Ognista, błękitno-zielona strzała. Szmaragd, nie ptak!

3 minut czytania

No cóż, musimy z tym jakoś żyć: ubyło nam z pejzażu wyjątkowo pięknie, egzotycznie ubarwionych ptaków. Przed kilkunastoma dniami odleciała do Afryki żółto-czarna wilga, nie ma już krasek i fantastycznie kolorowych żółn. Ale nadal możemy podziwiać zimorodka, jednego z najpiękniejszych naszych ptaków. Jesienią i on odleci, ale przecież na jego miejsce pojawią się krewni z odległych stron i niektórzy z nich pozostaną u nas nad niezamarzającymi zupełnie wodami na zimę.

W słonecznym, wrześniowym słońcu zimorodek wygląda jak ognista strzała, iskrząca się na przemian błękitem, czerwienią i zielenią, która nagle jaskrawo rozbłyska, przemyka i raptownie gaśnie.

Zimorodki spotykam najczęściej nad stawami i strugami w Lasach Wierzchosławickich, ale ostatnio spotkałem tego wodnego łowcę nad niewielkim stawikiem w leśnictwie Skrzyszów, w okolicach Wielkiego Pola. To prawdziwy latający klejnot: cały jego wierzch wraz ze skrzydłami i ogonem lśni w tonach niebieskich, gdy oglądamy go pod światło szafirowych, a jeśli patrzymy od strony światła, wydają się być szmaragdowe.

Warto mu się przyjrzeć w czasie łowów. Potrafi godzinami stać wytrwale w jednym miejscu, a na stanowisko obiera zwykle gałąź zwisającą nad wodą, kołek lub kamień. Stoi w pionowej pozycji, z długim dziobem skierowanym w stronę wody. Wydaje się wtedy, że drzemie w najlepsze. Ale wystarczy, że podpłynie jakaś drobna rybka, albo pojawi się ważka: zimorodek staje się coraz smuklejszy, powoli przechyla ku przodowi i nagle jak wystrzelony z procy, bez poruszania skrzydłami wpada do wody i zanurza się w niej zupełnie.

Po kilku sekundach wynurza się ze zdobyczą w dziobie, podlatuje na dawne miejsce, kilka razy uderza rybką o gałąź dla jej ogłuszenia, obraca ją parokrotnie i połyka głową do przodu. Gdy już połknie, siada nieruchomo i czeka na kolejną okazję… Żeby się nasycić, musi upolować niemal tuzin rybek długości palca. Zdarzają się tragedie: bywa, że usiłuje połknąć, pewnie z łakomstwa, sztuki zbyt grube i wtedy ginie biedak na skutek uduszenia.

Pożywienie zdobywa z dużym wysiłkiem i dlatego nie należy do ptaków towarzyskich, woli polować w samotności. Ba, bywa, że odpędza samicę ze swojego rewiru, jeśli ta usadowi się zbyt blisko. Na niewielkim stawiku, gdzie go obserwowałem, polował „bez świadków”.

Takich czatowni ma kilka i jeśli zapamiętamy te miejsca, możemy liczyć, że tu go znajdziemy. A ponieważ to wypróbowane miejsca, zimorodki pojawiające się jesienią i zimą także na nie trafiają. Wtedy dużo łatwiej – nie ma już liści, rzedną szuwary – można go obserwować. Warto, dla jego niepowtarzalnego piękna i osobliwych obyczajów!

Zygmunt Szych
fot. W. Stachoń

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.