Gleba małopolskich parków krajobrazowych jest mocno zanieczyszczona

Ojców. Brama Krakowska (fot. PAP/Jerzy Ochoński

Badanie zawartości 10 różnych związków organicznych należących do wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA) w glebach pobranych z obszarowych form ochrony, jakimi są małopolskie parki krajobrazowe, ujawniło, że w jednej czwartej badanych próbek doszło do przekroczenia dopuszczalnych zawartości powodujących ryzyko szczególnie istotne dla ochrony powierzchni ziemi.

Zjawisko to zauważono przede wszystkim w pobliżu szlaków komunikacyjnych, głównie dróg lokalnych, które biegną przez parki krajobrazowe. Jest ono wynikiem oddziaływania głównie transportu, a w mniejszym stopniu również przemysłu.

- Reklama -

Badacze z Katedry Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na łamach „Scientific Reports” (https://doi.org/10.1038/s41598-023-28726-6) opublikowali artykuł, w którym przedstawili problematykę zanieczyszczenia gleb przez WWA na wytypowanych obszarach chronionych zlokalizowanych w Małopolsce. Okazało się, że są miejsca, w których dopuszczalne zawartości WWA w glebach zostały przekroczone. Zdaniem naukowców istnieje potrzeba opracowania nowych rozwiązań prawnych, pomocnych dla jednostek zajmujących się działaniami ochronnymi, które pozwolą na udoskonalenie metod oceny stanu środowiska obszarów cennych przyrodniczo, a także w przyszłości jego remediację.

Zespół pod kierunkiem dr hab. inż. Alicji Kicińskiej, prof. AGH, zebrał powierzchniowe próbki gleb z 5 parków krajobrazowych i 5 rezerwatów przyrody położonych na terenie województwa małopolskiego; w sumie z 39 różnych miejsc. Celem przeprowadzonych badań było oznaczenie zawartości i ocena stopnia zanieczyszczenia środowiska przez 10 najbardziej rozpowszechnionych WWA w obrębie cennych przyrodniczo terenów. Naukowcy chcieli zweryfikować pogląd, czy dotychczasowy monitoring i ocena tego rodzaju zagrożeń na obszarach chronionych jest właściwa. „Wykonane badania miały głównie charakter poznawczy, ponieważ naszym zdaniem istnieje zauważalna luka w szczegółowym rozpoznaniu stanu środowiska w odniesieniu do obszarów chronionych w Polsce” – podkreślają badacze w publikacji zatytułowanej „Anthropogenic impact on soils of protected areas – example of PAHs”.

Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, zwane także policyklicznymi węglowodorami aromatycznymi, to grupa związków organicznych zawierających co najmniej dwa skondensowane pierścienie aromatyczne. Zalicza się do nich około 200 różnych substancji, z których część podejrzewana jest lub ma udowodnione działanie genotoksyczne, mutagenne i rakotwórcze.

WWA są obecne w środowisku od zawsze, jednak działalność człowieka spowodowała, że w ostatnich latach jest ich dużo więcej. Powstają podczas niecałkowitego spalania materii organicznej, przy czym może być to spalanie zarówno naturalne (np. pożary lasów lub aktywność wulkaniczna), jak i powstające w skutek działań człowieka. W tym drugim przypadku największe ilości WWA uwalniają się podczas spalania węgla i ropy naftowej na potrzeby komunalne i przemysłowe (transport, a więc spaliny samochodowe, piece ciepłownicze, wszelkie inne piece przemysłowe). Substancje z tej grupy wydzielają się jednak także podczas palenia papierosów oraz wędzenia i grillowania żywności.

Ze względu na swoje rozpowszechnienie w środowisku wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne są poważnym zagrożeniem dla zdrowia ludzkiego, ale także rolnictwa. 16 związków z tej grupy wpisano na w latach 70. ubiegłego wieku na listę zanieczyszczeń priorytetowych. W połączeniu z parą wodną zawieszoną w powietrzu WWA stają się składnikami smogu. Mogą również zanieczyszczać glebę i wodę, zwłaszcza tę powierzchniową. Ze względu na wysoką biodostępność i bioprzyswajalność WWA łatwo przedostają się do roślin, zwierząt oraz organizmu człowieka. Dostępna literatura wskazuje, że narażenie na nie jest w dzisiejszych czasach ciągłe i intensywne.

Za najniebezpieczniejszy spośród WWA uważa się benzo[a]piren, który wykazuje najsilniejsze działanie kancerogenne. Jak wskazują liczne publikacje naukowe, nie istnieje próg narażenia w jego przypadku, co oznacza, że ekspozycja na każde stężenie benzo[a]pirenu może spowodować powstanie nowotworu. Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne są również związane z ryzykiem wystąpienia przedwczesnego porodu i wad rozwojowych płodu.

W ramach swoich najnowszych badań naukowcy oznaczali w pobranych próbkach gleby zawartość: antracenu, benzo(a)pirenu, benzo(a)antracenu, benzo(b)fluorantenu, benzo(k)fluorantenu, benzo(g,h,i)perylenu, chryzenu, dibenzo(a,h)antracenu, indeno(1,2,3-cd)pirenu oraz naftalenu. Analiza składu ujawniła, że rzeczywiście w części pobranego materiału doszło do przekroczenia granicznych limitów środowiskowych ustalonych dla poszczególnych węglowodorów.

- Reklama -

„Zawartości te wahały się od poniżej 0,005 do 6,34 mg/kg, co w porównaniu z obowiązującymi regulacjami prawnymi wykazało przekroczenie dopuszczalnych zawartości w 23 proc. analizowanych próbek” – opowiada dr hab. Alicja Kicińska.

„Największe przekroczenia dotyczyły zawartości benzo(b)fluorantenu oraz benzo(a)pirenu i stwierdziliśmy je w materiale pobranym w pobliżu ciągów komunikacyjnych, głównie o charakterze lokalnym – dodaje. – Nie stwierdziliśmy natomiast przekroczeń limitów ustalonych dla naftalenu oraz antracenu”.

Podwyższone zawartości WWA lub ich przekroczenia naukowcy stwierdzili również, choć w mniejszym nasileniu, w sąsiedztwie dużych zakładów przemysłowych położonych w strefach granicznych poszczególnych parków krajobrazowych. Wskazuje to, ich zdaniem, na regionalny charakter rozprzestrzeniania się tego rodzaju zanieczyszczeń.

- Reklama -

„Prowadzenie badań naukowych, także tych właśnie opublikowanych, jest dowodem na to, że zarówno środowisko naukowe, jak i instytucje zajmujące się ochroną środowiska (…) widzą potrzebę uzupełnienia narzędzi badawczych wspomagających administracyjne procesy decyzyjne. Może się to przyczynić do lepszego określania: celów ochrony w parkach krajobrazowych, występujących zagrożeń, a także trafniejszego formułowania zakresu działań ochronnych” – mówi dr hab. Alicja Kicińska.

Na podstawie uzyskanych wyników naukowczyni i jej współpracownicy sugerują, że warto rozważyć zaostrzenie norm prawnych dotyczących omawianych substancji dla najcenniejszych obszarów przyrodniczych w Polsce, w tym dla rezerwatów przyrody czy parków krajobrazowych.

„W przypadku trwałych zanieczyszczeń organicznych o działaniu rakotwórczym wskazanym jest stworzenie bardziej szczegółowych regulacji, uwzględniających zagrożenia związane z potencjalnym i faktycznym zanieczyszczeniem gleb (obejmującym np. zanieczyszczenie WWA), a także prowadzenie stałego monitoringu na obszarach chronionych, zwłaszcza w pobliżu potencjalnych emitorów zanieczyszczeń – uważa specjalistka z AGH. – Warto również rozważyć wdrożenie nowego systemu oceny zanieczyszczeń, zwłaszcza takiego, który umożliwiałby klasyfikację obszarową uwzględniającą tereny sąsiednie i napływ zanieczyszczeń z tych terenów”.

Jednak oprócz przepisów ważne jest – według dr hab. inż. Alicji Kicińskiej – ich egzekwowanie.

„Biorąc pod uwagę udowodniony naukowo negatywny wpływ wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych na zdrowie ludzi, a także na inne elementy środowiska, wymagane jest także podjęcie działań zmniejszających ponadnormatywne poziomy tych zanieczyszczeń poprzez remediację gleby (działania mające na celu zmniejszenie zanieczyszczenie powierzchni ziemi – przyp. PAP) lub fitoremediację (podobne działania, ale wykorzystujące rośliny w procesie oczyszczania), a także skuteczne ograniczenie emisji” – podsumowuje autorka omawianej publikacji.

Badaczka zastrzega zarazem, że ponieważ polskie obszary chronione są bardzo zróżnicowane geograficznie i przyrodniczo, a na transport i rozmieszczenie zanieczyszczeń w środowisku ma wpływ wiele różnych czynników – to nie można stwierdzić, że w całej Polsce doszło do ogólnego nasilenia problemu zanieczyszczenia gleby przez WWA. „Poszczególne obszary chronione oprócz swojej specyfiki mają także konkretne sąsiedztwo i położenie. Podobnie, jak każda wieś czy miasteczko. Dlatego każdą z tych lokalizacji należy rozpatrywać oddzielnie i z należytą wiedzą, związaną nie tylko z geochemią środowiska, by dokonywać oceny stanu środowiska” – tłumaczy specjalistka.

(PAP)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *