musimy to poprawić – skomentował trener piłkarzy Wisły Kraków Mariusz Jop sobotnią wyjazdową porażkę z Piastem Gliwice 3:4 w drugiej kolejce ekstraklasy.
– Na pewno słabo zaczęliśmy to spotkanie. W pierwszych 20 minutach mieliśmy bardzo dużo strat, sporo problemów w grze wysokim pressingiem. Po skorygowaniu kilku rzeczy było już lepiej – dodał.
Podkreślił, że jego zawodnicy dobrze zareagowali, przegrywając 0:2.
– W dużych fragmentach drugiej połowy pokazaliśmy to, co potrafimy robić. Byliśmy groźni w ataku, stwarzaliśmy sytuacje, ale zbyt łatwo traciliśmy bramki. Nie przypominam sobie, aby tak było w meczu ligowym – stwierdził.
Zaznaczył, że Krakowianie popełnili zbyt wiele prostych błędów.
– Rywale byli bardzo skuteczni. Kiedy traci się piłkę, przeciwnik to wykorzystuje. Trzeba nad tym pracować. W ekstraklasie błędy kosztują dużo więcej. To, co w pierwszej lidze przechodziło czasem niezauważane, w ekstraklasie często zamienia się w gola – podsumował.
Trener Piasta Daniel Myśliwiec przyznał, że trudno mu znaleźć słowa, by ocenić mecz.
– Krótko mówiąc – upiekło się. Warunki były takie, że piłkarze dosłownie mogli się upiec, a finalnie upiekło się też nam pod kątem wyniku. Duży szacunek należy się naszym piłkarzom za to, że „dowieźli”, że wierzyli – stwierdził.
Podkreślił, że liczba sytuacji podbramkowych stworzonych przez jego zespół była imponująca.
– Nie rozumiem, jak mogliśmy próbować to zepsuć. Zrobiliśmy bardzo wiele dobrych rzeczy, ale też dużo złych. Składam to na karb emocji. Mnie też bardzo zależało na wygranej w pierwszym domowym meczu sezonu. Miałem poczucie, że potrzebujemy tego zwycięstwa bardziej, niż kiedykolwiek. Cieszę się bardzo, że trzy punkty zostają u nas, co możemy wykorzystać do reklamy, by pokazać, że warto przychodzić na nasz stadion. Chcę, byśmy się czyli mocni w ofensywie, ale jednocześnie byli rozważni w obronie – dodał.
Piotr Girczys (PAP)

